Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Berzdorfer See. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Berzdorfer See. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 lutego 2022

Luty nad Berzdorfer See

Jeżeli ktoś liczy na zimowe zdjęcia to niech nie przewija dalej. Od naprawdę sporego czasu nie było u nas takiego słońca dlatego szybko ogarneliśmy się i sobotnie przedpołudnie spędzili nad pobliskim, niemieckim jeziorem.

Gdy przyjechaliśmy na miejsce było + 2 jednak słońce już mocno operowało. Wybierając się na Blue Lagunę można było popatrzeć na bardzo dużo ptaków. Przeloty gęsi gęgaw, pływające kaczki czernice,  czy przelatujące z łowiska na łowisko kormorany.

Woda bardzo przejrzysta więc największe wzięcie u naszych dzieci miały kamienie i rzucanie do wody. Michalina była rozdarta pomiędzy rowerem, a właśnie kamieniami, jednak w ostatecznym rozrachunku przejechała na swoim rowerku 3,5km 👍🏻💪🏻 

Gdy dotarliśmy na miejsce, ludzi prawie nie było. Jednak z każdą kolejną chwilą przybywało ich coraz więcej. Pojawili się też rowerzyści, amatorzy biegania i nawet morsy 😉 

No i te ławki... wokół jeziora rozstawiono najwygodniejsze ławki jakie znam. Można usiąść, odpocząć, popatrzeć, czy nawet poczytać. Obecnie, przy naszych „czortach” mogłem tylko zrobić zdjęcie 🤣

















niedziela, 19 sierpnia 2018

Kilka z Berzdorfer See

Jeziorko zawsze nas przyciągało, czy to dla jazdy rowerem, biegania, czy jak teraz dla spaceru z Miśką., Kilka zdjęć z środy, kiedy to Miśce, po raz pierwszy w spacerówce, pokazaliśmy gdzie jak podrośnie, to będzie gonić tatę na rowerze ;) 

Co ciekawe nie tylko nas przyciąga Berzdorfer See, mój jakże stary wpis, sprzed siedmiu lat na ten temat klik-klik wciąż bije rekordy popularności, a przecież od tamtej pory wszystko jeszcze bardziej się zmieniło. Rozbudowano infrastrukturę i poziom atrakcji. Szkoda tylko, że tegoroczna informacja o cerkarii wzbudziła taki popłoch, jednak biegając wokół jeziora, widzę, że duża liczba osób, podchodzi do tego na spokojnie i nie ma co się temu dziwić, jakość wody jest jedną z najlepszych w okolicy: klik.


To mały katamaran, niesamowicie zwrotny.




A tutaj grupa dzieciaczków na żaglówkach, małe łódeczki i małe szkraby na nich, a płynęli jak prawdziwe wilki morskie! ;) 





poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Master Yoda

Na weekend przyjechała do nas rodzina z Sobótki. Zabraliśmy ich w sobotę na rowery na Berzdorfer See, a w niedzielę do Zgorzelca, do Fortu Bolka i Lolka, i choć dzieciaki po forcie latały jak oszalałe, to najbardziej przypadła im do gustu zalana kopalnia w Hagenwerder.

To zdjęcie nazwałem "Master Yoda" (w końcu ich tato uwielbia Gwiezdne Wojny!):


Bracia:




Ciocia am:








Co jest wujek? Dlaczego nie huśtasz?!


No, tak lepiej!


wtorek, 11 czerwca 2013

Cztery dychy z Berzdorfer See w tle

Nareszcie pogoda. Mogliśmy w końcu z Martą wyskoczyć na rowerki i zapomnieć o tym całym powodziowym bajzlu. Tym razem kierunek na Berzdorfer See, które już nie raz opisywałem na blogu (szukaja u góry).

Jadąc, wszędzie widzieliśmy skutki ostatnich nawałnic. Zalane pola, podmyte drogi ... a w kościele w Osieku krzyż na wieży wygięty jeszcze bardziej niż ostatnio (porównywałem ze zdjęciem z 2010 roku). Ksiądz Proboszcz musi coś zadziałać bo jeszcze krucyfiks spadając komuś głowę rozbije ;) 


Co do samego Berzdorfer See za kazdym razem gdy tam jesteśmy nachodzi mnie taka refleksja: Z kopalni węgla brunatnego, Niemcy patrząc w długiej perspektywie czasu stwarzają punkt rekreacyjny, który choćby na ścieżki pieszo-rowerowe, już jest oblegany przez gospodarzy, Polaków i Czechów. Co będzie gdy wszystkie prace zostaną skończone?

Jest to też przykład dla naszych włodarzy i samorządowców: to co robią wasi poprzednicy, nie zawsze musi trafiać do kosza. Warto pewne rzeczy kontynuować, przecież nie wszystko uda się zrobić w czasie jednej, czy dwóch kadencji :)

Letnia panorama Berzdorfer See wideo tutaj



Widok na Izery: 





Ktoś mnie też ostatnio pytał o Pałac w Radomierzycach (pokazywany już tutaj), jak widać po śmierci właścicielki, nie ma chętnych do dalszej rekonstrukcji, a szkoda :( Aktualizacja:  Jak się okazuje, jest to przykład jak zrobić ludzi w konia! Zadzwoniłem tam i nie chodzi o sprzedaż pałacu, a o działkę, na której stoi tablica ;)  


sobota, 27 kwietnia 2013

Wiosenne Berzdorfer See

W piątek po pracy korzystając z tego, że to ostatni dzień pogody (jak zwykle ta psuje się na weekend) postanowiliśmy z Martą wyskoczyć rowerami na Berzdorferr See. Nim jednak zacznę od przyjemnej części opisu, muszę napisać najpierw coś za co jest mi wstyd: tyle co obecnie leży śmieci po rowach to szok!

Droga wojewódzka 352 pomiędzy Osiekiem, a "krzyżówkami sulikowskimi" daje tyle wrażeń, że niejeden socjolog mógłby na temat rodzaju wyrzucanych śmieci, napisać niejedną pracę doktorską o ich właścicielach. Od muszli klozetowych, po spożywkę z marketu, śmieci remontowe, na pełnej tapicerce wnętrza samochodu kończąc. Najbardziej jednak "rozbawił mnie" widok nasypu kolejowego wzdłuż Radomierzyc, od strony wsi, wszystko czyściutkie i zadbane, a z drugiej strony (niejako od zewnątrz) masa śmieci wzdłuż nasypu. No bo co? My tego nie widzimy - nasyp zasłania! To tak jakby ktoś wyrzucał śmieci za ogrodzenie swojej posesji. Straszny widok.

Teraz już ten właściwy wpis:
Dłuższy dzień, piękne zachody słońca i zieleni dopiero tyle coby dodać koloru, a nie przysłonić widoku, to właśnie obecny czas, który potrwa może z tydzień, a może półtora. Właśnie teraz trwa idealna pora, żeby pokazać to co przez pozostałą część roku zakryte (lato - jesień), a w okresie zimowych, z braku odpowiedniego światła - robi przygnębiające wrażenie. Budynek ten sfotografowałem już tutaj, pisząc pierwszy raz o Berzdorfer See.






Nad samym jeziorem robi się już zielono, chociaż ruch jeszcze niewielki:







Siedząc na ławeczce miałem okazję "popolować" na uganiające się po brzegu pliszki siwe (są już jerzyki, ale nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia):






Gdy miałem dosyć i usiadłem, żeby w czytaniu poprzeszkadzać Marcie, dojrzałem spacerującą majestatycznie brzegiem wronę. Szła powoli ale jednym okiem łypała w naszą stronę:



Na samej wodzie też ruch. Obsługa pływała motorówką i rozmieszczała na wodzie markery. Nie dojrzałem jednak co do nich było doczepione, czy były zwykłymi oznaczeniami miejsc, czy też miały podwieszone jakieś techniczne ustrojstwo, a możne to była sieć by sprawdzić co w wodzie pływa? Tego nie udało mi się ustalić:





niedziela, 3 lutego 2013

Piętrzenie Berzdorfer See

Wszystko wskazuje na to, że u naszych zachodnich sąsiadów, trwa właśnie piętrzenie Berzdorfer See. Wygląda też na to, że woda nie jest pobierana w ciąż "kawowej" Nysy Łużyckiej, a z przepływającej przez Hagenwerde rzeki: Pließnitz.

Już na samym początku przywitał nas szum wody. Najpierw myśleliśmy, że to fale bo dosyć mocno wiało, ale okazało się, że rowem, przez który jeszcze w zeszłym roku przejeżdżaliśmy "kręcąc" kółka, płynie spora rzeka. Wody jest już całkiem sporo, tak, że od strony Hagenwerde, niemal zniknęły duże połacie brzegu. Poziom na pewno podniósł się może i o metr.

O Berzdorfer See pisałem już tutaj i tutaj



Wiało niesamowicie, a fale łomotały o brzeg:


Jednak można i tak:





Od strony Hagenwerde można oglądać łabędzie i masę łysek. Jedzą niemal z ręki :)







Ruch jak na tę porę roku i warunki pogodowe, całkiem spory. Jednak jakbym miał taką infrastrukturę pod nosem, to też bym korzystał :) Cieszy, że tak wiele ludzi w rożnym przedziale wiekowym i biega i spaceruje, i jeździ na rolkach, czy rowerze. Chyba więc idzie wiosna!