Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osiek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 czerwca 2013

Cztery dychy z Berzdorfer See w tle

Nareszcie pogoda. Mogliśmy w końcu z Martą wyskoczyć na rowerki i zapomnieć o tym całym powodziowym bajzlu. Tym razem kierunek na Berzdorfer See, które już nie raz opisywałem na blogu (szukaja u góry).

Jadąc, wszędzie widzieliśmy skutki ostatnich nawałnic. Zalane pola, podmyte drogi ... a w kościele w Osieku krzyż na wieży wygięty jeszcze bardziej niż ostatnio (porównywałem ze zdjęciem z 2010 roku). Ksiądz Proboszcz musi coś zadziałać bo jeszcze krucyfiks spadając komuś głowę rozbije ;) 


Co do samego Berzdorfer See za kazdym razem gdy tam jesteśmy nachodzi mnie taka refleksja: Z kopalni węgla brunatnego, Niemcy patrząc w długiej perspektywie czasu stwarzają punkt rekreacyjny, który choćby na ścieżki pieszo-rowerowe, już jest oblegany przez gospodarzy, Polaków i Czechów. Co będzie gdy wszystkie prace zostaną skończone?

Jest to też przykład dla naszych włodarzy i samorządowców: to co robią wasi poprzednicy, nie zawsze musi trafiać do kosza. Warto pewne rzeczy kontynuować, przecież nie wszystko uda się zrobić w czasie jednej, czy dwóch kadencji :)

Letnia panorama Berzdorfer See wideo tutaj



Widok na Izery: 





Ktoś mnie też ostatnio pytał o Pałac w Radomierzycach (pokazywany już tutaj), jak widać po śmierci właścicielki, nie ma chętnych do dalszej rekonstrukcji, a szkoda :( Aktualizacja:  Jak się okazuje, jest to przykład jak zrobić ludzi w konia! Zadzwoniłem tam i nie chodzi o sprzedaż pałacu, a o działkę, na której stoi tablica ;)  


środa, 22 maja 2013

Przygoda z Nysą - okiem rowerzysty

Gmina Wiejska Zgorzelec kończy właśnie jeden z etapów projektu "Przygody z Nysą", a w jego ramach powstała trasa rowerowa oraz infrastruktura (tablice informacyjne, ławki, miejsca na obozowisko) do spływów kajakowych. Oficjalne otwarcie odbędzie się już w ten piątek (24.05) o czym pisaliśmy tutaj na zgorzelec.info. Tam też więcej informacji o samym projekcie.

Wczoraj z Martą przejechaliśmy się trasą wracając ze Zgorzelca. Mi się bardzo podobało, a jedynym na co mógłbym pokręcić nosem to to, że wiele miejsc wzdłuż brzegów Nysy jest tak pozarastane krzaczyskami, że w ogóle nie widać rzeki, trafiają się jednak takie rodzynki, jak ten obfotografowany poniżej. Odcinek opisywany już na fotoblogu podczas wyprawy ze spiningiem tutaj.








Marta miała na mnie oko gdy latałem ze statywem po brzegu:











wtorek, 24 lipca 2012

Komarowe piekło

Miało być tak pięknie, a skończyło się szybką ewakuacją. Wybraliśmy się na ryby. Plan był taki, że posiedzimy do 22 - 23. Jednak już o 21 zwijaliśmy się do domu. Wszystko przez to, że dwa tygodnie temu wylała Nysa i we wszelkich mokradłach wylęgły się komary. Tym samym po 20 już w cieniu atakowała chmara krwiopijców.

Żeby tego było mało, ryby też słabo żerowały. Jak podsumował to wędkarz z naprzeciwka. Wiatr wieje od Putina, a stamtąd nigdy nic dobrego nie przyszło ;)

Gdy Rafał pilnował wędek sam wybrałem się na polowanie, bo widziałem żerującego błotniaka:



Tylko Rafał nie tracił nadziei, że coś złowimy. Suma summarum wpadł nam mały okoń i drugi nieco większy zerwany. Do tego kilka słabszych brań. Ogólnie wędkarska studnia ;)


Przed samą ewakuacją (bo inaczej nie można tego nazwać) udało mi się zrobić jeszcze to zdjęcie:


sobota, 23 lipca 2011

Nysa Łużycka - pogotowie przeciwpowodziowe

Ci którzy śledzą moje wpisy na Twitterze, bądź Facebooku przeczytali, że przez ostatnie dwa dni walczyliśmy z powodzią. Chociaż tutaj nie było walki lecz nerwowe wpatrywanie się w meteorogramy i radary prognozujące opady. Jak się okazało przez prawie trzy doby spadło blisko 200 litów wody na metr kwadratowy i jak stwierdził mój teściu gdyby było już po żniwach to nic by nas nie uratowało.

W naszej gminie obyło się bez większych ekscesów, niektórym mieszkańcom podlało piwnice, ale udało się. U nas rzeka niemalże doszła do granic koryta jednak Czerwona Woda nie wylała.

W czasie tych niemalże trzech dni spałem łącznie pięć godzin i gdy nareszcie minionej nocy wyspaliśmy się to jakoś dzisiaj nie mogliśmy się pozbierać. Aby jednak nie zgnuśnieć i rozgrzać się przed dzisiejsza czasówką w Tour de France - pojechaliśmy rowerami na Osiek zobaczyć, co z Nysą.

Komunikaty były groźne, ale na szczęście rzeka oszczędziła Zgorzelec. Tutaj kilka zdjęć z łąk pomiędzy Osiekiem, a Koźlicami. Tutejsi bywalcy, a zwłaszcza wędkarze wychwycą miejsca gdzie normalnie znajdują się dwa stawy (starorzecza) należące do PZW, a gdzie na co dzień wędkujemy. Jednak jak wylewa jednak Nysa - śladu po nich nie znajdziesz - poza rosnącymi przy brzegach drzewami ;)

[panoramio]


[panoramio]


[panoramio]


[panoramio]


[panoramio]


[panoramio]


Tak zaś wyglądało to wczoraj u nas. Woda podniosła się jeszcze ok 20cm do tego, co tutaj widać - poza kępy zielonej trawy, przy workach po prawej, po czym zaczęła wolno opadać. Dzisiaj rano nikt by nie pomyślał, że było aż tak niebezpiecznie. Czerwona Woda sięgając do kolan, płynie leniwie ;)
[panoramio]

piątek, 23 kwietnia 2010

Przybyliśmy i nic nie złowiliśmy

Dzisiaj po pracy wraz z Martą wybraliśmy się nad Nysę. Po ostatnim wypadzie mocno się rozchorowałem i jestem na antybiotykach, jednak pogoda taka, że ciężko usiedzieć w domu, rzekło by się - nareszcie :D

Próbowałem ja:



Próbowała Marta:



I nic - niestety sama woda też wygląda niczym martwa. Przyglądał nam się za to perkoz - najlepszy "wędkarz" wśród wszystkich stworzeń Bożych, niestety bliżej nie pozwolił się podejść:



Pogoda dopisała, w oddali można było zobaczyć budynek kościoła Narodzenia NMP z 1532 roku w Osieku Łużyckim:



W pobliskich "oczkach" budzi się życie:





To oznacza, że już niedługo będę próbował nie złowić lina, a od maja szczupaka :D
Pozdrawiamy!

sobota, 17 kwietnia 2010

Wypad nad Nysę

Dzisiaj wybrałem się na pierwszy "profesjonalny" wypad nad Nysę. Celem miały być klenie, ewentualnie jazie, a także pasiaste okonie. Oczywiście nie miałem jakiegokolwiek kontaktu z rybami. W ogóle to mój najgorszy początek sezonu od kiedy powróciłem do wędkarstwa.
Zrobiłem jednak trochę zdjęć, które chcę Wam pokazać. Wszystkie za pomocą 18-70/3.5-4.5 i filtru polaryzacyjnego.

Pierwsza miejscówka, tzw. murowana:



Niestety jak się okazało woda wciąż wysoka (jeszcze o 0,5m) i mętna. Nie zraziłem się bo moim głównym celem było poznanie tutejszego odcinka rzeki, która jest naprawdę piękna:



W pewnym momencie po drugiej stronie dojrzałem próg wodny i jakąś niemiecką budowlę. Oczywiście 50m przed i za takimi obiektami - nie łowiłem, w końcu zabrania tego regulamin!



Nieco dalej postanowiłem odpocząć:



Taki ciągły marsz, przedzieranie przez przez chaszcze, zmiany przynęt i machanie "kijem" naprawdę potrafi zmęczyć. Gdy już miałem pomału dosyć, na horyzoncie ukazał się jakiś komin, stwierdziłem, że jak tam dojdę to na tym koniec. Komin-znacznik jak podszedłem bliżej wyglądał tak: (klimat niczym opuszczone.pl)



W pobliżu był kanał prawdopodobnie prowadzący wodę do młyna kanał w czasie swojej świetności musiał być naprawdę piękny:



O tym, że był tu młyn świadczy też kolejny, większy stopień wodny:





W nim zaś kotłowały się takie oto "rarytasy" (może tu jednak ryb nie ma):



Trochę dalej jednak znalazłem świetne miejsce, które na pewno w tym roku jeszcze odwiedzę i to nie tylko ze spinem ale z feederami także:



Musicie uzbroić się jeszcze w cierpliwość, może kiedyś pojawią się też zdjęcia z rybami :D. Pozdrawiam!

piątek, 1 maja 2009

Osiek - starorzecza

Pomiędzy Osiekiem a Koźlicami (klik klik) znajdują się starorzecza Nysy. Zbiorników jest kilka ale dwa zarządzane przez PZW są często odwiedzane przez wędkarzy, są to tzw. staw lubański i staw kadamusa. Niestety ja już od dwóch lat notuję tutaj same porażki i choć miejsca są świetne to żadnym wartościowym połowem nie mogę się pochwalić. Mało powiedziane, jeszcze ani razu nic nie złowiłem z gruntu - jak już to tylko spławik, a stosowałem już rózne metody i pomysły. Łowiłem także w róznych porach dnia (jeszcze nie nocy ;) ) i też nic - żenujące. By poprawić sobie humor jutro pojedziemy chyba na Witkę, pytanie tylko czy znajdziemy wolne miejsce? ...