piątek, 19 czerwca 2026

Powrót na Rodos: Kolymbia i okolice

Tym razem trafiliśmy na obrzeża bardzo spokojnej, ale bardzo malowniczej i pełnej niespodzianek miejscowości Kolymbia. Kolymbia (lub Kolympia) to spokojna miejscowość wypoczynkowa na wschodnim wybrzeżu Rodos, około 25 km od stolicy wyspy i tyle samo od Lindos. Jest jedną z młodszych miejscowości turystycznych na wyspie. 

Nazwa Kolymbia pochodzi od greckiego słowa „kolymbi”, oznaczającego „zagłębienie/dół pełen wody” — nawiązuje to do naturalnych zbiorników wodnych w okolicy. 

Jeszcze w latach 80. XX wieku była to głównie rolnicza osada z kilkudziesięcioma gospodarstwami. Turystyczny boom zaczął się dopiero po „odkryciu” tutejszych plaż. Kolymbia ma dwie główne plaże rozdzielone cyplem Theotokos (zwany też Flag Hill). Z pagórka roztacza się piękny widok na zatokę i port. Plaże są dobrze zorganizowane, z krystaliczną wodą i możliwością snorkelingu. 

Miejscowość ma silne włoskie korzenie. W latach 30. XX wieku Włosi (okupanci Rodos) stworzyli tu osadę rolniczą o nazwie San Benedetto. Przywieźli rodziny z Toskanii i Sardynii, zbudowali nowoczesną infrastrukturę, drogi i system irygacyjny. To oni posadzili charakterystyczne eukaliptusy. 

Aleja Eukaliptusowa (Eucalyptus Street) Największa atrakcja i „wizytówka” Kolymbii to 2,5-kilometrowa, szeroka aleja (ok. 8 m szerokości) obsadzona setkami (nawet ok. 800) potężnych eukaliptusów. Drzewa dają piękny cień i charakterystyczny zapach, zwłaszcza latem. Aleja jest prosta, szeroka i robi wrażenie — to pozostałość po włoskim planowaniu urbanistycznym. Aleję widać z wielu miejsc w oddali, wystarczy tylko niewielkie wzniesienie - zobaczycie na poniższych zdjęciach, a jak się mogłem przekonać, biegając i co widać na mapach, to planowanie wyszło tej miejscowości na dobre - drogi nie są jakieś chaotyczne, tylko poprowadzone równo tworząc równo podzielone, kwadratowe obszary.

W pobliżu (kilka km na zachód) znajdują się słynne Siedem Źródeł (Epta Piges) — malowniczy kompleks z jeziorkiem, do którego prowadzi tunel wodny (ciekawa, chłodna atrakcja). Opisywałem to podczas pierwszej wizyty na Rodos tutaj: Epta Piges (Siedem Źródeł), czyli rzecz o tym jak stałem się młodszy.

Niedaleko jest też Monaster Tsambika na wzgórzu — ważny punkt pielgrzymkowy z panoramicznym widokiem na wybrzeże (w tym Tsambika Beach, jedną z najładniejszych na Rodos). Więcej o tym pisałem tutaj: Kaplica Matki Boskiej Tsambika.

Miejscowość jest dość rozproszona, niska zabudowa i spokojna atmosfera — idealna dla rodzin lub osób szukających relaksu, a nie imprez (w przeciwieństwie do np. Faliraki).

Okolica jest zielona dzięki dawnym plantacjom i włoskim nasadzeniom — kontrastuje z typowo suchszym krajobrazem wielu greckich wysp.

I ostatnia ciekawostka, gdy pobiegłem w drugim, wschodnim kierunku to około 4 km dalej znajduje się pole golfowe. Musze przyznać, że jeszcze nigdy nie widziałem pola golfowego, które nie byłoby zielone. Przy plaży można też znaleźć pozostałości po schronach wojskowych wzdłuż wybrzeża. 



Vacation in Rhodes Kolymbia - widok ze szczytu Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Kolymbia - Rodos Kolymbia - Rodos Kolymbia - Rodos Kolymbia - Rodos Kolymbia - Rodos Kolymbia - Rodos Harbour by Kolymbia Kolymbia - widok ze szczytu Kolymbia - Rodos Kolymbia - Rodos Kolymbia - Rodos Kolymbia - Rodos Kolymbia - Rodos Kolymbia - Rodos Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes HAL_4815 Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Kolymbia - Rodos Kolymbia - Rodos Kolymbia - Rodos Kolymbia - Rodos Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Kolymbia - Rodos Vacation in Rhodes

piątek, 12 czerwca 2026

Kilka słów o pogodzie

 &*^#$^%&@#@* i na tym mógłbym poprzestać, bo lepiej pogody za oknem nie da się opisać. Dzisiaj rano 7 stopni. Później silny wiatr i 12 stopni. Dopiero około południa termometry przekroczyły 15 kresek. Jednak w związku, z tym że to już trzeci z rzędu taki dzień, to tym samym z wielu kominów ponownie zaczął unosić się dym…

Przecież to nie tak miało wyglądać. Pierwsza dekada czerwca a temperatury rodem z kwietnia. Niestety, jeżeli ktoś jeszcze miał wątpliwości co do zmian klimatu, to powinni się ich wyzbyć. I wcale nie oznacza to, że u nas jest zimno, to zmiany klimatyczne są bzdurą. Zobaczcie, co działo się w Hiszpanii, popatrzcie na olbrzymie ulewy w Chinach, jak dziwna zima to była w USA. Jedno jest pewne w pogodzie mamy coraz większe dynamizm, a o zmianach klimatu nie można rozmawiać w perspektywie lokalnej, ale kto wie, czy akurat u nas te zmiany nie będą się właśnie przejawiały tym, że będzie zimniej, mimo że reszta Europy będzie notowała mordercze upały. 

W każdym razie akurat lokalnie nie ma co liczyć na jakieś zmiany. W przyszłym tygodniu zrobi się cieplej, nawet upalnie, ale w dłuższej perspektywie wciąż nie można mówić o jakieś stabilizacji. Ta może pojawi się w okolicach pierwszej dekady lipca, a może dopiero po połowie lipca, jednak tutaj nie ma mowy o jakichś dokładnych prognozach dla regionu, a raczej jak już to w perspektywie całego kraju. Dlatego nie może nikogo dziwić, że akurat u niego w danym miejscu nie jest tak, jak zapowiadają meteorolodzy. Zresztą przerabialiśmy to na naszym południowym zachodzie w poprzednim roku, gdy nie wiem, czy pamiętacie, ale w drugiej połowie lipca, gdy rolnicy szykowali się do żniw, to codziennie padał deszcz, chociaż gdzie indziej w Polsce było sucho.

Jakbym jednak miał się zabawić, w pogodowego wiesza, to napisałbym, że jeżeli ktoś planuje urlop nad polskim morzem, to niech go zaplanuje na przełomie lipca i sierpnia, ale bardziej sierpniu niż w pierwszym miesiącu wakacji ;) W każdym razie przyroda ma w nosie pogodę i prze do przodu. Znaczy, robi swoje, a na poprawę nastrojów kilka kwiatków ;) 


kwiat Cornflower / chabry red rose Cornflower / chabry

czwartek, 11 czerwca 2026

Historia jednego zdjęcia i krótkie przemyślenie

Za tymi dwoma kadrami stoi taka historia: gdy wracaliśmy z synem z przedszkola i byliśmy już całkiem blisko domu, moją uwagę przykuł ślimak winniczek posuwający się w płytkiej kałuży. Nie wiem, ale jakoś mnie to ujęcie urzekło, zapewne przez lustrzane odbicie ślimaka widoczne w wodzie, ale co miałem zrobić? Tylko smartfon w kieszeni, a aparat w domu. Trudno jednak za pomocą telefonu przedstawić „klimat” chwili, można, ale to zależy od sceny. W tym przypadku raczej bez szans. Dlatego postanowiłem pojechać po sprzęt i wrócić.

Szybko zostawiłem Michała w domu, zabrałem samo body z założonym obiektywem makro, po czym wróciłem na miejsce. Niestety, to już nie było to samo ujęcie jak sprzed kilku chwil. Ślimak nie był w tak wyciągniętej pozie ani moment nie był taki sam. W każdym razie zrobiłem kilka kadrów, z których najbardziej spodobały mi się te dwa. 

Czy dobrze zrobiłem? Nie wiem, ale zbyt często przegapiałem dobre zdjęcie, a jak mówią, najlepsze zdjęcia to te, które robisz, bo masz przy sobie aparat, a nie te, które TYLKO widzisz. Wydaje mi się, że takie nieodpuszczenie jest też dobrym ćwiczeniem w obserwacji otaczającej nas codzienności i „wyciąganiu” ciekawych kadrów. Coś jak z sumieniem - gdy te nakłania cię do jakichś dobrych postepowań, a ty je cały czas lekceważysz, to w końcu przestaniesz słyszeć jego głos i tak - jak sądzę - może też być ze zmysłem obserwacji, też można go utracić… 


Winniczek Winniczek