piątek, 20 marca 2026

W przyrodzie cuda, ale pogodowo robi się niebezpiecznie

No cóż, przynajmniej u nas, jak popatrzeć na florę, to mamy przyspieszoną wegetację o jakieś trzy tygodnie! W ogrodach ruszyły hiacynty, magnolie, o brzoskwiniach nawet nie mówiąc. Na poboczach dróg i na łąkach mocno kwitną zawilce gajowe, o przetaczniku, czy wiosnówce nie mówiąc. Niby fajnie, ale czy jednak nie za szybko? 

Na teraz ciężko odpowiedzieć. Wszystko zależeć będzie od tego, co pogoda pokażę od niedzieli palmowej. Na razie ECMWF nieprzerwanie pokazuje, że Wielki Tydzień (30.03-5.04) sporo poniżej normy wieloletniej. Mam nadzieję, że to będzie efekt pochmurnej, deszczowej pogody i małej różnicy pomiędzy temperaturami w dzień i w nocy, a co nie musi oznaczać, jakiś ostrych przymrozków... Zobaczymy. 

Na razie cieszmy się tym co mamy, czyli jak pięknie przyroda budzi się do życia. Oprócz roślin, przypominają nam tez o tym ptaki - zwłaszcza drozdy i kosy, ale rudziki i pierwiosnki, też nie odstają za wiele. 

(jeżeli chcesz zostawić komentarz, a przeglądasz na telefonie, to musisz odpalić  "widok w wersji na komputer", co załaduje Disqus) 

daisy Hiacynt wschodni / Oriental hyacinth Przetacznik perski / Persian speedwell Blackbird - kos thrush - drozd Zawilec gajowy / Woodland Anemone Magnolia lilia / lily Tyrion - owczarek niemiecki tree sparrow - mazurek Szafran / krokus / crocusses Hiacynt wschodni / Oriental hyacinth crocuses chaffinch - zięba Wiosnówka pospolita / Common springtail Przetacznik perski / Persian speedwell crocuses daisy

wtorek, 17 marca 2026

Bobry rozrabiają ... w kolejnym miejscu

Od pewnego czasu biegając po okolicy, wydawało mi się, że wypatrzyłem kolejną „bobrową” miejscówkę. Nie było jednak jakoś okazji, żeby się wybrać i sprawdzić. Do wczoraj. Tak się złożyło, że zapakowaliśmy się z Michaliną i pojechaliśmy na rekonesans.

Nie tak dawno temu pisałem, że w mojej okolicy mamy bobrzą inwazję (klik-klik). Mowa nie tylko o naszej rzece Czerwona Woda, zgorzeleckim Zalewie, ale także w perspektywie Nysy Łużyckiej. Wczoraj dostałem kolejny dowód na to, że miałem rację. I nie, ja nie narzekam! Bardzo lubią i cenią te zwierzęta. Fascynuje mnie też ich zmysł wodnej inżynierii. Coś niesamowitego.

Tutaj mogliśmy go podziwiać w pełnej krasie. Bobry z ziemi i gałęzi zbudowały tamę, która spiętrzyła wodę na wysokość około półtora metra (sic!). Mało tego wyczyściły też rzekę z wielu gałęzi i konarów. W tym miejscu udało nam się też znaleźć prawdziwe bobrze żeremie. Nie nory w ziemi jak na opisywanych wcześniej stawach (klik-klik), tylko prawdziwy bobrzy dom.

Poniżej trochę zdjęć z naszego wypadu oraz filmik tamy. Zapraszam. 

(jeżeli chcesz zostawić komentarz, a przeglądasz na telefonie, to musisz odpalić  "widok w wersji na komputer", co załaduje Disqus) 

A dam built by beavers The “Red Water” River The “Red Water” River HAL_3473











The “Red Water” River The “Red Water” River



poniedziałek, 9 marca 2026

Marcowy zachód słońca

Z jednej strony patrząc na pogodę, mamy wiosnę. Jednak pod względem astronomicznym, zachodzące słońce wciąż ma cechy „zimowego”.

Poniżej takie zestawienie, przeplataniec, z jednej strony sobotni zachód słońca, z drugiej sobotnie wiosenne zdjęcia. Gdy „wywoływałem” rawy doszło do mnie, że obecna aura za oknem jest naprawdę szalona. 

Temperatury jak z kwietnia i to jego drugiej połowy, a patrząc na słońce, to podczas zachodu charakteryzuje się iście zimowym klimatem. 

O czym mowa? Słońce „ślizga się” po horyzoncie bardzo płasko, światło przechodzi przez dużo grubszą warstwę atmosfery (nawet 2–4 razy dłuższą drogę niż latem). Efekt: silniejsze rozpraszanie niebieskiego światła, zostaje więcej czerwieni, pomarańczy, różu i fioletu.

Często intensywniejsze i „ogniste” kolory. Dominują głębokie czerwienie, krwiste pomarańcze, intensywne róże i fiolety – czasem wręcz „płonące” niebo. Jest to spowodowane czystszym, zimnym powietrzem (mniej pary wodnej, aerozoli, pyłów), mniej zamglone kolory.

Dłuższy czas trwania „złotej godziny” i zachodu. Słońce schodzi pod horyzont pod ostrzejszym kątem, porusza się wolniej względem horyzontu. Efekt: kolory trwają dłużej (czasami 20–40 minut pięknego spektaklu zamiast 10–15 min latem).

Zresztą zobaczcie sami. 

(jeżeli chcesz zostawić komentarz, a przeglądasz na telefonie, to musisz odpalić  "widok w wersji na komputer", co załaduje Disqus) 

march sunset march sunset march sunset crocuses crocuses crocuses bee crocuses crocuses crocuses

czwartek, 5 marca 2026

Cudowny początek marca

I co, mało kto się spodziewał, że tak to będzie wyglądać. A ma być jeszcze lepiej. Pojawiają się jednak dwa problemy. Pierwszy to brak opadów, a drugi, to przyszły tydzień i jeszcze wyższa średnia temperatura, już bez przymrozków. 

Obecnie, chociaż trafią się dni nawet z +16 stopniami (piątek i sobota), to jednak poranne przymrozki, trochę trzymają w ryzach wegetację. Dzisiaj były u nas nawet -3 stopnie Celsjusza, ale to się wkrótce zmieni. Prawdopobnie już od weekendu przestaniemy widzieć "minusy", a to przyniesie „eksplozję” zielni, co przy tej porze roku nie jest zbyt dobrą wiadomością. 

Dlatego z zaciekawieniem przeglądam modele długoterminowe, chociaż wiem, że te w okresie +14 dni to już loteria. Na chwilę, obecną niemal na pewno bez większych zmian do 20 marca, a później. Później się zobaczy... a na poważnie, pod koniec marca prawdopodobnie się ochłodzi. W najgorszym scenariuszu nawet poniżej normy wieloletniej. Jednak to już będzie jednak koniec marca. Słońce operuje wysoko, więc ewentualnie może chodzić o opady śniegu z deszczem i bez jakiegoś większego mrozu. Oby. Przynajmniej mam taką nadzieję, bo inaczej będziemy mieli powtórkę z ostatnich trzech lat... 

Ale na razie jest cudownie, co mam nadzieję pokazać, na poniższych zdjęciach: 

(jeżeli chcesz skomentować, a przeglądasz na telefonie, to musisz wyświetlić wersję na komputer, wówczas na dole „odpali się” Disqus) 


snowflakes Bee crocuses calamus Oleica cow beetle crocuses old shell Bee pine cone snowflakes snowflakes calamus snowdrops