środa, 28 kwietnia 2021

Szukając wiosny pod koniec kwietnia ;)

Tak w tym roku nie będzie wiosny. Kwiecień możemy już skreślić. Początek maja tez nie wyglada dobrze. Dlatego wydaje mi się, że już można napisać, że wiosny w tym roku nie będzie. Gdy zrobi się ciepło, gdy blokada strefowa puści, to z racji kalendarza, od razu czekają nas bardzo wysokie temperatury. Kiedy? Wyglada na to, że pod koniec pierwszej i na początku drugiej dekady maja. Zobaczymy. 






wtorek, 20 kwietnia 2021

Co to za wiosna?

Od czterech, pięciu dni słońca nie ma. Zimno. O marcu szkoda pisać, ale to już przecież prawie trzecia dekada kwietnia. Zdjęcia jakie wczoraj zrobiłem, że tak napisze zza płota, powinienem robić już w marcu. Niestety nie było ani możliwości ani okazji. 

Przebiśniegi, śnieżyczki i krokusy, przekwitły i zostały przykryte śniegiem. Dopiero wczoraj, pod wieczór pojawiło się słońce i znalazły się kwiatki (przyznajcie jednak, strasznie zmizerowane), które pozwoliły na zrobienie tych dwóch kadrów. Pocieszam się jednak tym, że maj ma być zdecydowanie lepszy... zobaczymy.



czwartek, 15 kwietnia 2021

Stajemy się zero-jedynkowi



Samodzielny myślenie, analizowanie, wyciąganie wniosków, czyli tak banalne dla człowieka myślącego rzeczy stają się dla wielu nieosiągalne, niemal niewyobrażalne.

Chyba wszyscy spotkaliśmy się z systemem dwójkowym, zwanym też binarnym. Jest to system, w którym do zapisu liczb potrzebne są tylko dwie cyfry: 0 i 1. Prosto, banalnie, czego więcej potrzeba? Problem w tym, że system ten stosowany choćby w programowaniu jest systemem ubogim. Najczęściej wykorzystywanym do osiągnięcia efektu zrobić coś lub czegoś nie zrobić. Włącz - wyłącz. I tyle… trochę za mało do poważniejszych, bardziej złożonych zastosowań.

Niestety, ale patrząc na obecną rzeczywistość, coraz częściej odnoszę wrażenie, że my - ludzie myślący - istny cud natury, funkcjonujemy według tego schematu. Tym samym ograniczamy się a w dłużej perspektywie, narażamy na regres i sprymitywizowanie. To tak jakby do supernowoczesnego komputera włożyć starą dyskietkę i żądać od niego uruchomienia prostej, ośmiobitowej gry.

O co chodzi i jak do tego doszło? Pisząc krótko, jest to efekt obecnych czasów, a zwłaszcza epatującego na każdym kroku kultu jednostki i egoizmu. „Masz pięknie wyglądać”, „świetnie się ubierać”, „liczy się twoje zdanie”, „to ty decydujesz”, „stać cię na więcej”, „nie bój się marzyć”, „bądź młody i piękny” … Tego typu hasła otaczają nas z każdej strony. Przesiąkł nimi internet, ale i coraz częściej przenika też przestrzeń publiczna, a efekt jest jeden. Zero ograniczeń, ciągłe daj, daj, daj i chcę więcej, więcej i więcej.

Efekty są łatwe do przewidzenia. Z jednej strony mamy rozpasany kult jednostki, a z drugiej podatnych na manipulacje konsumentów. W końcu nie wiem, ile już razy przeglądając socjal media, napotykam na komentarze typu - bo tak napisali tam i tam, bo przeczytałem o tym w internecie, czy kultowe: bo powiedzieli w telewizji… Niestety, stwierdzenia - bo takie jest moje zdanie, bo tak myślę, bo tak uważam, nie doświadczam już prawie wcale, a co za tym idzie - zwrotów przepraszam, pomyliłem się - masz rację, nie ma zupełnie. Bo w końcu po co się męczyć myśleniem? Zrobią to za nas inni.

Takie podejście, egoistyczne rozpasanie, podawanie wszystkiego na tacy, sprawiło, że staliśmy się zero-jedynkowi. W zależności od poglądów, chwili, tematu dyskusji, czy sprawy, która nas dotyczy, przyjmujemy postawę binarną. Stajemy po jednej czy drugiej stronie, sporu, dyskusji, czy udzielanego lub nie, poparcia. Z automatu decydujemy się na przynależność do tego, czy innego plemienia. Rezygnujemy przy tym, z własnego zdania i własnych przemyśleń. Dlaczego? Bo gdy się na nie zdecydujemy i okaże się, jak najczęściej to bywa, że prawda leży gdzieś pośrodku i tak jedna, jak i druga strona ma trochę racji, to wówczas wypadamy poza nawias dwóch stron, a tam jak się okazuje, zostajemy sami… Mało kto się na to decyduje.

W końcu w grupie siła, ale nie tylko o to tutaj chodzi. Człowiek boi się samotności. Życie w grupie, więź społeczna leży u podstaw człowieczeństwa. Dlatego niekiedy nawet świadomie decydujemy się na rezygnację z własnych przekonań, byle nie zostać odrzuconym. Większość jednak robi to nie świadomie, u nich kod zero-jedynkowy, zagnieździł się na tyle, że już tego nie widzą.

Efektem jest wspomniany regres i zanik ważnych społecznie zachowań. Ileż to już dyskusji na Twitterze kończyło się nieprzyznaniem racji, dla drugiej strony, tylko zbanowaniem antagonistów z drugiego plemienia. Przeprosić, wycofać się? Nie ma mowy! Przyznać rację adwersarzowi?! Nigdy w życiu - ban załatwi sprawę i co za tym idzie, poprawi nastrój po przegranej dyskusji.

Problem w tym, że taka zero-jedynkowa postawa, przenika całe nasze życie. Nie tylko podczas internetowych dyskusji na różne tematy (i nie tylko o tak pokochanej przez Polaków polityce). Niestety, ale tę postawę przenosimy do naszych rodzin. Efekt jest jeden - i w naszych domach przestajemy naprawdę rozmawiać, masz inne zdanie niż moje - to twój problem. Ja zdania nie zmieniam. Słów "przepraszam", zwrotów "zgadzam się z tobą", "to ty masz racje" - nie usłyszymy, ale pretensje wynikające z tej małostkowej postawy - już jak najbardziej, będą nam towarzyszyć na każdym kroku. Tutaj przegrałem - odgryzę się później…

Niestety, ale taką postawą krzywdzimy też dzieci. Zamiast zachęcać je do myślenia, podejmowania samodzielnych decyzji. Dokonywania wyborów - i to nie zawsze słusznych. Od razu narzucamy schemat swojego myślenia. Wkładamy dzieci w matrycę, odciskając je na swoje podobieństwo - czyli bycia prymitywnie binarnym…

Czy można to zmienić? Tak. Jednak najpierw trzeba uświadomić sobie ten schemat i to, że w nim uczestniczymy. Później czas na małe kroczki. Przemyślenia, zastanowienia się, poszukania odpowiedzi głębiej, w naszym jestestwie. Mamy trudne charaktery, nie od razu przyznamy się do błędu, ale może nie będziemy też przeć w dyskusji z uporem maniaka. Może tym pierwszym krokiem będzie decyzja o wycofaniu się, przyjdzie jeszcze czas na przyznanie się do błędu i poparcia drugiej strony. Zgodzenie się z nią w tej czy innej sprawie, czy pokazanie w sposób spokojny swoich przemyśleń, czy swojego spojrzenia na daną kwestię. Już bez złości, agresji i hejtu…


niedziela, 22 listopada 2020

Jesień inna niż wszystkie

Tegoroczna jesień jest inna niż dotychczasowe. Do tej pory był to czas pewnej nostalgii za minionym bezpowrotnie czasem, była to pora przemyśleń i stawiania sobie pytania, co przyniesie kolejny rok?Niestety pandemia sprawiła, że jest inaczej. 

Liczby, statystyki, komentarze, konferencje, ograniczenia, znoszenie ograniczeń i wprowadzanie nowych. Do tego, co ciekawe, okazało się, że mamy tysiące ekspertów od spraw walki z chorobami zakaźnymi. Na szczęście w ostatnim czasie liczba wątpiących zmniejszyła się. Chociaż nie brakuje wciąż takich, którzy starają się lekceważyć zagrożenie.

Gdy jednak czyta się świadectwa osób znanych, o tym, jak ciężko #covid ich „przeczołgał”, to trudno zrozumieć krytykę. Przykład kolarskiego mistrza świata, dwudziestoczterolatka - Filippo Gany, nie pozostawia złudzeń - nie chcesz się zarazić. Zwłaszcza że to jak gra w totolotka. Jeden przechodzi lekko, a inny walczy o życie.

Wracając jednak do tytułowej jesieni, przyroda pokazuje, że nic się nie zmienia. Kończy się kolejna pora roku, a ludzkie dramaty jej nie dotyczą. Gdy się to dostrzeże, to nabiera się pokory. Łatwiej też docenić swoją codzienność. Łatwiej być wdzięcznym.

Liście z drzew już opadły, ale polska jesień, nie zawiodła swoją malowniczością. Wkrótce nowy rok, a wraz z nim jak szczerze liczę: nowa nadzieja, na lepsze jutro.









poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Wieża widokowa na Czerniawskiej Kopie

No cóż (wiem, tak nie powinno się zaczynać wpisu ;) ) Na razie o długich całodniowych wypadach w góry możemy zapomnieć, ale nie oznacza to, ze z dziećmi się nie da. Da, a przy tym można się świetnie bawić. Z tym, że wypad najczęściej jest krótki ale bardzo intensywny. 

I dokładnie tak wyglądał nasz wypad na wieżę widokową na Czerniawskiej Kopie (776 m n.p.m.). Zaparkowaliśmy przy Sudeckiej - wejście na szlak (czarny) i ostro w górę. Naprawdę warto. Izery mają to do siebie, że wielokrotnie wszystkie ścieżki wiodą wśród drzew. Mało kiedy wychodzi się powyżej. Wówczas budowa takich wież ma sens, a widoki są niesamowite.

Sama wieża powstała z drzewa modrzewiowego (klik-klik) ma trzy tarasy widokowe i wysokość 15 m. U jej podstawy znajduje się fajne miejsce wypoczynkowe, gdzie można usiąść i zjeść.