piątek, 27 lutego 2026

Jest pięknie!

I prognozy długoterminowe pokazują, że pogoda ma dopisywać! Dlatego jak tylko mam chwilę, to staram się wyglądać kolejnych oznak wiosny. Oprócz przebiśniegów "strzeliły" śnieżyczki i krokusy. Zaczęła pylić leszczyna - na dole mam dla Was ciekawostkę przyrodniczą. Ostatnie dwa zdjęcia to kwiat męski (tzw. kotki) i żeński (takie czerwone „macki”) tej rośliny. 

Do tego wieczorne serenady urządzają kosy i drozdy śpiewaki. Rano wtórują im strzyżyki. W polach są już skowronki i czajki (zdjęcia stada poniżej), a żurawie coraz mocniej dokazują.

Spod ziemi poza wspomnianymi ostatnio żabami, powyłaziły już oleice krówki. Tak więc, jak zobaczycie olbrzymiego, czarnego żuka z dużym czarnym odwłokiem, to nie róbcie mu nic złego. Z drugiej strony - nie dotykajcie go też, bo wydziela toksynę. Swego czasu pisałem o nich tutaj klik-klik

Wrzucam też jedno zdjęcia naszych dzieciaków, które coraz ciężej zagonić z podwórka do domu. Poprosiłem ich o jakąś fajną pozę i naprawdę mnie zaskoczyli. Myślałem, że będzie jakaś „głupawka” do rodzinnego albumu, a zobaczcie sami… 

(jeżeli chcesz skomentować, a przeglądasz na telefonie, to musisz wyświetlić wersję na komputer, wówczas na dole „odpali się” Disqus) 


HAL_3200 snowdrops snowflakes Żurawie snowdrops Biedronka Czajki HAL_3191 HAL_3181 HAL_3209 snowdrops snowdrops snowflakes spider snowdrops Male hazel flower Female hazel flower

niedziela, 22 lutego 2026

Odwilż. Wygląda, że w tym sezonie ostatnia

Jeżeli ktoś chce dowodu na to, że pogoda uwielbia zaskakiwać, a długie prognozy może sobie wsadzić, to ma go za oknem. To, że mamy odwilż, to teoretycznie nic takiego. Jednak za nią idzie całkowita przebudowa baryczna w całej Europie. Nagle modele długoterminowe odwróciły się o 180 stopni i już nie wieszczą trwającej zimy, tylko przedwiośnie. Czy to prawda? Wyglada, że tak. 

Oczywiście nie oznacza, to, że już zimna nie będzie. Jakaś wyżówka zawsze może się trafić, ale nie będzie to już to co do tej pory! Ot zrobi się chłodniej. Może nawet się zabieli, ale nie czeka nas już taka telepawka jak w ostanim czasie. Nie ma co ukrywać, ale to przecież nic innego jak objaw normalnej pogody. Czyli po zimie, która trzymała bardzo długo, przychodzi nagła zmiana i powiew wiosny, która jak chcę wierzyć, da nam sporo satysfakcji. A tak przecież bywało jeszcze przed kilkunasty laty ;) 

Poniżej kilka zdjęć z wczorajszego spaceru z dzieciakami:  

HAL_3100 HAL_3091 HAL_3081 HAL_3072 HAL_3093 HAL_3095 HAL_3071 
  HAL_3104 HAL_3070

piątek, 20 lutego 2026

Z bliska, czyli w akcji NIKKOR Z MC 105mm f/2.8 VR S

Już od dłuższego czasu zacząłem odczuwać, że w moim fotograficznym portfolio brakuje sprzętu do zdjęć makro. Nadchodzące wiosna tym bardziej zapaliłam lampkę, że taki obiektywny, pozwoliłby mi na sporo fajnych zdjęć.

Jednak zakup takiego szkła, to nie lada wyzwanie. Zwłaszcza przy moim podejściu. Jestem amatorem, więc zakup dedykowanego ze stajni Nikona natywnego obiektywu nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem, choć na pewno zawsze jest drogim… 

Osobiście jednak zawsze wybierałem inną drogę. Trochę trudniejsza, ale na pewno łagodniejszą dla portfela. To chyba jeszcze wpływ tego, że fotografii uczyłem się kilkadziesiąt lat temu na analogach. Tam dwa dobre obiektywy to już był rarytas, nie mówiąc już o ograniczonej liczbie zdjęć, jakie mogła pomieścić klisza. W każdym razie przechodząc na cyfrówki, zawsze wolałem wybrać coś tańszego, ale wycisnąć z tego wszelkie możliwe soki.

To nastawienie nie zmieniło się, nawet gdy przyszedłem do pełnoklatokowego, bezlusterkowego systemu Z. Priorytetowym zakupem był adapter FTZ II, który pozwala mi na używanie szkieł z bagnetem Nikon F. Dlatego myśląc o sprzęcie makro, w pierwszej kolejności postawiłem na Sigmę 105 mm f/2.8 EX DG OS HSM Macro, zwłaszcza że jak poczytałem, ta dobrze radzi sobie z adapterem i Nikonem Z. 

Poprzeglądałem jednak grupy na Flickr i stwierdziłem, że jednak w tym przypadku natywny Nikkor radzi sobie o wiele, wiele lepiej. Ma też stabilizację, która z tą w korpusie daje o wiele większe możliwości. Poszczęściło mi się też i na Amazonie trafiłem naprawdę fajną promocję. Przyszedł do mnie egzemplarz przeznaczony na rynek niemiecki i co ciekawe z wkładką i kodem Qr, który na stronie mynikon.de gwarantował 5-letnią gwarancję. Niestety w Polsce nie działa ;) 

Sprzęt oczarował mnie od samego początku, chociaż niezły z niego kawał byka. Do Łaski wrócił też mój malutki statyw przenośny, bo często trzeba używać przesłon rzędu nawet powyżej f40! Już nie mogę doczekać się wiosny. Poniżej taki fotograficzny misz-masz z tytułowego szkła.

Na koniec jeszcze mała wrzutka dla portretowców. Czytałem, że wiele osób po kupieniu NIKKORa Z MC 105mm f/2.8 VR S pozbywała się swoich dedykowanych portretówek. Myślałem, że mnie czeka to samo. Nic z tego! Nikkor 85/1.8G zostaje ze mną. Ten natywny Nikkor jest klinicznie ostry, a ja nie uważam tego za zaletę w przypadku robienia portretów. Mam też wrażenie, że moja 85-tka, jest plastycznie ładniejsza, ma też fajniejszy do portretów bokeh. No i jednak 1.8 to nie 2.8 :P To spostrzeżenia opisuje na podstawie paru przykładów, jakie zrobiłem w domu. Czeka mnie jeszcze seria na dworze w jakiś fajny słoneczny dzień. Wydaje mi się jednak, że wówczas te różnice jeszcze bardziej będą widoczne. Dam jednak  znać, jakbym jednak zmienił zdanie… 


HAL_2995 HAL_3066 HAL_3031 HAL_2984 Przebiśniegi HAL_3057 HAL_3037 HAL_3018 “Satellite antennas” HAL_2996 HAL_3040 HAL_3053 HAL_3025 HAL_3019 HAL_2990 HAL_3033 HAL_3036 HAL_3035 HAL_2911

niedziela, 15 lutego 2026

Czekamy, wyglądamy, a przedwiośnia ni hu… hu…

Nawet ni chcę mi się pisać, jak bardzo zbrzydła mi już ta zima. Zwłaszcza, że za oknem coraz niższe temperatury i po ostanim ociepleniu nie ma już nic. Zaraz ktoś napisze w kamntarzach na Disqus, że przecież sam tę zimę zapowiadałeś, wykrakałeś. Nie. Ja tylko podzieliłem się obserwacjami przyrody. To była tylko konstatacja rzeczywistości przez "wieśniaka" ;) 

W każdym razie cieszę się, że nie zacząłem przycinać drzewek w sadzie, ograniczając się tylko do bielenia. Bo na razie będziemy mieli pogodową sinusoidę, czyli zima będzie przeplatać się z odwilżą. Do tego prognozy długoterminowe ECMWF wciąż nie pozostawiają nawet odrobiny nadziei. Trend przez najbliższe 4 tygodnie jest ujemny. Ba ostatnio te minusowe odchyły nawet się pogłębiły. 

Wbrew jednak prognozom zaczynam wypatrywać oznak zarania wiosny. Co ciekawe w tamtym roku te pod względem fenologicznym pojawiły się już 27 stycznia (sic!), to wówczas oprócz przebiśniegów zaczęła kwitnąć leszczyna. Pocieszam się jednak tym, że choć w tym roku po niemal trzech tygodniach u nas dopiero pojawiły się przebiśniegi, a na kwitnienie leszczyny wciąż się nie zapowiada, to jednak w cale nie musi to oznaczać, że wiosna będzie tak paskudna jak w tamtym i wcześniejszym roku. 

Co z tego, że temperatury były powyżej normy już od połowy stycznia jak wiosna była tak chłodna, że przepalało się niemal do końca maja. Może w tym roku, po tym jak zima dała i wciąż daje nam w cztery litery, to za to wiosna będzie palce lizać ;) Na razie na dowód, że coś tam się w przyrodzie ruszyły wrzucam secik z przebiśniegami oraz informuje, też, że od połowy tamtego tygodnia zaczęły już u nas śpiewać godowo kosy. Idzie ku dobremu. Prawda? Praaaawda... 


Przebiśniegi Przebiśniegi Przebiśniegi Pierwsze przebiśniegi Przebiśniegi Przebiśniegi Przebiśniegi Przebiśniegi Przebiśniegi Przebiśniegi

A na koniec "stan" kwiatów (?) leszczyny. Jak widać nie zapowiada się na kwitnienie. A pod nim zdjęcie z 2024 - uwaga 10 styczeń i już leszczyna kwitła, ale jak pamiętacie, fajnej wiosny to nam nie zapowiadało. W tamtym roku też i tej nadziei się trzymajmy 😅


HAL_2937 Leszczyna