poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Śnieżne Stawki, Śnieżne Kotły i „mądrość internetu”

Dzisiaj mam dla Was wpis z naszej ostatniej wyprawy w Karkonosze, zanim jednak do niej przejdę, muszę poruszyć inny temat, a mianowicie kolejny dowód na głupotę internetu, w myśl zasady: nic nie wiem, nie znam się, ale i tak się wypowiem.

O co chodzi? Karkonoski Park Narodowy, bodajże w ubiegłym roku, rozpoczął remont zielonego szlaku – moim osobistym zdaniem jednego z najpiękniejszych w Karkonoszach. Chodzi właśnie o tytułowe Śnieżne Stawki i Śnieżne Kotły. To właśnie idąc zielonym, możemy podziwiać majestat Śnieżnych Kotłów. Coś pięknego.

Przez dłuższy czas szlak był niedostępny dla turystów. Miał zostać otwarty w czerwcu, potem pojawiła się informacja o opóźnieniu. Na szczęście nie trzeba było długo czekać – kilkanaście dni później szlak uruchomiono. Co ciekawe, w materiałach przesłanych do lokalnych redakcji znalazły się też zdjęcia drewnianych mostków, podestów, oczywiście z grafikami środków unijnych, dzięki którym zrealizowano to przedsięwzięcie.

I wtedy zaczął się hejt. Gdziekolwiek pojawiała się ta informacja, setki komentarzy krytykowały wykonaną pracę. Internetowi mędrcy informowali, że zniszczono cudowny szlak, jego pierwotny charakter, że wszystko uproszczono i ułatwiono. Jak możecie się domyślić, okazało się to wierutną bzdurą – a pisali to ludzie, którzy w ogóle na tym szlaku nie byli, czyli typowo. Kładek pojawiło się może z trzy, i to wcale nie w najtrudniejszych miejscach. Te odcinki, które były kamieniste i trudne do przebycia, takie pozostały.

Informacja jednak poszła w świat i wiecie co? Idąc w poprzednią sobotę, dwukrotnie – choć uważam, że takich przypadków mogło być więcej – natknąłem się na ludzi w minimalistycznym obuwiu. Uwierzcie mi, nawet ktoś zaprawiony w tego typu asortymencie mógłby przeliczyć swoje możliwości na tym szlaku. Charakteryzują go nie tylko duże głazy, po których trzeba przechodzić, ale też drobne kamyczki mocno wbijające się w podeszwę. Gdy zobaczyłem pana w cienkich, gumowych, palczastych butach Vibramach, a chwilę później drugiego w minimalistycznych sandałkach typu japonki, naprawdę się przeraziłem. Do tego właśnie prowadzi pobieranie informacji od internetowych „mędrców”.

Sama wyprawa

Nie będę ukrywał, że lekko nie było. 15 sierpnia to oczywiście wysyp turystów – nie tylko w górach, ale i nad morzem, i chyba w całym naszym kraju. My jednak szliśmy całą rodziną, bez pośpiechu, spokojnie zaliczając kolejne kilometry i ciesząc się widokami. Turyści (a było ich sporo) nie przeszkadzali nam. 

Nasze dzieci zachwyciły się zarówno Śnieżnymi Stawkami, jak i samymi Śnieżnymi Kotłami. Były tam pierwszy raz, choć od dwóch lat mają już za sobą podejścia liczące kilkaset metrów przewyższenia. Natomiast my z Marta wróciliśmy tam po 9 latach - ależ ten czas zleciał.

W każdym razie gorąco zachęcam do odwiedzenia Karkonoszy, zwłaszcza teraz, gdy zakwitły wrzosy. Dla tych z bliska, nie muszę pisać, że jeśli tylko możecie, wybierzcie się w dzień powszedni, a nie w weekend. Tym, którzy nie mają takiej możliwości, mogę napisać tylko tyle: bądźcie cierpliwi, widoki wam to zrekompensują ;)

Nasza trasa

My ze względu na dzieci podjechaliśmy wyciągiem na pierwszy etap i dopiero stamtąd zaczęliśmy się wspinać – najpierw do Schroniska pod Łabskim Szczytem, a później zielonym szlakiem do Śnieżnych Stawków i dalej podejściem pod Wielki Szyszak. Następnie od góry Śnieżne Kotły i granią do wyciągu, skąd zjechaliśmy w dół. Łącznie zrobiliśmy 14,5 km, a przewyższenie wyniosło 780 m.

Poniżej fotorelacja z wyprawy.


HAL_5905 HAL_5902 HAL_5903 HAL_5915 HAL_5914 HAL_5922 Mały Śnieżny Kocioł HAL_5927 Mały Śnieży Kocioł Mały Śnieży Kocioł Stawik i Wielki Śnieżny Kocioł HAL_5930 Stawki - Karkonosze (viltrox 14/4) HAL_5933 HAL_5940 HAL_5938 Wielki Śnieżny Kocioł HAL_5942 HAL_5954 HAL_5959 HAL_5958 Wielki Śnieżny Kocioł Wielki Śnieżny Kocioł HAL_5982 HAL_5981 HAL_5992 HAL_5971 HAL_5995 HAL_5998 kwitnące wrzosy w Karkonoszach kwitnące wrzosy w Karkonoszach HAL_6000 HAL_6005 HAL_6009 Po dotarciu pod wyciąg 50 minut musieliśmy odstać, żeby zjechac na dół ;) Kolejka HAL_6006 HAL_6008

sobota, 22 sierpnia 2026

Poranek po burzy

W nocy z środy na czwartek mocno u nas popadało (minionej nocy jeszcze bardziej), ale ten poranek ma niewiele wspólnego z tamtym. Dzisiaj jest zimno, mokro i znowu pada… W czwartek było inaczej. Co prawda również mokro, ale promienie wschodzącego słońca zrobiły w ogrodzie prawdziwy festiwal świateł. Tak mnie, pochłonęło fotografowanie, że nawet nie zauważyłem, że cały przemokłem, gdy chodziłem pomiędzy mokrymi od deszczu roślinami. Jednak warto było: 

poranne róże róże róże cynia róże róże krople deszczu róże poranne róże

środa, 19 sierpnia 2026

Architektoniczna porażka Dziwnowa? (i nie tylko)

Odkąd pamiętam, fascynowały mnie budynki. Niezależnie od tego, jak wyglądały, pociągała mnie ich bryła, forma i ogólny przekaz – ale nie dotyczy to wszystkich budowli, tylko tych starszych, często zabytkowych. Może wynika to z tego, że mieszkam na terenie dawnych Łużyc, których symbolem są przepiękne domy przysłupowe. W każdym razie czy jeżdżąc rowerem po okolicy, czy przebywając gdzieś dalej, nawet na wczasach za granicą, zawsze przyglądam się ciekawym budynkom.

Tak samo było i podczas tegorocznej wizyty w Dziwnowie. Co do naszego morskiego wybrzeża nie mam złudzeń i zdaję sobie sprawę, że wkrótce zamieni się ono – tak jak w Hiszpanii czy Grecji – w stojące w niedalekiej odległości od siebie hotelowe molochy. Tym bardziej lubię wyłapywać budynkowe perełki. I o dziwo, będąc w Dziwnowie, zobaczyłem ich kilka. Jak się okazało, wszystkie to dziewiętnastowieczne budynki pruskie w stylu eklektycznym.

Najbardziej spodobała mi się Villa Silvana, czyli najstarszy i największy pensjonat na terenie dawnego Ost-Dievenow. Niestety budynek jest w opłakanym stanie i nic nie wskazuje na to, żeby miał zostać odrestaurowany. W tym miejscu stoi też kilka innych budynków, na szczęście w o wiele lepszym stanie – szkoda tylko, że bardzo często są zeszpecone obrzydliwymi reklamami czy świetlnymi tablicami. Samorząd powinien tego zakazać!

W każdym razie pomyślałem sobie, że skoro samorządy są tak łase na pieniądze z turystyki, a co za tym idzie – częso bezkrytycznie (patrz sławny już koszmarek z Pobierowa) popierają budowę potężnych molochów, to może warto pomyśleć o tym, co już mają, czyli o zabytkowych budynkach, i zacząć zawierać transakcje wiązane. Ok, damy wam zgodę na budowę, ale wy w zamian wesprzecie nas środkami, które pozwolą nam wyremontować taki obiekt czy zabytek. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie budynki należą do samorządów, ale wydaje mi się, że gdyby właściciel miał możliwość oddania coraz bardziej niszczejącej ruiny, nawet na mniej korzystnych warunkach, to poszedłby na taki układ z danym samorządem. Tym samym samorząd zyskałby nie tylko wpływy do budżetu z hotelowego molocha, ale też zwiększyłby atrakcyjność turystyczną miejscowości.

Oczywiście to tylko pobożne życzenia – poza sezonem miejscowości nadmorskie się wyludniają i taki obiekt trzeba by było utrzymywać przez większą część roku. Wydaje mi się jednak, że warto by było ponieść taką "ofiarę", zamiast brukować kolejny chodnik, ulicę, czy zejście z plaży, czy stawiać jakieś dziwne metalowe rzeźby, które rzekomo mają zwiększać jej atrakcyjność...

(Potraktujcie ten wpis jako przykład, a nie moja osobistą wycieczkę do tej konkretnej miejscowości. Zdaje sobie sprawę, że chyba wszędzie wygląda to tak samo.) 


Villa Silvana Dziwnów - Wooden Guesthouse HAL_5503 HAL_5538

czwartek, 13 sierpnia 2026

Zaćmienie słońca 2026

Jest wiele fantastycznych zdjęć wczorajszego zaćmienia, zwłaszcza tych z zaćmieniem pełnym pierścieniowym w Hiszpanii. Dlatego bardziej ze względów kronikarskich, że ja też byłem, nic nie piłem, ale zdjęcia żaćmienia zrobiłem, wrzucam tych klika zdjęć z wczorajszego zaćmienia słońca w naszym regionie południow-zachodnie Polski. 


Solar eclipse Solar eclipse Solar eclipse Solar eclipse Solar eclipse Solar eclipse Solar eclipse Solar eclipse Solar eclipse Solar eclipse Solar eclipse