Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hagenwerder. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hagenwerder. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Master Yoda

Na weekend przyjechała do nas rodzina z Sobótki. Zabraliśmy ich w sobotę na rowery na Berzdorfer See, a w niedzielę do Zgorzelca, do Fortu Bolka i Lolka, i choć dzieciaki po forcie latały jak oszalałe, to najbardziej przypadła im do gustu zalana kopalnia w Hagenwerder.

To zdjęcie nazwałem "Master Yoda" (w końcu ich tato uwielbia Gwiezdne Wojny!):


Bracia:




Ciocia am:








Co jest wujek? Dlaczego nie huśtasz?!


No, tak lepiej!


wtorek, 11 czerwca 2013

Cztery dychy z Berzdorfer See w tle

Nareszcie pogoda. Mogliśmy w końcu z Martą wyskoczyć na rowerki i zapomnieć o tym całym powodziowym bajzlu. Tym razem kierunek na Berzdorfer See, które już nie raz opisywałem na blogu (szukaja u góry).

Jadąc, wszędzie widzieliśmy skutki ostatnich nawałnic. Zalane pola, podmyte drogi ... a w kościele w Osieku krzyż na wieży wygięty jeszcze bardziej niż ostatnio (porównywałem ze zdjęciem z 2010 roku). Ksiądz Proboszcz musi coś zadziałać bo jeszcze krucyfiks spadając komuś głowę rozbije ;) 


Co do samego Berzdorfer See za kazdym razem gdy tam jesteśmy nachodzi mnie taka refleksja: Z kopalni węgla brunatnego, Niemcy patrząc w długiej perspektywie czasu stwarzają punkt rekreacyjny, który choćby na ścieżki pieszo-rowerowe, już jest oblegany przez gospodarzy, Polaków i Czechów. Co będzie gdy wszystkie prace zostaną skończone?

Jest to też przykład dla naszych włodarzy i samorządowców: to co robią wasi poprzednicy, nie zawsze musi trafiać do kosza. Warto pewne rzeczy kontynuować, przecież nie wszystko uda się zrobić w czasie jednej, czy dwóch kadencji :)

Letnia panorama Berzdorfer See wideo tutaj



Widok na Izery: 





Ktoś mnie też ostatnio pytał o Pałac w Radomierzycach (pokazywany już tutaj), jak widać po śmierci właścicielki, nie ma chętnych do dalszej rekonstrukcji, a szkoda :( Aktualizacja:  Jak się okazuje, jest to przykład jak zrobić ludzi w konia! Zadzwoniłem tam i nie chodzi o sprzedaż pałacu, a o działkę, na której stoi tablica ;)  


sobota, 27 kwietnia 2013

Wiosenne Berzdorfer See

W piątek po pracy korzystając z tego, że to ostatni dzień pogody (jak zwykle ta psuje się na weekend) postanowiliśmy z Martą wyskoczyć rowerami na Berzdorferr See. Nim jednak zacznę od przyjemnej części opisu, muszę napisać najpierw coś za co jest mi wstyd: tyle co obecnie leży śmieci po rowach to szok!

Droga wojewódzka 352 pomiędzy Osiekiem, a "krzyżówkami sulikowskimi" daje tyle wrażeń, że niejeden socjolog mógłby na temat rodzaju wyrzucanych śmieci, napisać niejedną pracę doktorską o ich właścicielach. Od muszli klozetowych, po spożywkę z marketu, śmieci remontowe, na pełnej tapicerce wnętrza samochodu kończąc. Najbardziej jednak "rozbawił mnie" widok nasypu kolejowego wzdłuż Radomierzyc, od strony wsi, wszystko czyściutkie i zadbane, a z drugiej strony (niejako od zewnątrz) masa śmieci wzdłuż nasypu. No bo co? My tego nie widzimy - nasyp zasłania! To tak jakby ktoś wyrzucał śmieci za ogrodzenie swojej posesji. Straszny widok.

Teraz już ten właściwy wpis:
Dłuższy dzień, piękne zachody słońca i zieleni dopiero tyle coby dodać koloru, a nie przysłonić widoku, to właśnie obecny czas, który potrwa może z tydzień, a może półtora. Właśnie teraz trwa idealna pora, żeby pokazać to co przez pozostałą część roku zakryte (lato - jesień), a w okresie zimowych, z braku odpowiedniego światła - robi przygnębiające wrażenie. Budynek ten sfotografowałem już tutaj, pisząc pierwszy raz o Berzdorfer See.






Nad samym jeziorem robi się już zielono, chociaż ruch jeszcze niewielki:







Siedząc na ławeczce miałem okazję "popolować" na uganiające się po brzegu pliszki siwe (są już jerzyki, ale nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia):






Gdy miałem dosyć i usiadłem, żeby w czytaniu poprzeszkadzać Marcie, dojrzałem spacerującą majestatycznie brzegiem wronę. Szła powoli ale jednym okiem łypała w naszą stronę:



Na samej wodzie też ruch. Obsługa pływała motorówką i rozmieszczała na wodzie markery. Nie dojrzałem jednak co do nich było doczepione, czy były zwykłymi oznaczeniami miejsc, czy też miały podwieszone jakieś techniczne ustrojstwo, a możne to była sieć by sprawdzić co w wodzie pływa? Tego nie udało mi się ustalić:





niedziela, 3 lutego 2013

Piętrzenie Berzdorfer See

Wszystko wskazuje na to, że u naszych zachodnich sąsiadów, trwa właśnie piętrzenie Berzdorfer See. Wygląda też na to, że woda nie jest pobierana w ciąż "kawowej" Nysy Łużyckiej, a z przepływającej przez Hagenwerde rzeki: Pließnitz.

Już na samym początku przywitał nas szum wody. Najpierw myśleliśmy, że to fale bo dosyć mocno wiało, ale okazało się, że rowem, przez który jeszcze w zeszłym roku przejeżdżaliśmy "kręcąc" kółka, płynie spora rzeka. Wody jest już całkiem sporo, tak, że od strony Hagenwerde, niemal zniknęły duże połacie brzegu. Poziom na pewno podniósł się może i o metr.

O Berzdorfer See pisałem już tutaj i tutaj



Wiało niesamowicie, a fale łomotały o brzeg:


Jednak można i tak:





Od strony Hagenwerde można oglądać łabędzie i masę łysek. Jedzą niemal z ręki :)







Ruch jak na tę porę roku i warunki pogodowe, całkiem spory. Jednak jakbym miał taką infrastrukturę pod nosem, to też bym korzystał :) Cieszy, że tak wiele ludzi w rożnym przedziale wiekowym i biega i spaceruje, i jeździ na rolkach, czy rowerze. Chyba więc idzie wiosna!