Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koźlice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koźlice. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Nysa Łużycka: jaz w Lasowicach i okolice

Ostatnio po prawie dwóch miesiącach przerwy wróciłem z biegowym treningiem w rejony Przygody z Nysą (ścieżka pieszo-rowerowa wzdłuż rzeki). Coraz więcej wiosny, słoneczna pogoda, obiecałam sobie, że jak będzie tylko okazja, wrócę tam na spokojnie z aparatem i lornetką. Okazja ndażyła się w niedzielę. 

Chociaż do obserwacji przyrody nie było zbyt wielu okazji, co najwyżej żenujące kanie, to jednak kilka fajnych zdjęć udało się zrobić. Jednakowo samej rzeki oraz pobliskich starorzeczy. Naprawdę jak możecie, korzystajcie, bo nic tak nie ładuje akumulatorów, jak pospacerowanie na łonie przyrody. Można też natknąć się na ścieżki zarówno bobrów, jak i dzików. 

Z ciekawostek, zwróćcie uwagę na zdjęcie drzew na polderach Nysy. Zawsze fascynowało mnie to, jak przyroda adaptuje się do wyzwań. Niskie rozłożyste konary pozwalające utrzymać drzewo podczas silnych wiatrów, jak i w przypadku wezbranej wody. Pięknie to wygląda. 

(jeżeli chcesz zostawić komentarz, a przeglądasz na telefonie, to musisz odpalić  "widok w wersji na komputer", co załaduje Disqus) 

weir HAL_4046 HAL_4068 HAL_4067 HAL_4050 HAL_4066 HAL_4060 HAL_4051 weir HAL_4075 HAL_4064

środa, 22 maja 2013

Przygoda z Nysą - okiem rowerzysty

Gmina Wiejska Zgorzelec kończy właśnie jeden z etapów projektu "Przygody z Nysą", a w jego ramach powstała trasa rowerowa oraz infrastruktura (tablice informacyjne, ławki, miejsca na obozowisko) do spływów kajakowych. Oficjalne otwarcie odbędzie się już w ten piątek (24.05) o czym pisaliśmy tutaj na zgorzelec.info. Tam też więcej informacji o samym projekcie.

Wczoraj z Martą przejechaliśmy się trasą wracając ze Zgorzelca. Mi się bardzo podobało, a jedynym na co mógłbym pokręcić nosem to to, że wiele miejsc wzdłuż brzegów Nysy jest tak pozarastane krzaczyskami, że w ogóle nie widać rzeki, trafiają się jednak takie rodzynki, jak ten obfotografowany poniżej. Odcinek opisywany już na fotoblogu podczas wyprawy ze spiningiem tutaj.








Marta miała na mnie oko gdy latałem ze statywem po brzegu:











sobota, 23 lipca 2011

Nysa Łużycka - pogotowie przeciwpowodziowe

Ci którzy śledzą moje wpisy na Twitterze, bądź Facebooku przeczytali, że przez ostatnie dwa dni walczyliśmy z powodzią. Chociaż tutaj nie było walki lecz nerwowe wpatrywanie się w meteorogramy i radary prognozujące opady. Jak się okazało przez prawie trzy doby spadło blisko 200 litów wody na metr kwadratowy i jak stwierdził mój teściu gdyby było już po żniwach to nic by nas nie uratowało.

W naszej gminie obyło się bez większych ekscesów, niektórym mieszkańcom podlało piwnice, ale udało się. U nas rzeka niemalże doszła do granic koryta jednak Czerwona Woda nie wylała.

W czasie tych niemalże trzech dni spałem łącznie pięć godzin i gdy nareszcie minionej nocy wyspaliśmy się to jakoś dzisiaj nie mogliśmy się pozbierać. Aby jednak nie zgnuśnieć i rozgrzać się przed dzisiejsza czasówką w Tour de France - pojechaliśmy rowerami na Osiek zobaczyć, co z Nysą.

Komunikaty były groźne, ale na szczęście rzeka oszczędziła Zgorzelec. Tutaj kilka zdjęć z łąk pomiędzy Osiekiem, a Koźlicami. Tutejsi bywalcy, a zwłaszcza wędkarze wychwycą miejsca gdzie normalnie znajdują się dwa stawy (starorzecza) należące do PZW, a gdzie na co dzień wędkujemy. Jednak jak wylewa jednak Nysa - śladu po nich nie znajdziesz - poza rosnącymi przy brzegach drzewami ;)

[panoramio]


[panoramio]


[panoramio]


[panoramio]


[panoramio]


[panoramio]


Tak zaś wyglądało to wczoraj u nas. Woda podniosła się jeszcze ok 20cm do tego, co tutaj widać - poza kępy zielonej trawy, przy workach po prawej, po czym zaczęła wolno opadać. Dzisiaj rano nikt by nie pomyślał, że było aż tak niebezpiecznie. Czerwona Woda sięgając do kolan, płynie leniwie ;)
[panoramio]

sobota, 17 kwietnia 2010

Wypad nad Nysę

Dzisiaj wybrałem się na pierwszy "profesjonalny" wypad nad Nysę. Celem miały być klenie, ewentualnie jazie, a także pasiaste okonie. Oczywiście nie miałem jakiegokolwiek kontaktu z rybami. W ogóle to mój najgorszy początek sezonu od kiedy powróciłem do wędkarstwa.
Zrobiłem jednak trochę zdjęć, które chcę Wam pokazać. Wszystkie za pomocą 18-70/3.5-4.5 i filtru polaryzacyjnego.

Pierwsza miejscówka, tzw. murowana:



Niestety jak się okazało woda wciąż wysoka (jeszcze o 0,5m) i mętna. Nie zraziłem się bo moim głównym celem było poznanie tutejszego odcinka rzeki, która jest naprawdę piękna:



W pewnym momencie po drugiej stronie dojrzałem próg wodny i jakąś niemiecką budowlę. Oczywiście 50m przed i za takimi obiektami - nie łowiłem, w końcu zabrania tego regulamin!



Nieco dalej postanowiłem odpocząć:



Taki ciągły marsz, przedzieranie przez przez chaszcze, zmiany przynęt i machanie "kijem" naprawdę potrafi zmęczyć. Gdy już miałem pomału dosyć, na horyzoncie ukazał się jakiś komin, stwierdziłem, że jak tam dojdę to na tym koniec. Komin-znacznik jak podszedłem bliżej wyglądał tak: (klimat niczym opuszczone.pl)



W pobliżu był kanał prawdopodobnie prowadzący wodę do młyna kanał w czasie swojej świetności musiał być naprawdę piękny:



O tym, że był tu młyn świadczy też kolejny, większy stopień wodny:





W nim zaś kotłowały się takie oto "rarytasy" (może tu jednak ryb nie ma):



Trochę dalej jednak znalazłem świetne miejsce, które na pewno w tym roku jeszcze odwiedzę i to nie tylko ze spinem ale z feederami także:



Musicie uzbroić się jeszcze w cierpliwość, może kiedyś pojawią się też zdjęcia z rybami :D. Pozdrawiam!