Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nysa Łużycka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nysa Łużycka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Nysa Łużycka: jaz w Lasowicach i okolice

Ostatnio po prawie dwóch miesiącach przerwy wróciłem z biegowym treningiem w rejony Przygody z Nysą (ścieżka pieszo-rowerowa wzdłuż rzeki). Coraz więcej wiosny, słoneczna pogoda, obiecałam sobie, że jak będzie tylko okazja, wrócę tam na spokojnie z aparatem i lornetką. Okazja ndażyła się w niedzielę. 

Chociaż do obserwacji przyrody nie było zbyt wielu okazji, co najwyżej żenujące kanie, to jednak kilka fajnych zdjęć udało się zrobić. Jednakowo samej rzeki oraz pobliskich starorzeczy. Naprawdę jak możecie, korzystajcie, bo nic tak nie ładuje akumulatorów, jak pospacerowanie na łonie przyrody. Można też natknąć się na ścieżki zarówno bobrów, jak i dzików. 

Z ciekawostek, zwróćcie uwagę na zdjęcie drzew na polderach Nysy. Zawsze fascynowało mnie to, jak przyroda adaptuje się do wyzwań. Niskie rozłożyste konary pozwalające utrzymać drzewo podczas silnych wiatrów, jak i w przypadku wezbranej wody. Pięknie to wygląda. 

(jeżeli chcesz zostawić komentarz, a przeglądasz na telefonie, to musisz odpalić  "widok w wersji na komputer", co załaduje Disqus) 

weir HAL_4046 HAL_4068 HAL_4067 HAL_4050 HAL_4066 HAL_4060 HAL_4051 weir HAL_4075 HAL_4064

środa, 22 stycznia 2025

Bobrza inwazja?

Wiem, tytuł śmieszny, ale tak to naprawdę wyglada. W ostanim czasie i to nie w perspektywie kilku lat, ale ostatniego roku, w mojej okolicy pojawiło się bardzo dużo miejsc, w których postanowiły zamieszkać bobry. Najpierw Mała Wieś Górna, teraz Sulików i zalew Czerwona Woda w Zgorzelcu, no i cała masa na Nysie Łużyckiej, na odcinku Osiek - Koźlice, gdzie najwięcej różnego rodzaju starorzeczy.

Zwierzęta choć pożyteczne, to jednak mocno odciskają piętno na danym terenie. Zaczyna się od „położeniu” kilku drzewek, a póżniej, gdy już wybiorą miejsce na żeremie, zaczynają układać teren pod siebie. 

Gdy jest to staw hodowlany, to tylko się cieszyć. Bobry zapewnią w nim wodę, nawet podczas suszy, a co choćby w Sulikowie bywa problematyczne. Jednak nie zawsze tak jest. Miałem okazję zobaczyć, gdy upodobały sobie leśną sadzawkę. Efekt był taki, że zalały spory kawałek lasu, który w tym miejscu usechł. Wszystko przez to, że prace „inżynieryjne” mają na celu zabezpieczyć żeremie przed drapieżnikami, a nic tak nie chroni, jak fosa ;) 

W Sulikowie wybrały sobie okoliczne stawy - może i „podleją” łąkowy nieużytek, ale na to jeszcze się nie zapowiada. W Zgorzelcu nad Zalewem też powinno by c spokojnie „spokojnie”. Zapewne koztem paru większych drzew. Gorzej jednak wygląda sprawa Nysy Łużyckiej. 

Tutaj zwierząt jest więcej i ich działalność może doprowadzić do podlania pastwisk, a to już nie będzie prosta sprawa. Ludzie narzekają też na drzewa, które powaliły tam bobry. Nie są to małe „okazy”, ale i spore egzemplarze wierzb, a nawet dębów. 

Prawda jest jednak taka, że to my wyparliśmy zwierzęta z ich terenów i te teraz wracają. Jak to się skończy? Zobaczymy. Wiem jedno - będzie ciekawie. Wyglada też na to, że bobry za sprawą stawu Lubańskiego nacisnęły na odcisk wędkarzom, a to nie wróży bobrzym dywersantom nic dobrego… 





wtorek, 4 lutego 2014

Modernizacja kolejowego mostu nad Nysą Łużycką

Dzisiaj byliśmy na symbolicznym otwarciu zabytkowego mostu kolejowego nad Nysą Łużycka pomiędzy Zgorzelcem, a Görlitz. Oficjalnie na ten temat na zgorzelec.info: Pociągi pojadą szybciej zabytkowym wiaduktem. Doczekamy się wreszcie iluminacji obiektu?

Tutaj jednak krótka historia mostu, kilka fotek nie opublikowanych w dzienniku i oczywiście garść ploteczek ;) 

Kolejowy most w Zgorzelcu o długości prawie 450 m, przekracza dolinę Nysy Łużyckiej. Został zbudowany w latach 1844-1847 (architekt Gustav Kießler) i odbudowany w roku 1953. Konstrukcję nośną stanowią przyczółki kamienne oraz 30 przęseł łukowych, opartych na 27 kamiennych i 2 betonowych filarach. Poszczególne przęsła i sekcje oddzielone są masywnymi filarami o szerokości od 1,90 m do 6,90 m i wysokości do 30 m. Największą rozpiętość mają 3 przęsła nurtowe po 22,20 m; Most usytuowany jest w ciągu komunikacyjnym leżącym w III Paneuropejskim korytarzu transportowym (ciąg kolejowy E 30). (źródło PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.) 

Ploteczki
Wybraliśmy się tam, bo czytelnicy donieśli nam, że z jednej strony otwarcie na terenie Goerlitz, a z drugiej most jako cały obiekt jest gruntownie zmodernizowany tylko w małym fragmencie niemieckim. Jak się okazuje zmodernizowano całą trakcję, a budowlę tylko we fragmencie po stronie naszych zachodnich sąsiadów. Strona polska ma ruszyć w okresie od marca do czerwca. Po naszej stronie wielkie gruzowisko jak i gzymsy porośnięte trawą i krzewami (widać na jednym ze zdjęć), ale taki przebieg prac związany miał być z tym, że nasi nie dawali sobie rady z niemieckim DB (koleją) i chcieli mieć ich jak najszybciej z głowy. Jak widać więc, uśmiechy i uściski dłoni to jedno, a rzeczywistość to zupełnie inna sprawa.

Podczas spotkania poruszono sprawę iluminacji mostu. Z tego co wiem, spawie są przeciwni Niemcy, ale temat wywołał burmistrz Zgorzelca i niemiecki szef Goerlitz, obiecał przystąpić do rozmów.

Jest jednak jeden problem, most jest tak zarośnięty, że polskiej strony latem niemal nie widać. Nie powinno być jednak kłopotu z uzyskaniem zgody na wycinkę, ale zapewne pojawi się cała masa protestujących więc temat raczej upadnie, a szkoda. Szef Zgorzelca - Rafał Gronicz tłumaczył mi, że z wycinką czy przerzedzeniem drzew może być kłopot jeżeli drzewa rosną na prywatnym terenie, ale jak się dowiadywałem (nieoficjalnie) nie ma takiej opcji.

Zmodernizowana trakcja: 

Most w sepii:

Szersza perspektywa:

Tutaj widać granicę pomiędzy polską a niemiecką stroną:


Siegfried Deinege - burmistrz Goerlitz (na pierwszym planie Rafał Gronicz - burmistrz Zgorzelca):

Przedstawiciel niemieckiego DB:

Przyczajony tygrys, ukryty smok, czyli TVP w akcji:

Zbigniew Gzik - PKP:



Najwidoczniej mowy były za długie i Burmistrz Goerlitz przysnął w ciepłych promieniach słonka:

Obaj burmistrzowie:

Widok z tarasu naprawdę piękny:

A kuku:

No i poszło:

niedziela, 14 lipca 2013

Szuwary 2013

"Szuwary" to komercyjne zawody wędkarskie, organizowane przez Andrzeja Łojasa - właściciela sklepu wędkarskiego w Zgorzelcu o nazwie "Szuwarek" (notabene - tak samo mówi się na Andrzeja). Zawody rozgrywane są na Nysie Łużyckiej wzdłuż tzw. Przedmieścia Nyskiego.

W tym roku w szranki stanęło siedemnastu wędkarzy i jedna wędkarka. Zawodnicy łowili na spławik. Tym razem jak się okazało pierwsze dwa miejsca przypadły wędkarzom, którym dopisało szczęście (wiem, to sprzyja lepszym), wszyscy bowiem łowili drobną i małą rybę w postaci kiełbi, jelców, płotek i małych leszczyków. Natomiast zwycięzca - Ireneusz Wołczy - złapał ponad kilowego leszcza, który dał mu łączny wynik coś ponad 1400g. Drugie miejsce dla Władysława Piotrowicza, który także złowił leszcza w okolicach 700g, a łączny wynik to 890g. Trzech wędkarzy już na drobnicy osiągnęło wynik 740g. 

Puchary dla najlepszych:






Andrzej "Szuwarek" z małżonką, przygotowuje grilla dla utrudzonych wędkarzy:


Szersza perspektywa w prawo:


i w lewo:


Zwycięzca w akcji:


i już zrelaksowany, po łowieniu:





Niektórzy z pozostałych zawodników, na pierwszym zdjęciu Józef Miśków, prezes zgorzeleckiego koła i jeden z najlepszych spławikowców. W ubiegłym roku wygrywał wszystko, tak, że nazwano go "terminatorem", w tym nie jest już tak różowo. Tutaj też 11 sek. filmik z połowu Pana Józefa.





Żeby nie było zbyt sielankowo, muszę napisać, że rzeką płynęła cała masa śmieci. Trafiały się i takie "fanty" (lewy górny róg zdjęcia):


Sędziowie przygotowują się do ważenia ryb (wszystkie po zważeniu wróciły do wody):



Leszcz, który dał srebro:






"Złota siatka" Wołczyka:



Pomimo, że wyniki nie były oszołamiające, humory dopisywały:



Sędzia z "laptopem" jak to określiła jedna z "kibicek":


A samych kibiców było całkiem sporo:


Ostateczne sumowanie wyników. Jutro na zgorzelec.info szczegółowe wyniki i pełna galeria z zawodów: