sobota, 17 kwietnia 2010

Wypad nad Nysę

Dzisiaj wybrałem się na pierwszy "profesjonalny" wypad nad Nysę. Celem miały być klenie, ewentualnie jazie, a także pasiaste okonie. Oczywiście nie miałem jakiegokolwiek kontaktu z rybami. W ogóle to mój najgorszy początek sezonu od kiedy powróciłem do wędkarstwa.
Zrobiłem jednak trochę zdjęć, które chcę Wam pokazać. Wszystkie za pomocą 18-70/3.5-4.5 i filtru polaryzacyjnego.

Pierwsza miejscówka, tzw. murowana:



Niestety jak się okazało woda wciąż wysoka (jeszcze o 0,5m) i mętna. Nie zraziłem się bo moim głównym celem było poznanie tutejszego odcinka rzeki, która jest naprawdę piękna:



W pewnym momencie po drugiej stronie dojrzałem próg wodny i jakąś niemiecką budowlę. Oczywiście 50m przed i za takimi obiektami - nie łowiłem, w końcu zabrania tego regulamin!



Nieco dalej postanowiłem odpocząć:



Taki ciągły marsz, przedzieranie przez przez chaszcze, zmiany przynęt i machanie "kijem" naprawdę potrafi zmęczyć. Gdy już miałem pomału dosyć, na horyzoncie ukazał się jakiś komin, stwierdziłem, że jak tam dojdę to na tym koniec. Komin-znacznik jak podszedłem bliżej wyglądał tak: (klimat niczym opuszczone.pl)



W pobliżu był kanał prawdopodobnie prowadzący wodę do młyna kanał w czasie swojej świetności musiał być naprawdę piękny:



O tym, że był tu młyn świadczy też kolejny, większy stopień wodny:





W nim zaś kotłowały się takie oto "rarytasy" (może tu jednak ryb nie ma):



Trochę dalej jednak znalazłem świetne miejsce, które na pewno w tym roku jeszcze odwiedzę i to nie tylko ze spinem ale z feederami także:



Musicie uzbroić się jeszcze w cierpliwość, może kiedyś pojawią się też zdjęcia z rybami :D. Pozdrawiam!

1 komentarz:

  1. Jacku staraj się unikać tak ostrego światła..

    OdpowiedzUsuń