Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zalew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zalew. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 kwietnia 2023

Nad zalewem Czerwona Woda w Zgorzelcu

Już kilka dni kwietnia, a od ostatniego wpisu minął ponad tydzień. Jednak pogoda taka, że człowiek myśli raczej o tym, żeby schować się w domu niż latać po okolicy z aparatem. W każdym razie, gdy było jeszcze ciepło, wybraliśmy się po południu na plac zabaw w Zgorzelcu, nad zalewem. 

Pogoda dopisała, a tytułowe miejsce ma niesamowity urok. Warto się wybrać. Ciekawostką są między innymi chodzące po ścieżkach łabędzie. Widziałem, że wiele osób zdumiało się jak duże są to ptaki, gdy już wyszły z wody ;) 





sobota, 2 kwietnia 2016

A co na Witce?

Odpicowałem w tygodniu rowerki i mieliśmy ambitny plan na rowerki. Niestety moja kochana żonka rozchorowała się i skończyło się na samotnej wycieczce na Witkę żeby zobaczyć co tam ciekawego się dzieje. 

Wcześniejsze wpisy o odbudowie zapory:
Pierwsze co się rzuca w oczy to wyczyszczone dno. Człowiek jednak tak się już przyzwyczaił, że aż ciężko mu uwierzyć, że to kiedyś znowu zostanie zalane wodą. Żałuje jednego, że nie udało się zrealizować pomysłu Wacława Krzywoszyńskiego, żeby pogłębić to miejsce, w prosty sposób, spychając w jedno miejsce i tworząc dodatkową atrakcję jaka byłaby poswatała w ten sposób wyspa. Genialne! Niestety z tego co mi wiadomo pomysł upadł z powodów małostkowych - a mianowicie braku sympatii jednych ludzi do drugich :(




Nim się jednak wdrapałem na górę musiałem wyczuć moment żeby nie zostać piekarzem ;) Zjeżdżająca z góry grupka nie miała tyle cierpliwości i śmignęła przez ten pył ;)


Widok na kościół św. Wawrzyńca, jedno z moich najbardziej ulubionych miejsc po stronie czeskiej. Więcej o nim pisałem i pokazywałem Wam tutaj


I jeszcze jeden widoczek. Tutaj wszędzie będzie woda ;)


Na górce w Niedowie pomiędzy bukami zobaczyłem taką budowlę. To chyba ujęcie wody, studnia. W środku niezabezpieczona ale poświeciłem lampa i nie ma tam nic ciekawego ;)


Fajne widoki z góry - póki nie ma liści :) 


Teraz zabieramy się za zaporę. Główne rzeczy wykonane. Ale infrastruktura okołozaporowa jeszcze nieco w tyle:




Jest już gotowa droga po szczycie zapory. Jako ciekawostkę napiszę, że rowerem nie będzie można przejechać. Jednoślad trzeba będzie przeprowadzić. Nieoficjalnie - ktoś nie dopatrzył tego w projekcie i barierek ochronne są za niskie dla rowerów :( 


Druga strona:



Przepławka dla ryb:



Jeszcze trochę prac zostało:


I w całości:


a Tyrion rośnie ;)



środa, 22 lipca 2015

Odbudowa zapory na Witce - letni postęp prac

Ponownie wybrałem się zobaczyć jak idzie odbudowa zapory na Witce. Jak się okazało, część od strony Ręczyna już niemal na ukończeniu. Więcej prac od „naszej” strony. Widać już jednak nieckę wypadową, widać podpory przejazdu nad częścią przelewową. Trwa modernizacja pompowni.

Pozostałe wpisy na ten temat:
Witka – po katastrofie 
Zalew Witka – zakończono pierwszy etap odbudowy
Witka - początek odbudowy zapory
Trwa odbudowa zapory na Witce









wtorek, 19 kwietnia 2011

Niedzielne rowerki

Krótka relacja z naszego niedzielnego wypadu. Trasa miał być urozmaicona i wynosić blisko 40 km, jak się okazało, była aż za bardzo urozmaicona. Zwłaszcza w górki i wszelkiego rodzaju podjazdy, po których na szczęście były też zjazdy, czyli to co tygryski lubią najbardziej.

Po wyruszeniu pierwszy przystanek zastał nas na podjeździe przed Niedowem. Stamtąd można było rzucić okiem na Witkę, która już zarasta. Tutaj rozpoczynał się zalew gdzie wpływała do niego czeska rzeka Smeda. Jednak po ubiegłorocznej katastrofie nic nie jest już takie samo. Umówmy się, że jeżeli przy opisie zdjęć będzie odnośnik Panoramio to znaczy, że klikając w niego przeniesiemy się do tego serwisu, gdzie po kliknięciu w miniaturkę, będziemy mogli obejrzeć to samo zdjęcie w większym formacie. (Panoramio).



Tutaj zaś widać ile jest wody. Według wyliczeń, w chwili obecnej powierzchnia lustra jak i objętość to 25% tego co było pierwotnie. (Panoramio).



Dalsza trasa wiodła nas jeszcze po terenach na których wciąż widać ślady wielkiej wody, jednak w związku z tym, że droga Zgorzelec- Bogatynia jest w przebudowie i, że kierowcy mają wielokrotnie gdzieś ograniczenie prędkości, strach było się zatrzymywać i wyciągać aparat.

Po przejeździe przez Ręczyn i Spytków, wjechaliśmy w nową ścieżkę rowerową i przejechaliśmy na czeską stronę do miejscowości Ves. Tam zaś przy drodze można zobaczyć takie oto cudo (Panoramio):



Dalej mijamy kościół św. Wawrzyńca (ale to będzie temat na inną historię i trafiamy na ciekawe miejsce gdzie przez Smedę „przerzucony” jest most. Rzeka w tym miejscu wygląda tak: (Panoramio)



Z drugiej strony stoi stara budowla hydrologiczna z zastawkami – chyba jakiś młyn i takimi fajnymi kołami zębatymi:



Tutaj też postanowiliśmy się posilić:



Dalej wjeżdżamy do miejscowości Ćernousy. Tutaj widok na znajdującą się tam stację kolejową. (Panoramio)



Jest tam też piękna ścieżka na Boleslav wiodąca przez aleję kasztanową. Już niedługo tam się wybieramy. Jedna z takich starych alei znajduje się niemal w szczerym polu. (Panoramio). Chcemy się tam wybrać gdy kasztany zaczną kwitnąć :D



Dalej był długi podjazd i Habartice, po czym nasz Zawidów, później kilka kilometrów i przy drodze dwa widoki na Wielichów (Panoramio) i Kamieniec (Panoramio). W oddali widać Góry Izerskie.





Po odwiedzeniu teściów, zakołowaliśmy do Sulikowa na piłkarskie derby naszej gminy po czym wypompowani wróciliśmy do domku. Niedziela była kapitalna.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Zalew Witka – zakończono pierwszy etap odbudowy

Już od dwóch tygodni dochodziły do mnie słuchy o tym, że „napełniają Witkę”, jednak uważałem, że to może jakieś wstępne przymiarki. Wczoraj byłem jednak z Chrzestnym opłacić karty wędkarskie, gdzie dowiedzieliśmy się, że wody już jest dużo. Postanowiliśmy więc to sprawdzić, po obiedzie u Teściów pojechaliśmy z Martą nad Zalew. W planie były rowerki jednak dla nas (w przeciwieństwie do pewnej grupy rowerowej ze Zgorzelca, którą przy okazji pozdrawiam), było za zimno.

Jak się okazało wody jest już naprawdę sporo, i jak to wynika z informacji jakie uzyskałem z Elektrowni, to jest jej graniczny poziom, który jest o 3,5 metra niższy od pierwotnego. Na dalsze pogłębienie musimy poczekać z do końca 2013 roku, gdy zakończy się odbudowa tamy. Zainteresowanych odsyłam do mojego artykułu na ten temat, na zgorzelec.info klik.






niedziela, 19 września 2010

Witka – po katastrofie

Nareszcie znaleźliśmy czas by wybrać się na Witkę ale już na jej dno – czyli obejrzeć to, co odkryła woda. Jako, że wciąż jest mi bardzo przykro z tego co się stało (spędziłem nad Witką wiele wspaniałych chwil – zwłaszcza z moją żoną) to pierwsze dwie fotki dobrze oddają nastrój z jakim tu przyjechałem. Zaraz za ostatnim domem w Wilce zjechaliśmy z brzegu na dno (?) i dojechaliśmy do drogi – ponad 40 lat pod wodą:








Dla naszych służb drogowych przedstawiam zdjęcie profilu drogi – może się czegoś nauczą ;)



Zostawiliśmy nasze „rumaki”



i wybraliśmy się na rekonesans, widoki iście księżycowe.









Natura jednak nie próżnuje, ile ten pniaczek mógł być pod wodą?



Kolejny mostek, a ja się dziwiłem, że pozrywałem tu zestawy. Wystarczyło zahaczyć o barierkę i po zestawie. Wydaje mi się jednak że dla wielu osób było tu niebezpiecznie. Mam nadzieję, że przed zalaniem barierki zostaną wycięte. Oczami wyobraźni widzę jednak olbrzymiego suma, który żył w tym miejscu:



Spotkaliśmy też turystę – Niemca, który wyśmienicie mówił po polsku. Jak nam powiedział pochodzi ze Śląska ale czuję się Saksończykiem (?) Opowiadał nam o słupach granicznych które były w tym miejscu i rozdzielały Prusy od Saksonii. Sprawę znamy bo opisywaliśmy na portalu (klik). Wytłumaczyliśmy mu jak dojechać do Niedowa i pojechał.



Przedtem jednak papieros i widok na byłą Saksonię:



My zaś postanowiliśmy ruszyć brzegiem rzeki (Witki) w kierunku tzw. dębów.



Tutaj przeżyliśmy szok, wyobraźcie sobie, że rzeka nie płynęła po prostej tylko w zatoce przy dębach wiła się tworząc niesamowity uskok, co też tłumaczyło to, że niekiedy podczas łowienia zestaw trafił w stare koryto rzeki i była przysłowiowa kicha. Spójrzcie na rowerzystę - skala wielkości.





Dalej poszliśmy naprzeciwko przystani – bardzo lubiłem tu łowić późna jesienią. Trafiały się bardzo duże leszcze i niezłe karpie. Szeroka perspektywa:



Tam dalej za zakrętem jest ostatnie rozlewisko i zniszczona tama:



Nie mogę sobie jakoś tego wyobrazić:



Przystań:





No i wracając przejeżdżaliśmy koło bukowego lasku – gra świateł była piękna – zrobiłem trzy rawy z których złożyłem (trochę nieudolnie) tego hdr’a:



Nam nie pozostaje nic innego jak czekać na odbudowanie zapory, a w międzyczasie wybieranie się na inne duże łowiska – już w środę (jak będzie pogoda) jedziemy nad Czochę