Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zawidów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zawidów. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lipca 2024

Biegowo po czeskim Pogórzu Izerskim.

Nie będę się powtarzał, ale uwielbiam nasz #trójstykgranic Na niewielkim obszarze można spotkać się zarówno z różnymi kulturami jak i cieszyć się walorami krajobrazowymi. Znudziła ci się Polska? Pokręć się po Niemczech. Mas dosyć - wyrusz na czeską stronę. 

Wrzucam kilka zdjęć z niedzielnego biegu po czeskiej stronie: start i meta w Zawidowie, a to wszystko tuż pod naszym nosem... 



















piątek, 5 maja 2023

Jak majówka to rowery.

Udało się. Tradycji stało się zadość. Odkąd poznaliśmy się z Martą, to gdy tylko pogoda pozwalała, staraliśmy się majówkę spędzać aktywnie. Albo wypady w góry, albo rowery. Oczywiście nie obyło się bez dłuższej przerwy ze względu na dzieci, ale pomału wracamy do tradycji. 

W tym roku postanowiliśmy wybrać się na ambitną wycieczkę. Sulików - Zalew Witka - tama - Spytków - Czechy - Ostróżno - Zawidów (przystanek na lody) - Wrociszówsz i powrót do domu. Trasa niespełna 30 km, ale za to, kto zna te tereny, to wie, że z mocnymi podjazdami, a zapewniam Was, że kilkanaście dodatkowych kilogramów w krzesełku z tyłu robi różnicę ;)

Najciekawiej było na Witce, gdzie ruszył już sezon żeglarski. Na przystani w Spytkowie przez wciąż działającą lunetę (szczerze - mocno się zdziwiłem) można pooglądać żaglówki. Jest to też świetne miejsce na biwak, ale problemem - chwilowym - jest remont drogi dojazdowej. Kilkaset metrów trzeba się przemećzyć. Przynajmniej na razie. 













środa, 11 września 2013

"Dzika" żaba

Szwagier poprosił mnie żebym porobił zdjęcia zniszczeń jakie w jego uprawie kukurydzy dokonały dziki. Dzików nie zobaczyłem, tylko efekty ich działalności i to pod samym nosem ambony strzelniczej, jaką postawili myśliwi, zobaczyłem za to dziką żabę ;)

Notabene współczuję dla Szwagra, że jego uprawy są w obrębie koła "Bażant" w Zawidowie. Ich metodą jest branie rolników na przeczekanie, a gdy dochodzi do rozprawy to podnoszą tak kuriozalne argumenty, że aż wstyd. Sama zaś rozprawa toczy się ponad dwa lata, a koszty są niemal dwukrotnie większe od pierwotnego roszczenia odszkodowawczego. Najwidoczniej są bogaci, choć jak słyszałem, do tej pory unikali rozpraw i dopiero ostatnio zostali zmuszeni do wysokich odszkodowań, może czas zmienić podejście? Bo jak się okazuje są koła i Koła i tak na przykład znajomy z Lubania opowiadał mi, że ich koło wie, że rozprawy ich zrujnują więc wolą się dogadywać. Mało tego, mają grafiki dyżurów, tak, żeby pilnować pól przed dziką zwierzyną zamiast płacić odszkodowanie. Nie ma lipy. 

Wracając jednak do naszej wyprawy poza zniszczoną kukurydzą udało mi się zrobić kilka zdjęć pięknej rzekotce drzewnej: 





A tak wygląda samo pole, na ponad hektarze powierzchni (tego co nam się udało ustalić):



wtorek, 19 kwietnia 2011

Niedzielne rowerki

Krótka relacja z naszego niedzielnego wypadu. Trasa miał być urozmaicona i wynosić blisko 40 km, jak się okazało, była aż za bardzo urozmaicona. Zwłaszcza w górki i wszelkiego rodzaju podjazdy, po których na szczęście były też zjazdy, czyli to co tygryski lubią najbardziej.

Po wyruszeniu pierwszy przystanek zastał nas na podjeździe przed Niedowem. Stamtąd można było rzucić okiem na Witkę, która już zarasta. Tutaj rozpoczynał się zalew gdzie wpływała do niego czeska rzeka Smeda. Jednak po ubiegłorocznej katastrofie nic nie jest już takie samo. Umówmy się, że jeżeli przy opisie zdjęć będzie odnośnik Panoramio to znaczy, że klikając w niego przeniesiemy się do tego serwisu, gdzie po kliknięciu w miniaturkę, będziemy mogli obejrzeć to samo zdjęcie w większym formacie. (Panoramio).



Tutaj zaś widać ile jest wody. Według wyliczeń, w chwili obecnej powierzchnia lustra jak i objętość to 25% tego co było pierwotnie. (Panoramio).



Dalsza trasa wiodła nas jeszcze po terenach na których wciąż widać ślady wielkiej wody, jednak w związku z tym, że droga Zgorzelec- Bogatynia jest w przebudowie i, że kierowcy mają wielokrotnie gdzieś ograniczenie prędkości, strach było się zatrzymywać i wyciągać aparat.

Po przejeździe przez Ręczyn i Spytków, wjechaliśmy w nową ścieżkę rowerową i przejechaliśmy na czeską stronę do miejscowości Ves. Tam zaś przy drodze można zobaczyć takie oto cudo (Panoramio):



Dalej mijamy kościół św. Wawrzyńca (ale to będzie temat na inną historię i trafiamy na ciekawe miejsce gdzie przez Smedę „przerzucony” jest most. Rzeka w tym miejscu wygląda tak: (Panoramio)



Z drugiej strony stoi stara budowla hydrologiczna z zastawkami – chyba jakiś młyn i takimi fajnymi kołami zębatymi:



Tutaj też postanowiliśmy się posilić:



Dalej wjeżdżamy do miejscowości Ćernousy. Tutaj widok na znajdującą się tam stację kolejową. (Panoramio)



Jest tam też piękna ścieżka na Boleslav wiodąca przez aleję kasztanową. Już niedługo tam się wybieramy. Jedna z takich starych alei znajduje się niemal w szczerym polu. (Panoramio). Chcemy się tam wybrać gdy kasztany zaczną kwitnąć :D



Dalej był długi podjazd i Habartice, po czym nasz Zawidów, później kilka kilometrów i przy drodze dwa widoki na Wielichów (Panoramio) i Kamieniec (Panoramio). W oddali widać Góry Izerskie.





Po odwiedzeniu teściów, zakołowaliśmy do Sulikowa na piłkarskie derby naszej gminy po czym wypompowani wróciliśmy do domku. Niedziela była kapitalna.