niedziela, 1 maja 2011

Ponownie rowerki

Trasa niemal ta sama, co ostatnio. Tym razem uzbroiłem się w filtr polaryzacyjny (było słonecznie) no i postanowiliśmy odwiedzić kościół Świętego Wawrzyńca. Ale na początku były kozy! Pierwszy raz widziałem brązowe, choć jestem wieśniakiem to jednak widywałem białe.


Marta spokojnie czekała na moje walki z siatką pod napięciem ;)


Dalej był kościół Świętego Wawrzyńca w miejscowości Ves. Budowla umiejscowiona jest na wzgórzu, z którego rozpościera się piękny widok. Osobiście bardziej od samego kościoła podoba mi się plebania (?)(panoramio – po kliknięciu w miniaturę załaduje się duży format)


Sam kościół wygląda tak, a data jego powstania to bodajże 1519 rok (panoramio):


Brama wejściowa od wewnątrz, a przy niej przepiękne epitafium Chrystusa Ukrzyżowanego (panoramio):



Przy wyjeździe „namiary” na księdza (?) Prawda, że wyszukane, marmurowa tablica na której wypisano nawet mail ;)


Dalej Ćernousy z ich przystankiem kolejowym – dla przypomnienia (panoramio). Kolejki zaś jeżdżą takie:


Po wspinaczce powyżej tej miejscowości rozpościera się cudny widok na pięknie porośnięte mleczem, żółte łąki (panoramio):


I pokazywane poprzednio aleje lipowe, z tym że tym razem kwitnące (panoramio):


(panoramio)


Na sam koniec ciekawostka. Wracajac do domu, już w Polsce natknęliśmy się na taki oto widok. Zatytułowałem go, miałeś chamie złoty, tfu, tfu, jaki znów złoty - Miałeś chamie … buty ;)