Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bobry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bobry. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 marca 2026

Bobry rozrabiają ... w kolejnym miejscu

Od pewnego czasu biegając po okolicy, wydawało mi się, że wypatrzyłem kolejną „bobrową” miejscówkę. Nie było jednak jakoś okazji, żeby się wybrać i sprawdzić. Do wczoraj. Tak się złożyło, że zapakowaliśmy się z Michaliną i pojechaliśmy na rekonesans.

Nie tak dawno temu pisałem, że w mojej okolicy mamy bobrzą inwazję (klik-klik). Mowa nie tylko o naszej rzece Czerwona Woda, zgorzeleckim Zalewie, ale także w perspektywie Nysy Łużyckiej. Wczoraj dostałem kolejny dowód na to, że miałem rację. I nie, ja nie narzekam! Bardzo lubią i cenią te zwierzęta. Fascynuje mnie też ich zmysł wodnej inżynierii. Coś niesamowitego.

Tutaj mogliśmy go podziwiać w pełnej krasie. Bobry z ziemi i gałęzi zbudowały tamę, która spiętrzyła wodę na wysokość około półtora metra (sic!). Mało tego wyczyściły też rzekę z wielu gałęzi i konarów. W tym miejscu udało nam się też znaleźć prawdziwe bobrze żeremie. Nie nory w ziemi jak na opisywanych wcześniej stawach (klik-klik), tylko prawdziwy bobrzy dom.

Poniżej trochę zdjęć z naszego wypadu oraz filmik tamy. Zapraszam. 

(jeżeli chcesz zostawić komentarz, a przeglądasz na telefonie, to musisz odpalić  "widok w wersji na komputer", co załaduje Disqus) 

A dam built by beavers The “Red Water” River The “Red Water” River HAL_3473











The “Red Water” River The “Red Water” River



sobota, 24 stycznia 2026

Upragniona zmiana. Do tego z wizytą u bobrów

Nareszcie! W końcu mróz odpuszcza! Tym samym, dzisiaj bez słonecznych, pięknych widoków, ale za to bardziej nostalgicznie… 

Postanowiłem jednak wykorzystać to, że nadal jest mroźno i odwiedzić „moje” bobry. Dzięki grubemu lodowi miałem okazję dotrzeć do nich od strony, od której jest to normalnie niemożliwe, czyli od strony wody.

Nie wiem, nie jestem fachowcem, ale wydaje mi się, że bobry zaczynają cierpieć głód. Dookoła co zostało zwalone, to zostało zwalone, a nowych drzewek nie widać. Zwierzęta chodzą też coraz dalej po gałęzie i większe konary. Mam też wrażenie, że jest ich zdecydowanie więcej, niż myślałem, a to oznacza niezbędną migrację. Może i całej rodziny…

Dlatego pomyślałem sobie, żeby ruszyć wzdłuż rowu do położonego jakieś 800 m w linii prostej lasu na skraju, którego był staw. No może staw to za dużo powiedziane, raczej oczko wodne. Co prawda ja nie pamiętam jego świetności, gdy dziadek opowiadał mi, że nawet żyły w nim karasie, to jednak pamiętam, że było tam bajoro, a gdy wody było naprawdę mało, to swoiste bagienko, w którym lubiły powylegiwać się dziki. Pomyślałem, że gdyby bobry ruszyły rowem w górę w stronę lasu, to mogłyby w tamtym miejscu nieźle się urządzić.

Niestety ostatni raz byłem tam chyba z cztery lata temu, a jak poszedłem dzisiaj, to wszelkie moje plany mogłem wsadzić w piach… Wody ani kropelki. Ba, nie ma nawet błota, jest sucha, jałowa ziemia, która nie widziała większej ilości wody od dłuższego czasu.   

Zastanawiam się, czy to efekt potęgujące się suszy, czy głupia polityka melioracyjna?!. Mam jednak wrażenie, że raczej to drugie. Patrząc na dane z instytutu rolnictwa, akurat nasz region na brak wody nie może narzekać, jednak przynajmniej w mojej okolicy rowy melioracyjne stają się coraz głębsze i coraz większe. Uważam, że nie jest to zbyt rozsądne. W takim pagórkowatym terenie powinniśmy dbać o to, żeby wodę zatrzymywać, a nie prowadzić do jak najszybszego spływu do rzeki. Później rolnicy nie powinni mieć pretensji, że pola na wzgórzach stepowieją i zamieniają się w nieurodzajne piaski. Czemu się dziwić? Gdy brakuje wilgoci, to wiatr porywa wysuszony humus i pozostaje sam piach… 

W każdym razie w tę stronę bobry nie mają co ruszać. Pozostaje więc im raczej migracja w dół rowu i następnie do rzeki, a tam spływ i szukanie nowego miejsca. Jest trochę niżej fajny staw hodowlany, do tego nieźle zarośnięty olchą i osiką, ale nie wróżę im zbyt dobrze, gdyby planowały tam zamieszkać. Tak więc wygląda na to, że kierunek zalew w Zgorzelcu, a może dalej do Nysy Łużyckiej


HAL_2746 HAL_2734 HAL_2725

HAL_2741 HAL_2730 HAL_2732 HAL_2738 HAL_2744 HAL_2726 HAL_2736

poniedziałek, 29 grudnia 2025

Bobry rozrabiają

Koniec roku tuż-tuż, więc trzeba pomyśleć o nadrobieniu zaległości. Tak się bowiem składa, że jestem Wam winny obiecany wcześniej wpis o bobrzej zadymie, jaką zrobiły w mojej okolicy. Dlatego dzisiaj nadrabiam i rzucam stosowny wpis.

W każdym razie, po pierwszym w tym sezonie ataku zimy, wybrałem się pozaglądać w miejsca, gdzie wysokie trawy, krzaki uniemożliwiały to. Śnieg, silny wiatr, sprawił, że wszelkie, że tak napiszę niedogodności, zostały przyklepane, dzięki czemu łatwiej było się przemieszczać…

Opisywałam wcześniej, że w dalszej i bliższej okolicy zagnieździło się sporo bobrów, a kilkaset metrów ode mnie przynajmniej jedna rodzina. Chodząc z psem na spacer, obserwowałem, że co rusz powalane jest niewielkie drzewo, oraz obgryzane, co niektóre krzaki. Jak się jednak okazało najważniejsze, działo się poza wzrokiem obserwatorów.

Za wysoką skarpą jednego ze stawów jest głęboki rów i tam, właśnie jak bobry zrobiły tamę, zatapiając, jakieś jedną trzecią nieużytku - łąki i podnosząc wodę o dobry metr. Mało tego wszystko wskazuje też na to, że dla swojej potrzeby obniżyły też poziom jednego ze stawów. Wszystko wskazuje na to, że norę wykopały w skarpie, wspomnianego stawu, zabezpieczając ją od drugiej strony rozlewiskiem.

Dzięki temu miały też blisko i pod osłoną wody do dużej liczby wierzbiny, którą objadały. Niestety zablokowany przepływ zaburzył hydrologię innych stawów, co zmusiło do rozbiórki tamy. Jak się przyglądałem, konstrukcja stworzona była z błota, trzciny oraz gałęzi, które zmieściłyby się na przyczepę rolniczą. Jakieś półtorej tony! Tyle tam tego było! 

Jak widać na zdjęciach, w najgłębszych miejscach rowu wdrożyły też dwa tunele prowadzące do nory. Dobrały się też do olbrzymiej czereśni, która jak stawiam, lada moment runie. Wygląda na to, że bobry przesuwają się też dalej wzdłuż rowu, bo zaczęły objadać też drzewka przy kolejnym stawie. Zastanawiam się, co teraz zrobią? Czy znajdą inne miejsce, czy zaczną odbudowywać tamę? Zobaczymy. 

Jedno jest pewne, ich obecność robi się coraz bardziej zauważalna oraz coraz bardziej dokuczliwa dla właścicieli stawów.












środa, 22 stycznia 2025

Bobrza inwazja?

Wiem, tytuł śmieszny, ale tak to naprawdę wyglada. W ostanim czasie i to nie w perspektywie kilku lat, ale ostatniego roku, w mojej okolicy pojawiło się bardzo dużo miejsc, w których postanowiły zamieszkać bobry. Najpierw Mała Wieś Górna, teraz Sulików i zalew Czerwona Woda w Zgorzelcu, no i cała masa na Nysie Łużyckiej, na odcinku Osiek - Koźlice, gdzie najwięcej różnego rodzaju starorzeczy.

Zwierzęta choć pożyteczne, to jednak mocno odciskają piętno na danym terenie. Zaczyna się od „położeniu” kilku drzewek, a póżniej, gdy już wybiorą miejsce na żeremie, zaczynają układać teren pod siebie. 

Gdy jest to staw hodowlany, to tylko się cieszyć. Bobry zapewnią w nim wodę, nawet podczas suszy, a co choćby w Sulikowie bywa problematyczne. Jednak nie zawsze tak jest. Miałem okazję zobaczyć, gdy upodobały sobie leśną sadzawkę. Efekt był taki, że zalały spory kawałek lasu, który w tym miejscu usechł. Wszystko przez to, że prace „inżynieryjne” mają na celu zabezpieczyć żeremie przed drapieżnikami, a nic tak nie chroni, jak fosa ;) 

W Sulikowie wybrały sobie okoliczne stawy - może i „podleją” łąkowy nieużytek, ale na to jeszcze się nie zapowiada. W Zgorzelcu nad Zalewem też powinno by c spokojnie „spokojnie”. Zapewne koztem paru większych drzew. Gorzej jednak wygląda sprawa Nysy Łużyckiej. 

Tutaj zwierząt jest więcej i ich działalność może doprowadzić do podlania pastwisk, a to już nie będzie prosta sprawa. Ludzie narzekają też na drzewa, które powaliły tam bobry. Nie są to małe „okazy”, ale i spore egzemplarze wierzb, a nawet dębów. 

Prawda jest jednak taka, że to my wyparliśmy zwierzęta z ich terenów i te teraz wracają. Jak to się skończy? Zobaczymy. Wiem jedno - będzie ciekawie. Wyglada też na to, że bobry za sprawą stawu Lubańskiego nacisnęły na odcisk wędkarzom, a to nie wróży bobrzym dywersantom nic dobrego…