piątek, 5 maja 2023

Jak majówka to rowery.

Udało się. Tradycji stało się zadość. Odkąd poznaliśmy się z Martą, to gdy tylko pogoda pozwalała, staraliśmy się majówkę spędzać aktywnie. Albo wypady w góry, albo rowery. Oczywiście nie obyło się bez dłuższej przerwy ze względu na dzieci, ale pomału wracamy do tradycji. 

W tym roku postanowiliśmy wybrać się na ambitną wycieczkę. Sulików - Zalew Witka - tama - Spytków - Czechy - Ostróżno - Zawidów (przystanek na lody) - Wrociszówsz i powrót do domu. Trasa niespełna 30 km, ale za to, kto zna te tereny, to wie, że z mocnymi podjazdami, a zapewniam Was, że kilkanaście dodatkowych kilogramów w krzesełku z tyłu robi różnicę ;)

Najciekawiej było na Witce, gdzie ruszył już sezon żeglarski. Na przystani w Spytkowie przez wciąż działającą lunetę (szczerze - mocno się zdziwiłem) można pooglądać żaglówki. Jest to też świetne miejsce na biwak, ale problemem - chwilowym - jest remont drogi dojazdowej. Kilkaset metrów trzeba się przemećzyć. Przynajmniej na razie. 













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz