Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leśna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leśna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 września 2013

Rowerowe soboty

Po powrocie z urlopu, dwie ostatnie soboty spędziliśmy na eksplorowaniu polsko-czeskiego Pogórza Izerskiego. Tydzień temu, byliśmy między innymi w Dolne Oldriś, by dalej przez lasy pojechać do Miłoszowa (byliśmy tam wczesną wiosną o czym mogliście przeczytać tutaj to tam "ustrzeliłem" tą piękna kapliczkę wśród pól), aby na przejściu granicznym kupić pistacje i dużą pakę Haribo. Wycieczka piękna, ale przygnębił nas ogrom zniszczeń po ostatniej powodzi w Miłoszowie i Leśnej. Ludzie suszą domy i garaże, infrastruktura zniszczona jak po przejściu frontu wojennego. To naprawdę powtórka 2010 roku :(

Wczoraj natomiast, pojechaliśmy do czeskiej Viesnova i dalej znowu na polską stronę, do nieistniejącej już wsi Wigancice Żytawskie, którą pochłonęła rozbudowa kopalni Turów. Niestety, skręciłem nie w ten rozjazd i trafiliśmy na hałdy, w związku z czym musieliśmy nieco zmienić trasę wycieczki, ale na pewno niedługo tam wrócimy bo trasa piękna.

Sobota (31.08)







Sobota (7.09)








piątek, 24 maja 2013

Bałtyk - Karkonosze Tour 2013

Już po raz trzeci Międzynarodowy Wyścig Kolarski Bałtyk - Karkonszoe Tour, gości na moim fotoblogu. Edycję 2011 (przejeżdżającą przez mój rodzinny Sulików) możecie obejrzeć tutaj. Natomiast ubiegłoroczną tutaj.

Jak zwykle sam wyścig znowu tylko zahaczał o powiat zgorzelecki, a to za sprawą samorządów, których zdaniem wspieranie go to strata pieniędzy. Jak to się mówi, przejechali i już - tyle ich było widać. Jedynie Wójt Kazimierz Janik z Gminy Wiejskiej Zgorzelec rokrocznie finansuje lotną premię w Trójcy i to za jego sprawą możemy w ogóle obejrzeć ten przejeżdżający z północy na południe  barwny peleton.

Napiszecie mi zaraz: i bardzo dobrze, bo naprawdę szkoda pieniędzy. Odpowiem tak: szkoda, nie szkoda, drogi jak dziurawe są, tak są, pieniędzy brakuje na każdym kroku i to nie tylko samorządom, jednak sponsorowanie lotnej premii, to nie jest duży koszt. Trochę więcej kosztuje organizacja mety etapu. Sulików już raz miał ten zaszczyt i nie były to olbrzymie pieniądze, choć przecinków była cała masa. Jednak sport wspierać trzeba. Kolarstwo jest taką dyscypliną, która tak właśnie wygląda. Emocjonujemy się występami w tegorocznym Giro Przemysława Niemca i Rafała Majki? To wspierając takie wyścigi jak BKT, możemy liczyć na ich następców. Czyż nie może się zdarzyć, że jakiś młody człowiek oglądając z bliska wyścig, zapragnie zostać profesjonalnym kolarzem? Przecież patrząc na rzeszę sympatyków trzech wielkich europejskich pętli (Giro, Tour i Vuelta) Polacy lubią kolarstwo!

Wrócę jednak do samego wyścigu. W zeszłym roku ustawiłem się na skrzyżowaniu drogi wojewódzkiej w Mikułowej. Tym razem poszukałem nowej miejscówki. Wybór padł na wiadukt kolejowy na drodze powiatowej pomiędzy Rudzicą, a Mikułową. Pomny o wcześniejsze doświadczenie, zabrałem ze sobą oba korpusy. Do D80 podpiąłem tele, a do D7k - standardowy jasny zoom. 

Najpierw stałem przed wiaduktem z widokiem na długą prostą, robiłem kilka zdjęć tele, a następnie brałem nogi za pas i pędziłem z 50 metrów przed wiadukt, by tam czekać na bliski przejazd kolarzy.

Nadjeżdża policja. W pierwszym samochodzie Naczelnik zgorzeleckiej drogówki, a za kierownicą nasz człowiek w programie Uwaga Pirat! - lokalni wiedza o kim mowa.






Nadciąga ucieczka:




Jednak peleton w odróżnieniu od ubiegłego roku: był bardzo blisko:








No i na końcu maruderzy lub zawodnicy, którzy starali się dojść główną gupę po defekcie:







Jak się okazało na mecie w Leśnej, wyścig wygrał Konrad Dąbkowski (BDC MarcPol), drugi był Bartłomiej Matysiak (CCC Polsat Polkowice), a trzeci Błażej Janiaczyk (Bank BGŻ). Więcej na stronie Na szosie. Tutaj zaś oficjalna strona BKT.


I na zakończenie jeszcze jedno. Jak wracałem do samochodu, na zablokowanym skrzyżowaniu znowu stało kilka aut i znowu kierowcy siedzieli za kierownicą, i sarkali. Prawie, żaden z nich nie wyszedł z auta, żeby z bliska popatrzeć na kolarzy i ich dopingować. Po prostu żal :(

poniedziałek, 13 maja 2013

"Szybkie" rowery i Zamek Rajsko

Dopiero dzisiaj po pracy mieliśmy okazję wyskoczyć na rowery. Jako, że w poniedziałki Marta kończy późno, nie mogliśmy zaszaleć, więc musieliśmy się zadowolić tylko niespełna 25 kilometrami. Jednak dzięki temu mamy cel na kolejną, już dłuższa wyprawę - Zamek Rajsko. Na sam koniec kilka słów na temat azbestu, ale po kolei:

Teraz gdy kwitnie rzepak widoki iście sielankowe:



Jednak przy jednym z przystanków na wodopój ;) mogłem z bliska się przyjrzeć tablicom jakie pokazały się w sąsiedniej Gminie Platerówka. Jak się okazuje przedstawiają one Księstwo Czocha z zaznaczonymi trzema zamki. Dwa z nich już widziałem i opisywałem, natomiast trzeci - Zamek Rajsko jest dla mnie zaskoczeniem, więc tam zabieram Martę jak tylko pogoda na to pozwoli, ale patrząc na profil trasy, raczej rowery załadujemy na bagażnik i wyruszymy z Leśnej lub zrobimy rundę dookoła Czochy :)

Pozostałe dwa zamki, to właśnie zamek Czocha (zdjęcie na flickr), opisywany tutaj, oraz Zamek Świecie (zdjęcie na flickr: raz i dwa), a opisywany tutaj.


Tutaj na szeroko rozdzielnia w Mikułowej. Gdy przejeżdżamy tamtędy Marta zawsze mówi, że ma ciarki gdy słyszy to "mruczenie" prądu, jakie tam się wciąż wydobywa :)


I tutaj przykład tego, że ciężko będzie nam zrealizować Unijne nakazy usuwania azbestu, co o ile się nie mylę ma nastąpić do końca 2014 roku. Właścicieli nie zawsze stać i nie każdy samorząd ma pieniądze, żeby tego typu inwestycję wesprzeć, nie wiem, ale sądzę, że takie widoki będą nam jeszcze długo towarzyszyć - przynajmniej na wsiach ;)


niedziela, 14 kwietnia 2013

Super wyprawa: Miłoszów



Dzisiaj mogę napisać, że sezon rowerowy rozpoczęty. Blisko 50 km po Przedgórzu Izerskim po polskiej i czeskiej stronie. Znaleźliśmy wspaniałą trasę przez las i odkryłem podjazd (Marta go znała) po "zwykłej drodze" który jest jedną wielką mordęgą. Jak nic to chyba najtrudniejszy podjazd pod jaki mi było podjeżdżać podczas naszych dotychczasowych, rowerowych wojaży :)

Miedziana (szeroki kąt stąd takie zniekształcenie).  Obecnie kilkuset mieszkańców, kiedyś blisko dwa tysiące. Podróżny, który się tutaj zapuści, a który ma dobry wzrok, może dojrzeć, niesamowite rozwiązania, jakie kiedyś tutaj stosowano w budownictwie, czy rybołówstwie. Teraz ruina :(



A po stronie czeskiej, tuż przy drodze stoją Pragi:


W Czechcach tak wygląda droga w szczerym polu:




Kto z Was odważyłby się tutaj zamieszkać? Dookoła lasy, najbliższe zbudowania z 500 metrów dalej:


Choć nasi południowi sąsiedzi to bardzo świecki naród (pracę w niedzielę to normalka), to przy drodze trafiają się takie cuda: kapliczka. Kiedyś opisywałem też te rejony tutaj: Kościół Świętego Marcina – Dolne Oldriś



Byliśmy już tak wysoko, a to jeszcze nie koniec wspinaczki:





Jak się okazało w lesie czekała nas niespodzianka: śnieg. Jechało się zarąbiście, choć w pewnym momencie o mało, co nie wylądowałem w rowie ;)



Zdjęcie z rodzaju, coś tutaj nie pasuje:



Po przejeździe n a polską stronę z Miłoszowa, wspinaliśmy się do Grabieszyc. Oto mordercza górka, co tam górka - straszliwie ciężki podjazd:



 Przedgórze Izerskie po polskiej stronie: 


Widok na Grabieszyce, w oddali kościół opisywany już na fotoblogu pw. Świętego Antoniego Paderskiego:


Będąc w Zalipiu Marta zaproponowała skrócić trasę, pojechaliśmy piękną ścieżką, choć trafiły nam się też takie przeszkody:


No cóż, wycieczka udała się wspaniale, obawiam się jednak, że pomimo odpowiedniego odzienia, jutro mogę mieć poważne problemy z siadaniem ;)