Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzyby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzyby. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 października 2025

Czernidłaki, czyli grzyby, które pożerają same siebie…

Grzyby te od zawsze mnie fascynowały. Najpierw wyłażąc z ziemi, wyglądają jak jakieś organizmy z kosmosu. Mi osobiście kojarzą się z kokonami (ovomorph) z filmu „Obcy”, z których wyłaziły twarzołapy ;) I rzeczywiście czernidłaki mają w sobie coś krwiożerczego i przerażającego - zjadają same siebie. 

Gdy rozwinie się kapelusz, ten w ciągu kilku godzin rozpuszcza się, tworząc czarną maź, maź, z której notabene kiedyś wyrabiano atrament. 

Na tym nie koniec. Czernidłaki są jadalne, ale tylko w pierwszej, młodej fazie, gdy mają jeszcze zwinięte kapelusze - pierwsze dwa zdjęcia - nie sprawdzałem, jak smakują, ale jak piszą Lasy Państwowe, grzyb jest ceniony za swój smak: 

Nadaje się do panierowania, do bezpośredniego spożycia. W celach konsumpcyjnych stosuje się wyłącznie młode, zamknięte, zupełnie białe owocniki. Przez niektórych grzyb ten jest wysoko ceniony ze względu na walory smakowe.

 


Czernidłaki Czernidłak Czernidłak Czernidłak Czernidłak

sobota, 9 sierpnia 2025

Z grzybowego lasu...

Dzisiaj pierwszy gorący dzień od ponad miesiąca. Nie żartuję, tak ciepło nie było od załamania pogody czyli 7 lipca. Zastanawiałem się gdzie uderzymy, gdzie pojedziemy, gdzie się wybierzemy, ale Marta stwierdziła jedziemy do lasu zobaczyć czy są grzyby. Byłem sceptyczny, ale dzieciaki też nakręcone na wypad, wiec postanowiłem, wziąć sprzęt foto i chociaż pofotografować... 

Jak się okazało, nie miąłem zbytnio czasu na zdjęcia, bo musiałem czyścić grzyby. Trafiliśmy na wysyp borowików, których było sporo, ale bardzo dużo wśród nich robaczywych. Nie będzie przesady gdy napisze, że może i 3/4. Tak więc roboty miałem co niemiara... 

Na szczęście trochę zdjęć też zrobiłem, a najfajniejsze wrzucam poniżej. Oczywiście grzyb na ostatnim zdjęciu to tylko na pokaz ;) 


















niedziela, 7 września 2014

Rowerowo Czubatka i leśny Przylasek

Dzisiaj duża grupa naszych znajomych, których pasją są rowery, wybrała się żeby charytatywnie wjechać na Śnieżkę. W tym miejscu jeszcze raz (poza Facebookiem) Wam gratuluje i biję brawo. My jednak też nie próżnowaliśmy. Wczoraj wzięliśmy udział w 24. Biegu Solidarności we Wrocławiu, a dzisiaj postanowiliśmy rozruszać inne partie mięśni i wspiąć się na Czubatkę oraz poszukać grzybów w Przylasku. 

Wpisy powiązane:
Nim zacznę wrzucać zajęcia mała ciekawostka. Na szczycie Czubatki spotkaliśmy rowerową grupkę Niemców, która urządziła sobie na górze piknik ze smażeniem białej kiełbaski na kuchence gazowej i piwkiem. Musze przyznać, doskonały pomysł, poza tym piwkiem, jak wiadomo Policja czuwa ;) 

Z Czubatki przy dobrej pogodzie widać nawet Śnieżne Kotły! Lubań i Zgorzelec jak na dłoni. Kilka widoczków:





No i nasza ekipa:


Później zjechaliśmy do lasu w Przylasku, gdzie jeździliśmy takimi drogami:



Nie muszę chyba pisać, że od razu włączyła mi się czerwona lampka, by choć niektóre z biegowych, dłuższych treningów, wykonać właśnie tam? Kto wie czy najbliższy już nie w sobotę :) 

Lasy po których mogliśmy pospacerować wyglądały natomiast tak:



Oczywiście sprawę grzybów pozamiatała Marta znajdując dwa przepiękne prawdziwki (dla miastowych borowiki ;) ) i to przy samej drodze! Jak to mówią przy latarni najciemniej :D  


Mi też udało się wypatrzeć kilka maślaków i opieniek, ale nie zrywaliśmy ich, decydując się jedynie na zdjęcie:



W lesie jeszcze bardziej czuć jesień, ale kolory są cudowne! 


Później zahaczyliśmy jeszcze o ujęcie wody, żwirownię, po czym rajd do domu :)





sobota, 15 lutego 2014

Wietrzny luty

Dziwny to luty kiedy zamiast podkuwać buty, trzeba włożyć gumiaki i czapkę z daszkiem. Na dworze plus dziesięć stopni z tym, ze wieje tak jakby miało nam głowy pourywa. Wybrałem się z Frodem zobaczyć co się dzieję nad glinianką, bo już mnie na ryby ciągnie. Jak się okazało, ta wciąż skuta lodem. Dziwna jest obecna zima, oby nie przyszło nam za to zapłacić śniegiem w kwietniu i maju ;)

Trochę zdjęć 35tką:










czwartek, 26 września 2013

A pod leszczyną ...

Zaczęły spadać orzechy włoskie i chcąc zrobić niespodziankę mojej Marcie myślałem, że przyszedł też czas na jej ulubione orzechy laskowe. Poszedłem więc sprawdzić i choć orzechów nie znalazłem, to pod leszczyną dojrzałem śliczne opieńki miodowe: