poniedziałek, 26 marca 2012

Kolejne wyzwanie - początek Czerwonej Wody?

Wczoraj (niedziela 25.03) wyruszyliśmy na kolejną rowerową wyprawę. Równie ambitnie jak w minionym tygodniu co doskonale prezentuje poniższy plan trasy:



Chciałbym pokazać kilka jeszcze surowych jeżeli chodzi o kolory widoków. Tutaj w pobliżu Wrociszowa Górnego, jeszcze w naszej gminie:



Tutaj już po czeskiej stronie:



To miejsce już Wam kiedyś pokazywałem - zarówno podczas żniw jak i jesiennej orki:



Na samym polu "ustrzeliłem" tego ptaka, ale nie wiem co to - jeszcze nie zidentyfikowałem || dobra już wiem co to - to czajka - bliżej niestety nie pozwolił podejść i skubany zwiał:



Kolejne wspinaczki już w Pertolticach:









Tak wygląda jeden z najtrudniejszych podjazdów - choć nie wygląda okazale, ale dłuży się niemiłosiernie:



To jeszcze nie najwyższy punkt, a jak byliśmy wysoko widać na tym zdjęciu. Po prawej u góry Landeskrone w pobliżu Goerlitz:



Najwyższy punkt był tutaj w lesie:



Wczoraj postanowiliśmy z Martą, że nie pojedziemy bezpośrednio do Dolnego Oldriś i stamtąd do Miedzianej i do domu, tylko odbijemy zobaczyć zachwalany na tablicach informacyjnych staw w lesie. I wiecie co? Wszystko wskazuje na to, że od niego bierze swój początek Czerwona Woda przepływająca przez naszą gminę i wpadająca w Zgorzelcu do Nysy:





W samym Dolnym Oldriś poza kościołem Św. Marcina, który prezentowałem tutaj, bardzo podoba mi się ten kamienny dom:



A przy samej prawie granicy z Polską na łące pasły się byki, jednak były tak olbrzymie jak półtora standardowego ;)