Gorąco dzisiaj jak na pustyni a ja wybierając się z Tyrionem na spacer postanowiłem wziąć aparat z podpiętym tele. Już po dwustu metrach psioczyłem na siebie, zły że dźwigam tego klocka. Jak się okazało przydał się...
Tyrion poszedł się ochłodzić i spłoszył czaplę, ta nie uciekła za drzewo tylko usiadła na pobliskim, uschniętym dębie, jak dobrze, że miałem aparat :)