Muszę przyznać, że gdyby nie ta ekstremalna pogoda, to było by iście sielsko. Dzisiaj podpiąłem tylko 85/1.8 i poszedłem z Frodem na rekonesans. Głównym celem chabry i maki:
Na jednej z łąk istna inwazja ostu. Tyle go jeszcze nie widziałem:
W domu po skoszeniu trawy dojrzałem młode szpaki. Czyli kolejne pokolenie uganiające się z piskiem za rodzicami i domagające się karmienia:
A pod samym domem lawenda:
Ech ... Gdyby jeszcze tyle nie padało ;)