czwartek, 11 lipca 2019

Jizera - kolejny szczyt

Pisząc krótko to już piaty (Jeszczed, Stóg, Smrek, Oreśnik i teraz Jizera), który na Marty plecach zaliczyła Michalina :) W ubiegłą sobotę wybraliśmy się na nieco bardziej komercyjną trasę, tak, żeby ruszając od schroniska pod Smedavą wybrać się na sam szczy - 1122m n.p.m..

Sam dojazd do schroniska od strony Hejnic i Białego Potoku prowadzi piękną, pełną serpentyn drogą obleganą przez kolaży. Sama zaś trasa przebiegająca w pobliżu szczytu oblegana jest przez kolaży górskich. Parking kosztował nas 100 koron, a i tak, było ciężko z miejscem parkingowym. Czy warto? Warto. Nasza marszruta liczyła w obie strony nieco ponad 6km.



Na szlaku można zobaczyć bunkry. Jeden przy samej trasie i drugi nieco poniżej, ukryty wśród drzew. Domyślam się, że kiedyś nie było tylu drzew i teren był otwarty.


Odbicie w kierunku szczytu:






Ze szczytu roztaczają się piękne widoki w tym na oddalony o ok 8 km zalew Sous klik-klik.









piątek, 5 lipca 2019

No i są! Małe drozdy ;)

W ostatnim wpisie pokazałem drozda, który zadomowił się w naszym ogrodzie. Zgodnie z przypuszczeniami, ten uwijał się jak w ukropie bo miał małe, małe, które już wyszły z gniazda i ganiają domagając się jedzenia.

Pisklaki są trzy i w ciągu dnia rozbiegają się po okolicy. Rodziców do nich doprowadzają ich niecierpliwe nawoływania. 







niedziela, 30 czerwca 2019

Drozd śpiewak

Do tego, że nasz ogród upodobały sobie kosy, sierpówki, grzywacze, rudziki i cała masa innych ptaków, zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Jednak w tym roku do tej wesołej gromadki dołączył drozd śpiewak. Od rana do późnego wieczoru biega sobie po łące i ogrodzie, i zbiera przeróżne robaki. Poniższe zdjęcia pochodzą z dwóch dni i ani razu nie trafiłem go, żeby dziób był pusty ;) Najczęściej ma jedną lub kilka dżdżownic oraz parę owadów. 

Dzisiaj mogłem nawet zaobserwować, chociaż nie, raczej usłyszeć, jak za pomocą kamyka rozłupuje ślimaka. Niestety szans na zdjęcie, czy film nie było, a szkoda. Więcej na temat drozda, na Wikipedii klik-klik. Śpiew ptaszka tutaj klik-klik

W ostatnich dniach drozd stał się też ulubionym "koko" Michaliny, która gania za nim po całym ogrodzie. Ptak niczym nie wzruszony, nie to, że nałapie owadów, to jeszcze potrafi trzymać Miśkę na dystansie do około 3 metrów :D 







sobota, 22 czerwca 2019

Hejnice i wejście na Oreśnik

Do odwiedzenia Hejnic już kilka lat temu namawiał mnie Rafał, który zawitał tam podczas jednej ze swoich rowerowych podróży. Opisał mi zwłaszcza znajdującą się tam piękną bazylikę (mniejszą) Najświętszej Marii Panny. Później Wojtek zaczął opowiadać o wyprawach w tamtejsze góry wraz ze swoimi taekwondzistami. Fakt, złapałem przynętę, ale jakoś do tej pory nie było okazji, żeby samemu się wybrać.

Jednak wczoraj Marta zapytała jaki plan na sobotę - wielką miałem ochotę na wyprawę w góry, ale do Szklarskiej nie było zbytnio czasu i wówczas wrócił temat Hejnic. Obejrzałem tamtejsze szlaki, przygotowałem krótką trasę na pobliski Oreśnik (800 m n.p.m.) - piękny punkt widokowy. W jedną stronę nieco ponad 2,5km, ale po przygotowaniu kursu pokazały mi się przewyższenia około 400m. Bardzo dużo na tak krótkim odcinku. Podczas wypadu ze Stogu na Smrek przewyższenia było ok 180m na podobnym dystansie - hardcore. Stwierdziłem, że  w razie czego zawrócimy. Trasę zrzuciłem na zegarek i pojechaliśmy ;)

Po przyjeździe na miejsce (25 minut drogi od Sulikowa), pierwszą myślą było - jak tu pięknie i dlaczego nie przyjechaliśmy tutaj wcześniej. Urzeka sama bazylika, niestety nie mieliśmy stosownego odzienia, żeby wejść do środka, ale malowidła na sklepieniu są urzekające! 

I pisze od razu - weszliśmy na samą górę, co zobaczycie poniżej, a Marta z Miśką na plecach! 








Chwilę nacieszyliśmy oczy i trzeba było ruszać. Rzeka Witka - tak ta sama, co tworzy nasza zaporę ;) 




Nasz cel:



Początkowo było przyjemnie, ale bardzo szybko wzrosło nachylenie ;) 




Po dojściu na górę, trzeba przejść jeszcze 500m do tarasu widokowego i krzyża:




Natrafić też można na tajemnicę:


Na koniec trzeba wejść po stromych stopniach żeby ukazał się krzyż:




Za nim barierka i przepiękne widoki:




Po prawej Smrek i wieża o wypadzie piałem tutaj klik-klik

No i czas na powrót:




Na koniec parkowanie typu master - ponizej przepaść taka z 10 metrów ;)