Jeszcze przed zapowiadaną odwilżą kilka zimowych kadrów. Udało mi się też w końcu strzelić i aż wstyd się przyznać, bo niemal pod nosem - czaplę biała polującą w pobliskiej rzece. Michalina dostrzegła ją po raz pierwszy, później jeszcze kilka razy ja widzieliśmy, ale bez aparatu. W końcu udało się ją wreszcie "strzelić".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz