niedziela, 7 grudnia 2014

Niespodziewane spotkanie

Wczoraj na wypad z Frodem nie zabrałem aparatu. Pojechaliśmy niedaleko, byle pies nie marudził, że za krótko ;) Jednak szybko pożałowałem, że nie wziąłem ze sobą Pana Żółtego. Na pobliskich polach żerowało stado białych ptaków, pierwszy raz widziałem coś takiego. Ptaki były bardzo aktywne, szybko chodziły, lub przelatywały z miejsca na miejsce. Postanowiłem wracać po aparat. 

Odstawiłem psa, podpiąłem "tele" i pojechałem z powrotem.  Jak się okazało, ptaków już nie było, jednak prowadzony przeczuciem podszedłem do torowiska gdzie je zobaczyłem. Już szykowałem się do „strzału” gdy nadjechał pociąg, a maszynista jakby specjalnie (choć nie podejrzewam go o to) zatrąbił bił, płosząc ptaki i w ten sposób powstało poniższe zdjęcie :)

Mój kolega, znawca „braci skrzydlatych” twierdzi, że to mewy z pobliskiego zalewu Witka lub zalanej niemieckiej kopalni węgla brunatnego – Berzdorfer See. Ja wiem jedno, pierwszy raz w życiu widziałem tak intensywnie żerujące ptaki, zachowywały się tak jakby były strasznie głodne.