Wczoraj odwiedziła nas przyjaciółka mojej żony – Paulina. Przywiozła ze sobą swój największy Skarb – małego Jasia. W tym momencie od razu zszedłem na drugi plan i nie pozostało mi nic innego jak zrobienie kilku zdjęć :D
Jasiu, tutaj dziwnie niezadowolony. Najwidoczniej nie spodobał mu się Pan N z dużym okiem :D
Najbardziej to jednak uśmiechał się do swojej mamy.
Ale moja Marta, też potrafiła go „podkupić” :D