Jak już byłem zobaczyć, co z bobrami na pobliskich stawach, to wybrałem się też w sobotę, żeby zobaczyć, co z tymi w lesie, na przełomie naszej rzeki Czerwona Woda. Wygląda na to, że tam przynajmniej jedzenia nie brakuje, a bobry maja się dobrze. Zobaczymy na wiosnę.
W każdym razie miałem też okazje dotrzeć do miejsc normalnie tak zarośnięty, że to poza zimą nie jest możliwe. Zrobiłem też kilka fajnych zdjęć, które wrzucam poniżej. Tutaj zaś odnośnik do październikowej, kolorowej wizyty w tym miejscu: Jest słońce, są fajne zdjęcia... jest też tama bobra ;)