Podczas dzisiejszego spaceru z Martą udało mi się strzelić kilka fotek drozda śpiewaka. Zdjęcia nie są specjalnie udane, ale oby sprawiły wam tyle frajdy, co sprawiły mi.
Oglądając je weźcie pod uwagę to, że zdjęcia 2,3 i 4 robiłem zalegając w krzakach i wychylając tylko czubek obiektywu w kierunku drzewa niczym meksykański kochanek pod balkonem swojej luby :D
Więcej na temat Drozda Śpiewaka tutaj