piątek, 9 kwietnia 2010

Ptasia sesja

(No rozkręciłem się trochę :D)
Dzisiaj pojechaliśmy z Martą na rybki, oczywiście nic nie brało (chyba jednak spinning lepiej mi służy) ale to nic - stałem się bowiem ofiarą ptasich wyżeraczy zanęt. Uwzięły się na mnie i łabędzie, i kurki wodne.
Te pierwsze rozpoczęły swoją obserwację:



By następnie zakotwiczyć nad moimi zestawami, nie miałem wyboru i musiałem wymachiwać podbierakiem by je wystraszyć. Wówczas strzelały fochem:



Od strony brzegu desant "zrzuciły" kurki wodne.



Niby tak sobie pływały, ale dziwnym trafem też coraz bliżej zestawów. Tutaj też musiałem użyć podbieraka niczym łapki na muchy ;)



Wędka zaś jak stały, tak stały. Pod wieczór tylko coś popukało, ale ewidentnie drobnica.



Jutro lub w niedzielę wypad na delikatny spinning za okoniem, jak będzie co to też coś pokażę :)