piątek, 6 listopada 2009

Tempora labuntur ...

... tacitisque senescimus annis. Nic dodać nic ująć - czas płynie a my starzejemy się w miarę upływających dni. Sentencję tą zawsze przypominam sobie jesienią, gdy przebywając gdzieś na dworze, obserwuję "zasypiającą" przyrodę. Tak samo było i tym razem kiedy pojechałem na pobliskie wyrobisko gliny - jedno zdjęcie:



Tylko nie myślcie, że takie refleksje pachną melancholią czy też jakąś depresją. Nic z tych rzeczy. To nie w mojej naturze, zawsze podziwiam piękno stworzenia, które rokrocznie odradza się na nowo. To, że mamy coraz więcej lat na naszym "liczniku" nie oznacza w cale iż mamy się smucić. Musimy być syci dni, zadowoleni ze swego życia i tego co udało nam się osiągnąć, bez podziału na małe i wielkie rzeczy. By tak się stało niezbędna jest rewizja naszej postawy, tak by nie odnosić tego co przeżywamy do innych. Gdy bowiem tak czynimy nigdy nie będziemy szczęśliwi. Zawsze czegoś będzie brakowało, lub czegoś nie osiągniemy. Musielibyśmy być Rockefellerem i Einsteinem w jednym - a to nie możliwe. Co więc robić? ... Poszukiwać!

Mi pozwoliło zmienić się usłyszane w bezpośrednim tłumaczeniu z języka greckiego zdanie:, które brzmi: "Zmieńcie swoje myślenie i wierzcie w Ewangelię". :)

Pozdrawiam Was gorąco z tego wietrznego miejsca.