piątek, 30 stycznia 2026

Trochę słońca

Niestety u nas zima w tej gorszej odsłonie, czyli zimno i do tego buro i ponuro. Od jutra jednak trochę więcej mrozu, który nieco odpuści w okolicy wtorku, środy. Co ciekawe, to to, że tutaj mamy niezły przykład na to, że prognozy, nawet w okolicy dziesięciu dni można sobie w buty włożyć. 

Ta wspomniana odwilż, to miały być temperatury nawet w okolicy 10 stopni, a co najwyżej będziemy mieli powtórkę z tego tygodnia. Jednak nie ma się czemu dziwić. Tra właśnie najchłodniejszy okres na naszej półkuli więc cieżko liczyć na ciepło, zwłaszcza podczas tegorocznej zimy. 

Co będzie dalej? Zobaczymy. Jeden ze scenariuszy nie wyklucza nawet powtórki z 2018 roku i „bestii ze wschodu” na przełomie luty - marzec. Dlatego dzisiaj przesyłam Wam trochę mroźnego słońca na poniższych zdjęciach i trzymajcie się ciepło. 


Wschód słońca Szron HAL_2700 HAL_2682 HAL_2710 HAL_2685 HAL_2711 HAL_2688 HAL_2716 Sarenki HAL_2687 HAL_2714 HAL_2693 Mroźny poranek

sobota, 24 stycznia 2026

Upragniona zmiana. Do tego z wizytą u bobrów

Nareszcie! W końcu mróz odpuszcza! Tym samym, dzisiaj bez słonecznych, pięknych widoków, ale za to bardziej nostalgicznie… 

Postanowiłem jednak wykorzystać to, że nadal jest mroźno i odwiedzić „moje” bobry. Dzięki grubemu lodowi miałem okazję dotrzeć do nich od strony, od której jest to normalnie niemożliwe, czyli od strony wody.

Nie wiem, nie jestem fachowcem, ale wydaje mi się, że bobry zaczynają cierpieć głód. Dookoła co zostało zwalone, to zostało zwalone, a nowych drzewek nie widać. Zwierzęta chodzą też coraz dalej po gałęzie i większe konary. Mam też wrażenie, że jest ich zdecydowanie więcej, niż myślałem, a to oznacza niezbędną migrację. Może i całej rodziny…

Dlatego pomyślałem sobie, żeby ruszyć wzdłuż rowu do położonego jakieś 800 m w linii prostej lasu na skraju, którego był staw. No może staw to za dużo powiedziane, raczej oczko wodne. Co prawda ja nie pamiętam jego świetności, gdy dziadek opowiadał mi, że nawet żyły w nim karasie, to jednak pamiętam, że było tam bajoro, a gdy wody było naprawdę mało, to swoiste bagienko, w którym lubiły powylegiwać się dziki. Pomyślałem, że gdyby bobry ruszyły rowem w górę w stronę lasu, to mogłyby w tamtym miejscu nieźle się urządzić.

Niestety ostatni raz byłem tam chyba z cztery lata temu, a jak poszedłem dzisiaj, to wszelkie moje plany mogłem wsadzić w piach… Wody ani kropelki. Ba, nie ma nawet błota, jest sucha, jałowa ziemia, która nie widziała większej ilości wody od dłuższego czasu.   

Zastanawiam się, czy to efekt potęgujące się suszy, czy głupia polityka melioracyjna?!. Mam jednak wrażenie, że raczej to drugie. Patrząc na dane z instytutu rolnictwa, akurat nasz region na brak wody nie może narzekać, jednak przynajmniej w mojej okolicy rowy melioracyjne stają się coraz głębsze i coraz większe. Uważam, że nie jest to zbyt rozsądne. W takim pagórkowatym terenie powinniśmy dbać o to, żeby wodę zatrzymywać, a nie prowadzić do jak najszybszego spływu do rzeki. Później rolnicy nie powinni mieć pretensji, że pola na wzgórzach stepowieją i zamieniają się w nieurodzajne piaski. Czemu się dziwić? Gdy brakuje wilgoci, to wiatr porywa wysuszony humus i pozostaje sam piach… 

W każdym razie w tę stronę bobry nie mają co ruszać. Pozostaje więc im raczej migracja w dół rowu i następnie do rzeki, a tam spływ i szukanie nowego miejsca. Jest trochę niżej fajny staw hodowlany, do tego nieźle zarośnięty olchą i osiką, ale nie wróżę im zbyt dobrze, gdyby planowały tam zamieszkać. Tak więc wygląda na to, że kierunek zalew w Zgorzelcu, a może dalej do Nysy Łużyckiej


HAL_2746 HAL_2734 HAL_2725

HAL_2741 HAL_2730 HAL_2732 HAL_2738 HAL_2744 HAL_2726 HAL_2736

wtorek, 20 stycznia 2026

Trafił nam się magiczny wschód słońca

W miniony piątek miałem okazję obejrzeć naprawdę magiczne wschód słońca. A było to tak: wstałam rano i gdy wyjeżdżałem z garażu samochodem, żeby rozwieść watahę do pracy przedszkola i szkoły, popatrzyłam w niebo i zobaczyłem, że chmury są akurat takie, jakie mogą gwarantować naprawdę piękny spektakl podczas wschodu słońca.

Problem w tym, że było też mega ślisko i zastanawiam się, czy naprawdę warto brać ze soba sprzęt? Zaryzykowałem i okazało się, że był to strzał w dziesiątkę.

Gdy wracaliśmy z Michaliną z Zawidowa, trafiliśmy naprawdę na spektakularne widowisko. Najbezpieczniej było zatrzymać się na środku drogi, nie, nie głównej, ale takiej pobocznej, wewnętrznej, którą jednak jeździ sporo ludzi, dlatego Michalina powiedziała „tato ty rób zdjęcia, a ja będę patrzyła czy nic nie jedzie”!  Na szczęście nikt nie jechał i mieliśmy okazję zrobić kilka fajnych kadrów, z którymi teraz mogę się z Wami podzielić.


Wschód słońca Wschód słońca Wschód słońca... Wschód słońca... Chmury podczas wschodu słońca

czwartek, 15 stycznia 2026

Odwilż

Nareszcie. Warto korzystać z cieplejszej pogody i wybrać się w pole z lornetką lub aparatem. Ptaki wykorzystują aurę i intensywnie żerują. Myszołowy na polach po kukurydzy, polują na myszy. Gęsi przelatując w nowe miejsca do przezimowania, a i żurawie pojawiają się na horyzoncie. 

Czasu nie zostało za wiele, bo za tydzień już minusy zarówno w nocy, jak i dzień. Na szczęście bez tego białego g… co jednak nie jest dobrą informacją dla rolników. W końcu nic tak nie chroni roślin, jak śniegowa kołderka ;) 


HAL_2560 HAL_2663 HAL_2573 HAL_2667 HAL_2577 HAL_2670 HAL_2563

sobota, 10 stycznia 2026

Kilka zimowych kadrów w tym polująca czapla biała

Jeszcze przed zapowiadaną odwilżą kilka zimowych kadrów. Udało mi się też w końcu strzelić i aż wstyd się przyznać, bo niemal pod nosem - czaplę biała polującą w pobliskiej rzece. Michalina dostrzegła ją po raz pierwszy, później jeszcze kilka razy ja widzieliśmy, ale bez aparatu. W końcu udało się ją wreszcie "strzelić". 


Czapla biała HAL_2660 2 HAL_2649 HAL_2642 HAL_2661 HAL_2648 HAL_2656 2 HAL_2639 2