sobota, 24 stycznia 2026

Upragniona zmiana. Do tego z wizytą u bobrów

Nareszcie! W końcu mróz odpuszcza! Tym samym, dzisiaj bez słonecznych, pięknych widoków, ale za to bardziej nostalgicznie… 

Postanowiłem jednak wykorzystać to, że nadal jest mroźno i odwiedzić „moje” bobry. Dzięki grubemu lodowi miałem okazję dotrzeć do nich od strony, od której jest to normalnie niemożliwe, czyli od strony wody.

Nie wiem, nie jestem fachowcem, ale wydaje mi się, że bobry zaczynają cierpieć głód. Dookoła co zostało zwalone, to zostało zwalone, a nowych drzewek nie widać. Zwierzęta chodzą też coraz dalej po gałęzie i większe konary. Mam też wrażenie, że jest ich zdecydowanie więcej, niż myślałem, a to oznacza niezbędną migrację. Może i całej rodziny…

Dlatego pomyślałem sobie, żeby ruszyć wzdłuż rowu do położonego jakieś 800 m w linii prostej lasu na skraju, którego był staw. No może staw to za dużo powiedziane, raczej oczko wodne. Co prawda ja nie pamiętam jego świetności, gdy dziadek opowiadał mi, że nawet żyły w nim karasie, to jednak pamiętam, że było tam bajoro, a gdy wody było naprawdę mało, to swoiste bagienko, w którym lubiły powylegiwać się dziki. Pomyślałem, że gdyby bobry ruszyły rowem w górę w stronę lasu, to mogłyby w tamtym miejscu nieźle się urządzić.

Niestety ostatni raz byłem tam chyba z cztery lata temu, a jak poszedłem dzisiaj, to wszelkie moje plany mogłem wsadzić w piach… Wody ani kropelki. Ba, nie ma nawet błota, jest sucha, jałowa ziemia, która nie widziała większej ilości wody od dłuższego czasu.   

Zastanawiam się, czy to efekt potęgujące się suszy, czy głupia polityka melioracyjna?!. Mam jednak wrażenie, że raczej to drugie. Patrząc na dane z instytutu rolnictwa, akurat nasz region na brak wody nie może narzekać, jednak przynajmniej w mojej okolicy rowy melioracyjne stają się coraz głębsze i coraz większe. Uważam, że nie jest to zbyt rozsądne. W takim pagórkowatym terenie powinniśmy dbać o to, żeby wodę zatrzymywać, a nie prowadzić do jak najszybszego spływu do rzeki. Później rolnicy nie powinni mieć pretensji, że pola na wzgórzach stepowieją i zamieniają się w nieurodzajne piaski. Czemu się dziwić? Gdy brakuje wilgoci, to wiatr porywa wysuszony humus i pozostaje sam piach… 

W każdym razie w tę stronę bobry nie mają co ruszać. Pozostaje więc im raczej migracja w dół rowu i następnie do rzeki, a tam spływ i szukanie nowego miejsca. Jest trochę niżej fajny staw hodowlany, do tego nieźle zarośnięty olchą i osiką, ale nie wróżę im zbyt dobrze, gdyby planowały tam zamieszkać. Tak więc wygląda na to, że kierunek zalew w Zgorzelcu, a może dalej do Nysy Łużyckiej


HAL_2746 HAL_2734 HAL_2725

HAL_2741 HAL_2730 HAL_2732 HAL_2738 HAL_2744 HAL_2726 HAL_2736

wtorek, 20 stycznia 2026

Trafił nam się magiczny wschód słońca

W miniony piątek miałem okazję obejrzeć naprawdę magiczne wschód słońca. A było to tak: wstałam rano i gdy wyjeżdżałem z garażu samochodem, żeby rozwieść watahę do pracy przedszkola i szkoły, popatrzyłam w niebo i zobaczyłem, że chmury są akurat takie, jakie mogą gwarantować naprawdę piękny spektakl podczas wschodu słońca.

Problem w tym, że było też mega ślisko i zastanawiam się, czy naprawdę warto brać ze soba sprzęt? Zaryzykowałem i okazało się, że był to strzał w dziesiątkę.

Gdy wracaliśmy z Michaliną z Zawidowa, trafiliśmy naprawdę na spektakularne widowisko. Najbezpieczniej było zatrzymać się na środku drogi, nie, nie głównej, ale takiej pobocznej, wewnętrznej, którą jednak jeździ sporo ludzi, dlatego Michalina powiedziała „tato ty rób zdjęcia, a ja będę patrzyła czy nic nie jedzie”!  Na szczęście nikt nie jechał i mieliśmy okazję zrobić kilka fajnych kadrów, z którymi teraz mogę się z Wami podzielić.


Wschód słońca Wschód słońca Wschód słońca... Wschód słońca... Chmury podczas wschodu słońca

czwartek, 15 stycznia 2026

Odwilż

Nareszcie. Warto korzystać z cieplejszej pogody i wybrać się w pole z lornetką lub aparatem. Ptaki wykorzystują aurę i intensywnie żerują. Myszołowy na polach po kukurydzy, polują na myszy. Gęsi przelatując w nowe miejsca do przezimowania, a i żurawie pojawiają się na horyzoncie. 

Czasu nie zostało za wiele, bo za tydzień już minusy zarówno w nocy, jak i dzień. Na szczęście bez tego białego g… co jednak nie jest dobrą informacją dla rolników. W końcu nic tak nie chroni roślin, jak śniegowa kołderka ;) 


HAL_2560 HAL_2663 HAL_2573 HAL_2667 HAL_2577 HAL_2670 HAL_2563

sobota, 10 stycznia 2026

Kilka zimowych kadrów w tym polująca czapla biała

Jeszcze przed zapowiadaną odwilżą kilka zimowych kadrów. Udało mi się też w końcu strzelić i aż wstyd się przyznać, bo niemal pod nosem - czaplę biała polującą w pobliskiej rzece. Michalina dostrzegła ją po raz pierwszy, później jeszcze kilka razy ja widzieliśmy, ale bez aparatu. W końcu udało się ją wreszcie "strzelić". 


Czapla biała HAL_2660 2 HAL_2649 HAL_2642 HAL_2661 HAL_2648 HAL_2656 2 HAL_2639 2

środa, 7 stycznia 2026

Zima trzyma…

 ... i nie wyglada, żeby miała puścić. Stali Bywalcy mojego fotobloga mogą dlatego śmiało powiedzieć, że "wykrakałeś". To prawda: od jesieni wieszczyłem, że ta zima będzie inna od poprzednich. Taka bardziej zimowa.

Pisałem o tym, obserwując przyrodę, a zwłaszcza to, jak przebiegały tegoroczne pory roku. Niestety, mieliśmy fatalną zimną wiosnę, póżniej zimne, mokre lato, i niezbyt ciekawą jesień. Już w listopadzie przyszedł pierwszy atak zimy, a później małe zaskoczenie, bo pierwsza połowa grudnia była rekordowo ciepła. Jednak ochłodzenie w drugiej dekadzie i końcówce roku, sprawiły, że ten miesiąc będzie raczej w normie wieloletniej. Dlatego skoro cały rok był chłodny, a my byliśmy swoistą kroplą chłodu w perspektywie innych obszarów Europy, to dlaczego nagle zima miałaby być inna? 

Dlatego nie ma chyba zaskoczenia, że zima trzyma. Wstępnie wszystko wskazuje na to, że pierwsza dekada stycznia stawia go wśród jednych z najchłodniejszych w ostatnich 30 latach. Nie możemy też się łudzić, że będzie swoistym odbiciem grudnia, czyli że druga połowa będzie o wiele, wiele cieplejsza. Według prognoz długoterminowych nawet jak pojawi się odwilż, to trzecia dekada znowu będzie typowo zimowa… Znowu jesteśmy kroplą chłodu, bo zapewne czytaliście, że z kolei w Islandii jest rekordowo ciepło… Mam jednak nadzieję, że tą „kroplą” to my w tym roku znowu nie będziemy i ten tytuł oddamy komuś innemu. 

Poniżej kilka zdjęć zrobionych skostniałymi z zimna palcami. Zwłaszcza te z zachodu słońca, gdy dodatkowo mocno wiało… 

HAL_2618 HAL_2621 HAL_2627 HAL_2611 HAL_2617 HAL_2625 HAL_2619