wtorek, 9 czerwca 2026

Powrót na Rodos i wizyta w Lindos

Nie udało się na jakiś wypoczynkowy wypad w długi majowy weekend, co nadrobiliśmy długim czerwcowym weekendem, bardzo długim. W każdym razie udało się otworzyć okres letni wyjazdem na Rodos. Oznacza to, że po ośmiu latach ponownie wróciliśmy na tę piękną grecką wyspę.

W międzyczasie byliśmy już w różnych miejscach Grecji, ale Rodos podobało nam się najbardziej. I choć dzięki lokalnym wycieczkom i znajomym, z którymi w tamtym czasie objechaliśmy niemal cały region, to mieliśmy się do policzenia z jednym miejscem. Tak chodzi o Lindos, którego do tej pory nie odwiedziliśmy.

W tym wpisie skupię się wyłącznie na tym przepięknym miejscu. W planie mam jeszcze wpis na temat Kolymbii oraz miszmasz z wyspy, w tym samego miasta Rodos. Zapraszam 👇

Lindos to jedno z najpiękniejszych i najchętniej odwiedzanych miejsc na wyspie, które łączy malowniczą białą architekturę z bogatą historią i spektakularnymi widokami na morze. 

Lindos zostało założone około X wieku p.n.e. przez Dorów (według mitów pod wodzą Tlepolemosa). W starożytności było jednym z trzech najważniejszych miast-państw Rodos (obok Kamiros i Ialissos). Dzięki strategicznemu położeniu rozwinęło się jako potężny ośrodek handlowy i morski, zwłaszcza w VI–V w. p.n.e. (m.in. za czasów Kleobulosa, jednego z Siedmiu Mędrców Starożytnej Grecji). 

Akropol był sukcesywnie fortyfikowany przez Greków, Rzymian, Bizantyjczyków, Rycerzy Joannitów i Osmanów. Najsłynniejszą budowlą jest Świątynia Ateny Lindii (IV w. p.n.e.). Miejsce to przyciągało pielgrzymów już w starożytności. 

Lindos — absolutny highlight. Na stromym wzgórzu (ok. 116 m n.p.m.) znajdują się ruiny starożytnej świątyni Ateny, hellenistyczna stoa (portyk), teatr, propyleje oraz średniowieczne fortyfikacje joannitów. Widok na zatokę i białe domy miasteczka jest zapierający dech. Wejście wymaga wspinaczki (lub skorzystania z osiołków). 

Białe miasteczko Lindos — labirynt wąskich uliczek z domami w stylu kapitańskim (z XV–XVIII w.), ozdobionymi kamiennymi schodami i dziedzińcami. Pełno tu tawern, sklepików i klimatycznych zakątków.

Plaże — Lindos Beach (główna, piaszczysta zatoka pod akropolem) oraz piękna Zatoka św. Pawła (Agios Pavlos) — malownicza, mniejsza plaża w skalistej zatoczce, gdzie według tradycji apostoł Paweł miał zejść na ląd. 

Kościół Panagii (Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny) — bizantyjska świątynia z XV w. z pięknymi freskami wewnątrz miasteczka. (Więżę widać na jednym ze zdjęć)

Nie ma też co ukrywać, my byliśmy jeszcze przed typowym sezonem. Dlatego, jeżeli ktoś z was pojawi się tutaj wakacje, to najlepiej przyjechać rano lub późnym popołudniem, by uniknąć tłumów i największego upału. Bo warto odwiedzić Lindos - to jedno z tych miejsc na Rodos, które naprawdę zapada w pamięć.

Poniżej tez linki relacji z pierwszego wyjazdu na wyspę:




Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes

czwartek, 28 maja 2026

Sów coraz więcej! Kolejne spotkanie, tym razem z młodymi

Bardzo się cieszę, bo wszystko wskazuje na to, że w moim regionie po raz kolejny miałem okazję natknąć się z aparatem na sowę uszatką. Bez aparatu tych spotkań też było kilka, ale to opowieść na inną historię.

W każdym razie od kilku dni, w naszej okolicy słychać wieczorem dziwne nawoływanie. Jak się okazało to młode sowy uszatki, które niedawno opuścił gniazdo, nawołują rodziców do karmienia. 

Pierwszy raz usłyszałem nie w tym regionie w styczniu br. i nie spodziewałem się, że będą gniazdować. To świetna informacja i oby tylko maluchu nic się nie stało.

Poniżej zdjęcia i linki do wcześniejszych sowich wpisów. Na końcu zaś dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej, kilka ciekawostek o sowach uszatkach. Wiedzieliście, że w ciagu roku potrafi pożreć i 1000 (sic!) gryzoni. Jest też długowieczna, potrafi żyć ponad 25 lat, ale o tym więcej na dole, pod zdjęciami.  

Sowa uszatka / Long-eared owl Sowa uszatka / Long-eared owl Sowa uszatka / Long-eared owl Sowa uszatka / Long-eared owl „Uszy” to nie uszy — te charakterystyczne pęczki piór na głowie to tylko pióra, które sowa może podnosić lub kłaść. Służą do maskowania (wygląda wtedy jak gałązka) i komunikacji. Prawdziwe uszy sowy są ukryte pod piórami i są asymetryczne, co pomaga precyzyjnie lokalizować dźwięki nawet w kompletnej ciemności. 

Mistrz kamuflażu i „najchudsza” sowa — kiedy jest zaniepokojona, potrafi mocno wyciągnąć ciało i przylgnąć do pnia drzewa, wyglądając jak cienka gałąź. Jest uważana za jedną z najsmuklejszych sów na świecie. 

Wielki pożeracz gryzoni — jeden dorosły osobnik może upolować nawet ok. 1000 gryzoni rocznie (głównie norniki i myszy). To naturalny sprzymierzeniec rolników. W „mysich latach” (dużo pokarmu) może wyprowadzić nawet drugi lęg w sezonie. 

Zimowe kolonie — w przeciwieństwie do większości sów, uszatki chętnie zimują w grupach — nawet po kilkadziesiąt osobników na kilku sąsiednich drzewach. Często wracają w to samo miejsce co roku. 

Nie buduje gniazd — zajmuje stare gniazda wron, srok, myszołowów czy gołębi. Czasem korzysta z budek lub wiklinowych koszy przygotowanych przez ludzi.

Długowieczność — najstarsza oznaczona uszatka dożyła 27 lat. Większość jednak żyje znacznie krócej, zwłaszcza młode osobniki mają wysoką śmiertelność. 

Pomarańczowe oczy — to jeden z najlepszych sposobów na odróżnienie jej od puchacza (ten ma pomarańczowo-czerwone) i uszatki błotnej (żółte oczy).

Bezgłośny lot — jak wszystkie sowy, ma specjalną budowę piór (miękki puch i piłkowane krawędzie), dzięki czemu lata prawie bezszelestnie.

Samica większa — typowy dymorfizm płciowy u sów drapieżnych: samice są wyraźnie większe i ciemniejsze od samców.

Uszatka jest w Polsce drugą (po puszczyku) najliczniejszą sową i coraz częściej pojawia się też w miastach. Jest w pełni chroniona.  

sobota, 23 maja 2026

Kulki na liściach dębu, czyli genialny „hacking” DNA glasówki

Dzisiaj tylko jedno zdjęcie, ale opowiem Wam o owadzie, który potrafi bawić się kodem DNA dębów, poznajcie glasówkę dębiankę:

Genialny „hacking” rośliny

Galasówka nie tylko składa jajko, jej larwa wydziela specjalne substancje (hormony roślinne i białka), które przeprogramowują DNA komórek dębu. Drzewo zaczyna budować dla larwy luksusowy apartament z jedzeniem w środku. To jeden z najbardziej zaawansowanych przykładów manipulacji genetycznej w przyrodzie. 

The "home" of the Cherry Gall Wasp / "Domek" glasówki dębianki 

Starzy znajomi dębów

Galasówki współewoluują z dębami od kilkudziesięciu milionów lat. Są tak wyspecjalizowane, że większość gatunków żeruje tylko na konkretnych gatunkach dębów.

Miniaturowe rozmiary, ale wielka siła

Dorosła galasówka ma tylko 2–5 mm długości i jest niepozorna (wygląda jak malutka czarna muszka). Nie żądli i jest zupełnie niegroźna dla człowieka.

Historyczne zastosowanie

Galasy dębowe były kiedyś bardzo cenne – zawierały dużo tanin (garbników). Używano ich do produkcji atramentu galusowego (żelazowego), którym pisano przez wieki w Europie (m.in. rękopisy, umowy, Biblię). Alfred Kinsey (ten od słynnych raportów o seksualności) zaczął karierę naukową od badania galasówek. Zebrał miliony okazów, może i jego DNA zmanipulowały? 😉

Mini ekosystem w kulkach

W jednej galasówce często mieszka nie tylko jedna larwa: Mogą się tam wprosić inquiliny (lokatorzy) – inne owady, które nie potrafią same robić galasów, ale korzystają z gotowego. Często wlatują też pasożyty (parazytoidy) – inne błonkówki, które składają jajka w larwie galasówki. Galasy są więc całym fascynującym, małym światem, często pełnym dramatów.

Złożony cykl życiowy z dzieworództwem

Wiele galasówek ma alternujące pokolenia: 

Pokolenie jesienne (samice) – rozwija się w dużych kulkach na liściach i jest partenogenetyczne (dzieworode – nie potrzebują samców).

Pokolenie wiosenne – zwykle mniejsze galasy (np. na pączkach lub kwiatach), gdzie pojawiają się samce i samice, które się parzą. To tzw. cykliczna partenogeneza – bardzo rzadka strategia w świecie owadów.

Ochrona i kolory

Niektóre galasy mają włoski, kolce lub lepkie powierzchnie, żeby odstraszać mrówki i inne drapieżniki. Kolor (czerwony, zielony, brązowy) też może działać jak ostrzeżenie (aposematyzm).

piątek, 15 maja 2026

Długi okres „zimnych ogrodników” wywołał pogodowy jet-lag

Jeżeli czujecie się osowiali, bez energii, połamani, ciągle zmęczeni i senni, nie martwcie się. Nie jesteście chorzy. Tak nasze organizmy reagują na pogodę za oknem. Nazywa się to nawet pogodowym jet-lagiem.

Maj to okres, podczas którego bardzo często dochodzi do spływu zimnego, arktycznego powietrza na nasze szerokości geograficzne. Najczęściej jest to okres zimnych ogrodników i Zimnej Zośki, czyli 12-15 maj.  Problem, z tym że akurat ten miesiąc jest taki, że ten spływ trwa wyjątkowo długo. Tym samym wszystko wskazuje na to, że pod względem temperatury, nie będzie to ten „najpiękniejszy miesiąc” w roku, o którym chcielibyśmy pamiętać…

Poza samą majówką i ostatnią niedzielą pogoda, jaka towarzyszy bieżącemu majowi według norm wieloletnich, to pod względem nasłonecznienia i temperatury bardziej przypomina kwiecień. Jedynym plusem jest to, że trochę popadało. Na poprawę musimy poczekać do przyszłego tygodnia. Ale wstępnie modele numeryczne pokazują, że po 25 maja znowu może się ochłodzić…

wiosenny deszcz / spring rain

Skąd takie samopoczucie? Pisząc kolokwialnie, nasz organizm trochę wariuje. Dzień jest dłuższy. Wcześniej poczuliśmy też trochę ciepła, a tutaj zimny wiatr, wahania ciśnienia i niezbyt przyjemne temperatury. Gdy organizm zaczął się przestawiać na tryb „lato” – więcej światła - więcej serotoniny, wyższa temperatura - mniej melatoniny w dzień, więcej energii, dłuższe dni, to nagle wróciła „zima” (zimno, pochmurno, wiatr), organizm dostaje sprzeczne sygnały. Melatonina nie chce się wyłączać, tak jak powinna, kortyzol i serotonina spadają, spada też motywacja i energia.

Firletka poszarpana / agged robin

Do tego wiatr i niskie ciśnienie dodatkowo obciążają układ krążenia i samopoczucie (wiele osób jest na to wrażliwych).

Brak słońca = niższy poziom witaminy D i serotoniny w krótkim czasie. To nie jest tylko „w głowie” – badania pokazują, że nagłe spadki nasłonecznienia i temperatury realnie wpływają na:

•  poziom energii i senność w ciągu dnia,

•  nastrój,

•  jakość snu (paradoksalnie – śpisz więcej, ale gorzej się regenerujesz).

kozłek lekarski

Jak się ratować? 

Światło – nawet jak jest pochmurno, starajmy się być jak najwięcej na zewnątrz w ciągu dnia. 

Ruch – nawet krótki, energiczny spacer.

Witamina D.

Sen – stałe godziny, nie nadrabiajcie spania w weekendy, przynajmniej nie za bardzo.

Ciepłe posiłki i magnez – organizm w takim stanie lubi stabilność.

No i bądźmy cierpliwi, w końcu ciepło wróci…  a na spacer zawsze warto się wybrać. Nawet gdy pada, bo przyroda nie śpi. Zobaczcie zresztą sami...

Orlik pospolity / Common columbine Orlik pospolity / Common columbine przetacznik macierzankowy / thyme-leaved speedwell młody dąb / kowal bezskrzydły / firebug HAL_4395 Bez / Lilac przetacznik macierzankowy / thyme-leaved speedwell spider jasnota gajowiec / yellow archangel Firletka poszarpana / agged robin kozłek lekarski / common valerian