Tego nie wiem, bo wiecie, jak to bywa z pogodą. Gdybym miał jednak postawić u bukmachera, to napisałbym, że tak, że gdzieś w Polsce te 40,2 z 1921 roku zostanie pobite. Ja wiem jedno: to naprawdę będzie dla nas wyzwanie. Nie tylko dla organizmów, ale i sieci energetycznej. W końcu nie przypadkiem tu i ówdzie wspomina się o ewentualnym balackoutcie.
Teoretycznie u nas na południowym zachodzie najgorsza ma być niedziela. Dlatego naprawdę warto rozważyć, czy ewentualne opuszczanie czterech ścian w tym dniu, nie przełożyć na poranek ewentualnie późne popołudnie - wieczór. A później? A później standardowo - przyjdzie ochłodzenie ;)
Dlatego cieszmy się pogodą, cieszmy się latem, bo winter is coming o czym śpieszę Wam pokazać na ostatnim zdjęciu 😁