sobota, 11 sierpnia 2018

Z pola

Muszę się przyznać, że jak pakowałem dzisiaj plecak i dwa obiektywy, wybierając się na spacer z Tyrionem., to traktowałem to raczej jako ciężar do wysiłku, niż do fotografowania. Nie spodziewałem się, że zrobię jakieś zdjęcia. Nie mam weny przez ta dojmująca suszę. Wszystko się zmieniło jak idąc przez stależowane pole natknąłem się na małego „bohatera"...

Z boku, nieśmiało przykucnął mały krzaczek chabrów, który uchował się jakoś w tym dziwnym lecie i nie ma co się temu dziwić. Normalnie trwałyby zapewne jeszcze żniwa, a niebieskie kwiatki, przeplatające rzepaki, czy pszenice nie byłby żadną niespodzianką, ale nie w tym roku... W tym żniwa zakończyły się jakieś dwa tygodnie temu, a rolnicy wyglądają za deszczem, żeby rozpocząć orkę i sianie. Niestety deszczu u nas nadal jak na lekarstwo :(

Oto dzisiejszy bohater:

No i później jakoś poszło. Tak wygląda trawa przy polnej drowie - zamiast zielni, mamy kolor złoty i miedziany, ale jak się okazuje, jest to doskonały kamuflaż ;) 




Dla laika wydawać by się mogło ,ze mamy piękne lato i poniekąd tak jest: 





Ale cierpią nawet stare drzewa na sulikowskiej Ognistej Górze:


No i kto by pomyślał, że to sierpień, a nie październik?


No i na zakończenie jeszcze dwa zdjęcia dzisiejszych bohaterów:



sobota, 4 sierpnia 2018

Wyprawa na Stóg

Jaram się jak małe dziecko. Dzisiaj Michalinka ma za sobą zdobycie pierwszego, górskiego szczytu. Postanowiliśmy nie siedzieć kolejny już dzień w zaciemnionym salonie i czekać do wieczoru, tylko uciec w góry. I był to strzał w dziesiątkę! No prawie ... ;)

Plan był prosty - wjeżdżamy i później schodzimy w dół. Wszystko fajnie, ale Miśce nie chciało się siedzieć w wózku więc z prawie 6 km jakieś 4, musieliśmy ją znosić. W tych momentach gdy było i 20 stopni nachylenia, dobrze, że miałem aparat na plecach bo dzięki temu świetnie utrzymywało mi się równowagę. W każdym bądź razie po zejściu na dół i obiedzie w greckiej restauracji, dziewczyny popadały mi w samochodzie. Jadąc jednak przez Czechy wiemy że kolejny wypad to zamek we Frydlandzie :D

Aktywność wraz z różnicą wzniesień na Stravie klik  - są tam też nasze dwa zdjęcia z Instagramu ;)






wtorek, 12 czerwca 2018

Susza

Jednym z efektów tak pięknej i upalnej wiosny była susza. Piszę była bo sytuacja nieco się w ostatnich dniach poprawiła, jednak moim zdaniem dwa, trzy tygodnie za późno. Rzepaki już ze strąkami, a i zboża wykłoszone. Niestety obecne deszcze nie sprawią, że plony będą większe, a zboża wartościowsze. Niesamowicie jednak przyroda broniła się przed suszą, co świetnie obrazują pola pszenicy:


Zawijane w trąbkę łodygi chronią przed utratą wilgoci.


Nawet Tyrion ograniczał się do spacerów ścieżkami technologicznymi bez żadnych gonitw.

Wszyscy patrzyli w niebo czekając na deszcz, a tren nie nadchodził, lub mijał nasze tereny.


piątek, 1 czerwca 2018

Piękne mamy lato tej wiosny

Cudowna pogoda rozpieszcza nas od kwietnia poprzez cały maj. Narzekać nie możemy. Jedyny problem to susza, ale jej poświęcę następny wpis. No i ostatnie, trzydziestostopniowe upały, też bardziej męczą niż pomagają :P Na razie kilka letnio-wiosennych kadrów:









Koniecznie wybierzcie się powąchać kwitnące lipy! Bzyczenie pszczół jest urzekające!

A tutaj bonus - Dom Zdrojowy w Świeradowie - Zdroju.




środa, 23 maja 2018

Łyska pędziwiatr ;)

Jest bajka o strusiu pędziwiatrze, to może czas na polski odpowiednik? Łyska, pędziwiatr... Kurka pędziwiatr ;) Ja wiem jedno, chciałbym mieć takie przyspieszenie :D I jeszcze jedno: patrząc na biegającą łyskę mam też skojarzenia biblijne, nie dziwię się więc Świętemu Franciszkowi, że tak kochał zwierzęta :D 


A to inne, już prezentowane tutaj zdjęcie: