niedziela, 22 listopada 2020

Jesień inna niż wszystkie

Tegoroczna jesień jest inna niż dotychczasowe. Do tej pory był to czas pewnej nostalgii za minionym bezpowrotnie czasem, była to pora przemyśleń i stawiania sobie pytania, co przyniesie kolejny rok?Niestety pandemia sprawiła, że jest inaczej. 

Liczby, statystyki, komentarze, konferencje, ograniczenia, znoszenie ograniczeń i wprowadzanie nowych. Do tego, co ciekawe, okazało się, że mamy tysiące ekspertów od spraw walki z chorobami zakaźnymi. Na szczęście w ostatnim czasie liczba wątpiących zmniejszyła się. Chociaż nie brakuje wciąż takich, którzy starają się lekceważyć zagrożenie.

Gdy jednak czyta się świadectwa osób znanych, o tym, jak ciężko #covid ich „przeczołgał”, to trudno zrozumieć krytykę. Przykład kolarskiego mistrza świata, dwudziestoczterolatka - Filippo Gany, nie pozostawia złudzeń - nie chcesz się zarazić. Zwłaszcza że to jak gra w totolotka. Jeden przechodzi lekko, a inny walczy o życie.

Wracając jednak do tytułowej jesieni, przyroda pokazuje, że nic się nie zmienia. Kończy się kolejna pora roku, a ludzkie dramaty jej nie dotyczą. Gdy się to dostrzeże, to nabiera się pokory. Łatwiej też docenić swoją codzienność. Łatwiej być wdzięcznym.

Liście z drzew już opadły, ale polska jesień, nie zawiodła swoją malowniczością. Wkrótce nowy rok, a wraz z nim jak szczerze liczę: nowa nadzieja, na lepsze jutro.









poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Wieża widokowa na Czerniawskiej Kopie

No cóż (wiem, tak nie powinno się zaczynać wpisu ;) ) Na razie o długich całodniowych wypadach w góry możemy zapomnieć, ale nie oznacza to, ze z dziećmi się nie da. Da, a przy tym można się świetnie bawić. Z tym, że wypad najczęściej jest krótki ale bardzo intensywny. 

I dokładnie tak wyglądał nasz wypad na wieżę widokową na Czerniawskiej Kopie (776 m n.p.m.). Zaparkowaliśmy przy Sudeckiej - wejście na szlak (czarny) i ostro w górę. Naprawdę warto. Izery mają to do siebie, że wielokrotnie wszystkie ścieżki wiodą wśród drzew. Mało kiedy wychodzi się powyżej. Wówczas budowa takich wież ma sens, a widoki są niesamowite.

Sama wieża powstała z drzewa modrzewiowego (klik-klik) ma trzy tarasy widokowe i wysokość 15 m. U jej podstawy znajduje się fajne miejsce wypoczynkowe, gdzie można usiąść i zjeść. 














niedziela, 5 lipca 2020

Niesamowite spotkanie z orłem bielikiem

Dzisiaj historia z niesamowitego spotkania. Wczoraj z Michalinką "upolowaliśmy" orła bielika. Mieliśmy też cały worek szczęścia, a sam bielik wykazał się sporą cierpliwością!

Było tak: poszliśmy z Miśką zanieść stary chleb na stawy żeby nakarmić nim ryby. Michalina w przyczepce biegowo-turystycznej, mega zarośnięta droga - deszcz położył trawy i naprawdę musieliśmy się sporo przedzierać. Swoja drogą zapłaciłem za to atakiem alergii jakiego już dawno (od trzech lat?) nie miałem. 

Gdy dotarliśmy na miejsce Michalina mówi "tato, co to?" i pokazuje na świerk. Wcześniej kątem oka wydawało mi się że z płycizny poderwała się w tym miejscu czapla. Często je tam widuję. Patrzę jednak w kierunku, który pokazuje córka i ... szczęka opada mi na ziemie. 

Bielik! Najprawdziwszy orzeł bielik! Szybki zwrot i do domu sprint, tłumacząc po drodze dziecku, że tato gamoń nie wziął aparatu ;) Na szczęście to tylko 800m dlatego tak bardzo #kochamwieś Gdy wróciliśmy orzeł przesiadł się na brzozę. Dał się jeszcze sfotografować po czym już lekko poirytowany nami odleciał...

Wyglądało na to, że z płycizny podbierał ryby :) Zwłaszcza, że sporo ich tam ostanie się kręciło. 








środa, 8 kwietnia 2020

Makolągwa - ma się to szczęście

Trzeba mieć szczęście. Mi dopisało. Pomimo ograniczenia w przemieszczaniu się wczoraj z okna pokoju Michalinki udało mi się "strzelić" makolągwę! Mały ptaszek bardzo rzadki z gatunku łuskowatych. Na zdjęciu samiec.

"Trofeum" tym bardziej cenne bo jak napisał mi ekspert w fotografii ptaków - Rafał Bojanowski - on makolągwę widział tylko raz! 



poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Nie traćmy nadziei

Jeszcze nigdy tak ciężko nie mogłem znaleźć w sobie powodów do radości z nadejścia wiosny. Świat stanął na łowie i nie widać kiedy miałoby się to zmienić. Właśnie słucham, że zdaniem Premiera: szczyt zachorowań w naszym kraju ma nastąpić w maju lub czerwcu. Czyli jeszcze strasznie długo.

Nie możemy jednak tracić nadziej. Życie wróci do normalności. Po prostu żyjąc w czasie w miarę stabilnego dla naszego kraju pokoju, do tej pory jedynym problemem jaki wzbudzał w nas niepokój była aneksja Krymu przez Rosję. 

Życie jednak toczy się dalej, a jedyna naukę jaką powinniśmy z tego co się stało zaczerpnąć to ta, że często nasze plany są niewiele warte. Od razu przypomina mi się ten fragment z Listu Świętego Jakuba: 
Teraz wy, którzy mówicie: «Dziś albo jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski»,  wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, co się ukazuje na krótko, a potem znika. Zamiast tego powinniście mówić: «Jeżeli Pan zechce, i będziemy żyli, zrobimy to lub owo». 
 Tak więc, warto cieszyć się obecną chwilą. Tym co nas teraz spotyka. Czerpać radość z rzeczy małych. Nie popadać w smutek, że to czy tamto się nam nie udało. I jeszcze raz - nie możemy tracić nadziej. Bo bez nadziej ludzka dusza popada w smutek, a ten czym trwa dłużej sprowadza rozpacz, rozpacz zaś zaciemnia obraz. Przesłania jasność patrzenia i pokazuje fałszywy obraz rzeczywistości!