sobota, 13 stycznia 2018

Wielka Mgławica w Orionie - amatorsko

Zdjęcia nieszczególnej jakości, ale widać, najjaśniejszą mgławicę na naszym niebie. Gdybyśmy podróżowali z prędkością światła, to podróż do niej zajęła by nam 1340 lat :P 



Oczywiście można też mniej szczegółowo, bardziej poetycko, widok na Kasjopeję ;)


środa, 20 grudnia 2017

Piękna, polska, złota ... zima

W fotografii nie tyle liczą się umiejętność, co znalezienie się w odpowiednim miejscu, w odpowiedniej chwili. Mogłem o tym przekonać się w poniedziałek, kiedy do na spacerze z Tyrionem, obserwowałem jak przy zachodzącym słońcu, osadza się szadź. 







poniedziałek, 18 grudnia 2017

Atak zimy

Bez zbędnych zapowiedzi, z dnia na dzień przymroziło. Dzisiaj rano na termometrach -9, po południu gdy wracałem z treningu, było już -6. Dodam, że gdy jechaliśmy na zakupy z Marta po 18:00 to termometr w samochodzie pokazywał już -10,5. Na szczęście jeszcze tylko ta noc, od jutra z każdym kolejnym już dniem będzie cieplej. 








A to już zapowiedź następnego wpisu, za dzień lub dwa wrzucę kilka zdjęć złotej szadzi ;)



niedziela, 26 listopada 2017

"Egipska" niespodzianka

Nie, nie złapałem "faraonówki" :) Ale od kilku dni obserwowałem dziwne kaczki jakie kręcić się zaczęły na naszym terenie. Pływają po okolicznych stawach i objadają się młodą pszenicą. Jak się okazało są to kazarki egipskie, tudzież, gęsiówki egipskie.

Zidentyfikować pomógł mi oczywiscie niezawodny Rafał Bojanowski (klik-klik). Same kaczki ponoć zalatują do Polski, zastawiam się jednak, czy nie ma też takiej możliwości, że komuś uciekły. Przecież, niemal na każdym kroku niczym grzyby po deszczu wyrastają wszędzie mini ZOO ;)  Kaczki są spore (na oko jak dwie polskie krzyżówki) i muszę przyznać, że nie chciałbym żeby im się coś złego przytrafiło. Zdaniem Rafała jak u nas zrobi się za zimno, to przeniosą się w nieco bardziej łagodne klimaty. Oby ;) 








piątek, 17 listopada 2017

Cenić każdą chwilę

Będąc dzisiaj z Tyrionem na spacerze przyglądałem się z radością olbrzymiej tarczy słońca, niknącej na horyzoncie. Już nawet nie pamiętam kiedy podczas tej paskudnej jesieni, oglądałem zachód słońca i uświadomiłem sobie, że na coś, co jeszcze trzy miesiące temu było normalnością, na którą nie zwracałem uwagi, teraz jest z takim utęsknieniem wyglądam. Czyż to nie kolejna piękna lekcja, żeby cenić każda otrzymaną od życia chwilę?