wtorek, 17 października 2017

Nareszcie mamy babie lato

Długo kazało nam na siebie czekać, ale w końcu jest - nadeszło babie lato. Muszę się przyznać, że już wątpiłem w to, czy w ogóle się doczekamy. Zwłaszcza po tym paskudnym wrześniu i niezbyt ciekawym początku października. Teściu jednak powtarzał, że musi nadejść, bo on nie pamięta, żeby jesień była bez babiego lata. No i jest! 

Co prawda tylko na kilka dni, a nie tygodni, ale tradycji stało się zadość: jesień bez babiego lata, to nie jesień. Więc korzystajmy :) 





Tutaj przykład na to, że fotografując warto szukać różnej perspektywy. W tym przypadku - paść na glebę ;) Stojąc nie było w tym nic ciekawego :) 







No i Tyrion z którym nie boję się zapuszczać w najciemniejsze zakątki :)






niedziela, 15 października 2017

Myszołów i błotniak stawowy

Wczoraj miałem okazję zobaczyć, jak dwa duże ptaki drapieżne jakimi są myszołów i błotniak stawowy, rozstrzygają kto na danym obszarze rządzi. Szkoda, że nie nagrałem filmiku ale własnie myszołów wyszedł z tego pojedynku, a raczej podchodów, bo walki nie było - zwycięsko.

Myszołów:



Błotniak stawowy:


sobota, 30 września 2017

Jesień to takie Boskie mrugnięcie

Bo tysiąc lat w Twoich oczach 
jest jak wczorajszy dzień, który minął, 
niby straż nocna. 
Porywasz ich: stają się jak sen poranny, 
jak trawa, co rośnie: 
rankiem kwitnie i jest zielona, 
wieczorem więdnie i usycha. [Ps 90; 4-7]

Nic tak nie uświadamia nam ludzkiej przemijalności jak jesień. W przyrodzie coraz bardziej zalega cisza. Natura wydała plon, a teraz usycha. Jednak jest w tym też nadzieja. Za kilka miesięcy życie ponownie powróci, czego dowodem jest praca rolników. Wydawać by się mogło, że zaorane „martwe” pola, zostały niedawno zasiane, a już przebija się na nich świeża zieleń, która na wiosnę wybuja wydając nowe życie.

Czas szybko płynie. Wkrótce przeżyjemy kolejną wiosnę. Bo jesień to tylko chwila, krótki moment w którym Boskie oko mruga, a świat pozbawiany spojrzenia Wszechmocnego jakby zamierał, usychał. I gdy tak o tym dzisiaj rozmyślałem przypomniał mi się ten cytat Św. Pawła z Listu do Koryntian: Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania. [1Kor 15,18]. Wkrótce 1 listopada i uroczystość Wszystkich Świętych, warto o tym cytacie wówczas pamiętać.

Ktoś po przeczytaniu tego może napisze – łatwo mu tak pisać jako osobie wierzącej, a co z tymi co nie wierzą? Prawda jest taka, że wiele osób wierzących czy niewierzących, boi się przemijania i unika tego rodzaju przemyśleń. Gdyby jednak stało się inaczej i ogarnął je smutek, to nie zapominajcie o witaminie D, która potrafi sprawić cuda i parafrazując cytat Irvinga: Mijajcie zdrów otwarte okna! Oby do wiosny.














sobota, 9 września 2017

Koniec letniej pogody?

Według meteorogramów w najbliższym czasie, to ostatni taki ładny dzień. Aż człowieka skręca gdy sobie przypomni, że w ubiegłym roku o tej porze było 30 stopni i żar lał się z nieba. Pamiętam to, bo to czas gdy we Wrocławiu jest maraton a w tamtym roku z upałem zmagało się kilku moich znajomych. 

Szkoda, w tym roku ciepła za bardzo nie doświadczyliśmy. Zapowiadało się tak, już w maju gdy maj nie za bardzo był majowy. Według prognoz już na ciepło nie możemy liczyć. Jedyne szansa to czekać na babie lato w październiku i oby to się chociaż w tym roku sprawdziło. 

W każdym bądź razie wykorzystaliśmy z Tyrionem fajną pogodę i udaliśmy się na dłuższy rekonesans. Trochę po polach, trochę po lesie, no i odwiedziliśmy też zbiorniki wodne. Szkoda tylko, że słonce było jakby za mgiełką i nie podkreślało koloru. 



A z tymi owocami nawet nie wiem czego, mam wspomnienie z dzieciństwa: dziadek Michał mówił, że są bardzo zdrowe i za każdym razem kazał po kilka wcinać. Pamiętam, że strasznie ich nie lubiłem i jak dzisiaj mogłem się przekonać, ta niechęć wciąż jest bardzo aktualna :) 









A o tym nie wiem co myśleć, na polu kukurydzy ktoś zrobił sobie rajd i zniszczył naprawdę sporo uprawy. Masakra. 


sobota, 2 września 2017

Mocne uderzenie jesieni

Musze przyznać, że lato tego roku było słabe, wilgotne i niezbyt ciepłe. Na szczęście przynajmniej na naszym terenie, wyrozumiałe na tyle, że żniwa przebiegły szybko i sprawnie. Dodatkowo nie było epizodów powodziowych, za co bardzo Panu Bogu dziękuję. 

Jednak wczoraj, już z pierwszym września mocno powiało jesienią, kiedy to było zaledwie 13 stopni i cały dzień lało. Dzisiaj wybraliśmy się z Tyrionem na dłuższy wypad, żeby zobaczyć co w polu piszczy. I gdy zobaczyłem "tańczące" kruki, stwierdziłem, że to już jesień. 

Ciekawy jestem zimy. Według ilości żołędzi, ta nie powinna być zbyt ostra, z drugiej strony ludzie piszą że krety zaczęły wcześnie ryć kopce, a o czym i sam mogę przekonać się na naszym podwórku i ponoć pszczoły wytwarzają wiele kitu, a co ma oznaczać długą i ostrą zimę. 

Jak będzie sami się przekonamy, bo z jednej strony amerykańscy synoptycy dla Europy prognozują ciepłą i wilgotną zimę, ale ci z Europy mówią, że zima przyjdzie szybko, będzie ostra, mocno da się we znaki już w listopadzie, a dokręci śrubę w grudniu, po czym w styczniu odpuści i wróci w lutym. Moim zdaniem to jednak nic innego jak wróżenie z fusów ;)