niedziela, 26 lipca 2026

Świat nade mną, świat pode mną, świat wokół mnie

Jako dzieci czas przepływał wokół nas, a my nie żyliśmy w nim tak naprawdę do końca zanurzeni. Upływały dni, tygodnie, zmieniały się pory roku, ale nasz umysł tego nie rejestrował. Zapamiętywaliśmy co najwyżej poszczególne wydarzenia, chwile, które wydawały się nam ważne. Nie dostrzegaliśmy (nie potrafiliśmy?) efektów wzrostu drzew, zmian architektonicznych — czegoś po prostu nie było, a nagle się pojawiało.

Dopiero w miarę upływu lat nasze spojrzenie na rzeczywistość staje się ciągłe, liniowe, dostrzegające wzajemne powiązania. Jesteśmy w stanie widzieć subtelne różnice w zmieniającym się otoczeniu. Dostrzegamy, kiedy wiosna przechodzi w lato, a kiedy lato w jesień. Jesteśmy świadomi tego, jak za rogiem młoda grusza zamienia się w cudowne drzewo, a jak równocześnie niedaleko od niej monumentalna lipa zaczyna obumierać.

Dlatego, jak mi się wydaje, właśnie na tym opiera się powiedzenie o mądrości ludzi starszych. Często maksyma ta powoduje w nas rozdrażnienie — co ten „stary piernik” może mi powiedzieć, co on tam wie?! I choć może rzeczywiście nie ma takiej wiedzy jak ty, to jednak ma mądrość egzystencjalną, zna coś, co nie pomoże ci rozwiązać zawiłego zadania matematycznego, ale co pomoże ci lepiej przeżyć dany dzień, tydzień, kolejne lata…

Prawda ta ma odzwierciedlenie w różnych aspektach życia, trzeba ją tylko dostrzec — nawet w fotografii. Gdy przeglądam różne fotogalerie, bawię się nie tylko w podglądanie, jakim sprzętem zostały zrobione dane kadry, ale też, o ile to możliwe, kto je zrobił. Dlatego często widzę, że choć oczywiście zdarzają się wyjątki, to jednak najlepsze zdjęcia krajobrazowo-przyrodnicze robią ludzie dojrzali. Młodzi też mają kapitalne kadry, ale gdy popatrzymy na ich portfolio, to często brakuje w nim stałości — dobre zdjęcia przeplatają się ze słabszymi. U starszych fotografów całość trzyma się na stałym, wysokim poziomie.

Oczywiście ktoś napisze — ględzisz, bo też jesteś coraz starszy. Całkiem możliwe, jednak wiem jedno: jesteśmy istotami społecznymi i zarówno młodzi, jak i starsi są sobie nawzajem potrzebni, byle tylko potrafić to dostrzec i nauczyć się czerpać to, co najważniejsze, z tych wzajemnych relacji.

W każdym razie tekst do przemyślenia i trochę ostatnich zdjęć z tego, co dzieje się wokół mnie:

PS. tekst napisałem wczoraj, z myślą, że wraz ze zdjęciami wrzucę go dzisiaj i jak jak się okazało podczas porannej Eucharystii to właśnie dzisiaj przypada Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych ustanowiony przez Papieża Franciszka. Nie ma co, fajnie się złożyło. 


Balonz HAL_5293 HAL_5278 grasshopper HAL_5070 HAL_5058 bee HAL_5283 horsetail Chmury HAL_5281 kowalik HAL_5282 drought HAL_5345 young acorn HAL_5334 HAL_5273 HAL_5376 kruszczyca złotawka (Cetonia aurata) Blon

środa, 22 lipca 2026

Ulotny mistrz mimikry, czyli dramat dorosłego życia zmorsznika czteropaskowego

Buszując po okolicy z obiektywem macro, nie zawsze trafi się coś, czemu warto poświęcić osobny wpis, ale jak już się trafi, to możecie być pewni, że warto poczytać, bo albo poznacie owadziego Freddiego Krugera, albo innego niesamowitego „stwora”. Podobnie i dzisiaj - przedstawiam owada, który chyba wolałby być wieczną larwą. Dlaczego? Bo jako dorosły owad przeżywa średnio 2% czasu, jaki spędza w postaci larwy… 

Zmorsznik czteropaskowy (Leptura quadrifasciata) to chrząszcz z rodziny kózkowatych (Cerambycidae). Rozpoznać go można po pokrywie skrzydeł: czarne z wyraźnymi, zazwyczaj czterema poprzecznymi, żółto-pomarańczowymi pasami (stąd nazwa).

Głowa, przedplecze, czułki oraz odnóża są całkowicie czarne (co pozwala łatwo odróżnić go od podobnej plamówki czteropaskowej, która ma żółto-czarne czułki i odnóża).

Całkowicie niegroźny. Nie gryzie, nie ma żądła ani jadu.

W ogrodzie/domu: Dorosłe owady żywią się nektarem i pyłkiem kwiatów (często można je spotkać na baldaszkowatych, jeżynach czy bzie), więc sprzyjają zapylaniu. Ich larwy rozwijają się w martwym, rozkładającym się drewnie drzew liściastych i iglastych (np. brzozy, olszy), więc nie zagrażają zdrowym drzewom ani meblom/konstrukcjom drewnianym w domu.

Ciekawostki

1. Mistrz kamuflażu i strachu (Mimikra)

Żółto-czarne pasy na jego ciele to nie przypadek, lecz tzw. mimikra Batesa. Zmorsznik udaje groźne, żądlące owady (takie jak osy czy szerszenie). Drapieżniki, np. ptaki, omijają go z daleka w obawie przed ukłuciem, mimo że chrząszcz jest całkowicie bezbronny i nie posiada żądła.

2. Długie dzieciństwo, krótkie życie dorosłe

Larwa: Żyje w ukryciu w wilgotnym, próchniejącym drewnie przez około 2 do 3 lat, powoli rosnąc i drążąc korytarze.

Dorosły chrząszcz: Po przeobrażeniu wychodzi na powierzchnię i żyje zaledwie od 2 do 4 tygodni (głównie w lipcu i sierpniu), koncentrując się wyłącznie na rozmnażaniu i pożywianiu nektarem.

3. Prawdziwy "sanitariusz" lasu

Larwy zmorsznika odgrywają kluczową rolę w ekosystemie – są tzw. saproksylożercami. Odżywiają się martwym, rozkładającym się drewnem drzew liściastych i iglastych, dzięki czemu przyspieszają powstawanie żyznej gleby i sprzątają martwą materię organiczną.

4. Pancerne skrzydła i sprawny lot

Jak większość kózkowatych, zmorsznik ma sztywne, twarde pokrywy (skrzydła pierwszej pary), które chronią delikatne skrzydła lotne. Mimo nieco ociężałego wyglądu, w gorące, słoneczne dni jest bardzo sprawnym i szybkim lotnikiem.

5. Czułki jak wyczulone anteny

Długie, czarne czułki (u samców sięgające prawie długości całego ciała) służą mu jako niezwykle czuły narząd węchu. Zmorsznik potrafi z dużej odległości wyczuć zapach zapylanych kwiatów oraz feromony partnerki. 

Tak więc proszę, gdy go spotkacie, nie bójce się i nie róbcie mu krzywdy - niech wykorzysta czas dorosłego, owadziego życia. Jak już to raczej zastanówcie się nad ulotnością życia, nie tylko zmorsznika, ale i naszego ;) 


zmorsznik czteropaskowy (Leptura quadrifasciata) zmorsznik czteropaskowy (Leptura quadrifasciata) zmorsznik czteropaskowy (Leptura quadrifasciata) zmorsznik czteropaskowy (Leptura quadrifasciata)

poniedziałek, 13 lipca 2026

Żniwa

Uwielbiam czas, który się właśnie zaczyna, czyli początek żniw. Czy to w dolinie, czy na wzgórzu, czy hen po sam horyzont, pola wręcz puchną od zbóż i nagle, to tu, to tam w oddali zaczyna być widać unoszący się kurz. Niczym znak żniwiarek na Arrakis – jednak naprawdę to inny rodzaj maszyn, kótrych nie trzeba pilnowac przed czerwiami: to rolnicze kombajny rozpoczynają swój letni taniec, wieńczący roczny trud rolników.

Za jakiś miesiąc będzie już po wszystkim – z krajobrazu znikną łany zbóż (poza kukurydzą), a zastąpią je podorywki. Tym samym wejdziemy w zaranie jesieni, a co za tym idzie: zobaczymy pierwsze pojedyncze zżółkłe liście na drzewach (najwcześniej u brzóz, kasztanowców, lip). Poranne mgły będą unosić się nad łąkami i wodą. Przyjdą też chłodniejsze noce i poranna rosa, mimo że same dni będą jeszcze ciepłe. Oczywiście dni te będą też wyraźnie krótsze.

Do tego ptaki zaczną gromadzić się w stada przed odlotem (jaskółki, bociany). W lasach pojawią się pierwsze grzyby jesienne. Dojrzeją też owoce – jarzębina, dzikie jabłka, orzechy.

Do tego doświadczymy czegoś, co znają mieszkańcy wsi – charakterystycznego zapachu, często opisywanego jako woń wilgotnej ziemi i więdnących liści. No i tego, czego akurat nie jestem zwolennikiem, przynajmniej nie od razu – nastania ciszy i spokoju, innych niż letni gwar. 

HAL_5064 HAL_5061 HAL_5059


sobota, 11 lipca 2026

Lilie wodne, czyli niezatapialne okręty i kryjówki topielców

 Mieliście okazję poobserwować przez kilka dni lilię wodną, kwiat? Gdy ten pomału wynurza się spod wody, wystawia „dzióbek”, po czym wychodzi cały i zaczyna rozkładać płatki? Gdy gruby pąk zamienia się w przepiękny kwiat, który cały czas reaguje na otoczenie? Znaczy, rozwija się ranem i zwija nocą, lub gdy zrobi się zimno, mocniej powieje, czy zacznie padać? Niesamowity przykład cudowności przyrody. Dlatego w tym wpisie trochę więcej na temat lilii w tym kilka ciekawostek. 

Liście lilii wodnej mają charakterystyczne nacięcie sięgające do środka blaszki liściowej – to pozwala im leżeć płasko na wodzie bez marszczenia się, mimo że rosną w kształcie okręgu.

Spód liścia jest często czerwonawy lub fioletowy i pokryty warstwą wosku odpychającą wodę, dzięki czemu liść się nie zamacza i nie tonie. Jest niczym łódź wikingów, która przetrwa największe fale ;) 

Łodygi mają specjalne kanały powietrzne (aerenchyma), którymi tlen transportowany jest z liścia aż do korzeni ukrytych w mule na dnie zbiornika. Lilie pełnią ważną funkcję ekologiczną – ich liście dają cień, który obniża temperaturę wody i ogranicza wzrost glonów, a jednocześnie oferują schronienie żabom, rybom i owadom wodnym.

Ci ciekawe, kłącza (podziemne łodygi) niektórych gatunków lilii wodnych są jadalne i w niektórych kulturach azjatyckich są tradycyjnie wykorzystywane w kuchni.

W polskich wodach naturalnie występują dwa główne gatunki: grzybienie białe (Nymphaea alba) – to ta klasyczna, biała "lilia wodna" – oraz grążel żółty (Nuphar lutea), czasem mylony z lilią, choć botanicznie to bliski krewny z tej samej rodziny (Nymphaeaceae). Oba gatunki są w Polsce objęte częściową ochroną gatunkową – nie wolno ich zrywać ani wykopywać w stanie dzikim. Jednocześnie od razu zaznaczam, że ta z moich zdjęć to hodowlana, ogrodowa, najczęściej z grupy Nymphaea × marliacea lub innych krzyżówek, wyselekcjonowanych właśnie pod kątem koloru kwiatów. Różowy odcień to efekt celowej hodowli, nienaturalna cecha dzikiego gatunku, a mieszańce, są też bardziej odporne zarówno pod względem jakości wody, jak i jej głębokości. 

Istnieje w Polsce legenda ludowa o "topielicach" i "rusałkach wodnych", które miały mieszkać wśród liści grzybieni – kwiat ten od dawna kojarzono z tajemniczością i baśniowym pięknem polskich jezior.

Grzybienie białe bywały dawniej wykorzystywane w polskim ziołolecznictwie ludowym – z ich kłączy i kwiatów przygotowywano napary stosowane zewnętrznie, choć współcześnie nie zaleca się samodzielnego stosowania ze względu na zawartość substancji mogących podrażniać skórę.

W wielu polskich ogrodach botanicznych (np. w Ogrodzie Botanicznym w Warszawie czy Powsinie) można zobaczyć zarówno rodzime grzybienie, jak i egzotyczne odmiany ozdobne wyhodowane do oczek wodnych.

Cykl życia kwiatu lilii wodnej:

Kwitnienie – kwiat otwiera się przez kilka dni (u wielu odmian to zwykle 3-5 dni), otwierając się rano i zamykając wieczorem.

Po zapyleniu, łodyga zaczyna się skręcać spiralnie – to kluczowy moment. Po tym, jak kwiat zostanie zapylony (albo po prostu zakończy swój cykl kwitnienia), łodyga kwiatowa dosłownie skraca się i skręca jak sprężyna, ściągając więdnący kwiat pod powierzchnię wody.

Dojrzewanie nasion pod wodą – to wcale nie jest przypadek ani oznaka choroby! To celowy mechanizm ewolucyjny: owoc (torebka nasienna) dojrzewa pod wodą, chroniony przed drapieżnikami, wiatrem i wysychaniem. Woda to dla lilii bezpieczniejsze środowisko do rozwoju nasion niż powietrze.

Uwalnianie nasion – gdy nasiona są gotowe, torebka nasienna pęka pod wodą, a nasiona (często otoczone galaretowatą, pływającą otoczką) unoszą się na jakiś czas na powierzchni, zanim ostatecznie opadną na dno lub zostaną rozniesione przez prąd/zwierzęta wodne.

Czy to znaczy, że każdy przekwitły kwiat chowa się pod wodę? Nie zawsze – zależy to trochę od odmiany i od tego, czy kwiat został skutecznie zapylony. Czasem kwiat po prostu więdnie i usycha nad wodą, zwłaszcza w warunkach ogrodowych, gdzie zapylenie bywa rzadsze niż w naturze. Ale klasyczny scenariusz "zanurzania się" po kwitnieniu to normalny i bardzo charakterystyczny element biologii Nymphaea.

To świetny mechanizm – roślina niejako "chowa" swoje potomstwo z powrotem tam, gdzie jest najbezpieczniej, zanim jeszcze nasiona są gotowe do rozprzestrzenienia się.

Na końcu zdjęć bonus - udało mi się też ustrzelić jednego z najpopularniejszych polskich motyli, który przysiadł na kwiecie Lili, czyli przpestrojnik trawnik. 


water lily HAL_4960 HAL_4980 HAL_4975 water lily water lily Untitled Przestrojnik trawnik (Aphantopus hyperantus) / Ringlet Przestrojnik trawnik (Aphantopus hyperantus) / Ringlet

poniedziałek, 6 lipca 2026

A co tam panie słychać w pogodzie i przyrodzie?

Jak widzicie, pogodę mamy bardzo dynamiczną. Skończył się upał i przyszło ochłodzenie i to o wiele zimniejsze, niż można się było tego spodziewać. No cóż, cytując klasyka, a raczej klasyczkę: taki mamy klimat! U nas nie może być normalnie. Jak upał to ekstremalny, a jak ochłodzenie to też poważne.

Na szczęście od czwartku pogoda zacznie się poprawiać, ale nie będę ukrywał, że przed nami prawdopodobnie jeszcze jedno takie gwałtowne załamanie. W ogóle zaczynam wątpić, czy będzie jakiś dłuższy stabilniejszy okres podczas tegorocznwego lata? Może pod koniec lipca, a może dopiero w sierpniu.

A jeżeli chodzi o przyrodę, to ta pomału przygotowuje się do żniw. Przynajmniej u nas. Wybierając się z lornetką w pole, można pooglądać nowe pokolenie ptaków. Ponownie odzywają się też żurawie, a po trawnikach oprócz kosów żerują drozdy. Lato w pełni! 

Przy okazji moje odkrycie botaniczne: szkarłatka jagodowa (charakterystyka, ciekaowstka historyczna i dwa zdjęcia poniżej), to inwazyjny w Polsce gatunek, ale nie spodziewałem się zobaczyć ją w mojej miejscowości.

HAL_4991 song thrush

HAL_4986 Szkarłatka jagodowa (Phytolacca americana, zwana też szkarłatką amerykańską) to naprawdę ciekawa i trochę niebezpieczna roślina. Kilka faktów:

Roznoszą ja ptaki - pochodzi z Ameryki Północnej, ale w Europie, w tym w Polsce, jest gatunkiem inwazyjnym — świetnie się zadomowiła, bo ptaki zjadają jej owoce i roznoszą nasiona na duże odległości.

Trująca, ale nie dla wszystkich - cała roślina — korzeń, liście, łodyga, a zwłaszcza dojrzewające nasiona w jagodach — jest silnie toksyczna dla ludzi i większości ssaków. Może powodować poważne dolegliwości żołądkowo-jelitowe, a w dużych dawkach zaburzenia sercowo-naczyniowe. Co ciekawe, ptaki (np. drozdy, szpaki) jedzą jagody bez szkody — ich układ trawienny inaczej metabolizuje toksyny, dlatego to właśnie one są głównym "roznosicielem" tej rośliny.

Paradoks kulinarny — "poke sallet" - w południowych stanach USA istnieje tradycyjne danie z młodych pędów szkarłatki (tzw. poke sallet/poke salad). Młode pędy są zjadalne, ale wyłącznie po kilkukrotnym gotowaniu i wylewaniu wody — proces musi całkowicie usunąć toksyny. To ryzykowna praktyka i nie zaleca się jej powtarzać bez dokładnej wiedzy, bo błąd w przygotowaniu może skończyć się zatruciem.

Naturalny barwnik - sok z ciemnofioletowych jagód był historycznie wykorzystywany jako barwnik i atrament — istnieje nawet (mocno przesadzona) legenda, że część kopii Deklaracji Niepodległości USA pisano atramentem ze szkarłatki. To bardziej ciekawostka folklorystyczna niż potwierdzony fakt historyczny.

Wygląd - charakterystyczne są jaskrawoczerwone/purpurowe łodygi kontrastujące z zielonymi liśćmi oraz zwisające grona ciemnofioletowych, błyszczących jagód — stąd zresztą część nazwy "szkarłatka". 


szkarłatka jagodowa / phytolacca americana szkarłatka jagodowa / phytolacca americana