Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Greece. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Greece. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lipca 2026

"Keczup?! Mój Boże on chce keczup!"

Przed Wami mój ostatni wpis z naszego wypadu do Grecji. Dzisiaj opowiem wam o ciekawym zdarzeniu podczas naszego obiadu w Rodos. Zanim jednak o tym napiszę, szybko przybliżę kontekst, bo trafiliśmy tam po naszej porannej wizycie na Lindos, o czym możecie poczytać tutaj klik-klik.

Do Rodos przyjechaliśmy już w porze obiadowej, a zanim udaliśmy się na posiłek, to obejrzeliśmy port z olbrzymimi wycieczkowcami oraz ruszyliśmy na pobliskie wzgórze widokowe. Nie muszę chyba pisać, że co niektórzy o tej porze dnia, zamiast na zabytki, to tęsknym wzrokiem rozglądali się za jakimś jadłem. W każdym razie, podczas wspinaczki autokarem na wspomniane wzgórze, dostrzegłem biegnącego na górę gdzieś tak na oko, siedemdziesięcioletniego Greka. Szczęka mi opadła. Zwłaszcza że robił to w bardzo raźnym tempie. Wątpię, czy dałbym radę dotrzymać mu kroku. 

Po obejrzeniu przepięknych panoram (zdjęcia poniżej) zjechaliśmy w końcu do samego miasta, a tam po dotarciu na plac Hipokratesa, gdy dookoła rozpościerał się zapach przeróżnych przysmaków, przewodniczka oznajmiła, że teraz mamy czas dla siebie, który najlepiej zacząć od posiłku. Oczywiście niczego nie sugerując, ale w tym celu warto wybrać się w jakieś dalsze uliczki, żeby dotrzeć do naprawdę typowo oryginalnej, tradycyjnej kuchni greckiej, a nie wylądować w jakimś fast foodzie. Akurat tak się składa, że nasza przewodniczka, a jakże, zna jedną z takich restauracji i kto chce może do niej dołączyć. Jak się okazało, mocno już głodni postanowili tak zrobić niemal wszyscy z naszej grupy. Po dotarciu na miejsce stoliki na zewnątrz zostały szybko zajęte, a w środku jak dla nas, było za gorąco. Dlatego poszliśmy poszukać czegoś na własną rękę i chociaż na początku trochę zawiedzeni, później oceniliśmy, że dobrze się stało, bo przynajmniej mamy kolejna fajną historię do opowiadania ;) 

Daleko nie musieliśmy szukać. Przyciągnęła nas restauracja zorganizowana w bardzo ciekawy sposób. Lokal zabudowany, ale pośrodku też z przestrzenią pod gołym niebem, z pięknym platanem i drzewkami cytryny. Zadaszone na podwyższeniu stoliki z dwóch stron i pomieszczeniem wewnątrz, które zapewne zapełniało się w porach wieczornych. 

Zamówienie przyjął od nas prawdopodobnie senior, ojciec i zapewne dziadek rodziny. Ewidentnie było widać, kto tutaj rządzi. W kuchni operował jego syn, przynajmniej tak to wyglądało i córki lub żona z dziećmi. Zamówiliśmy i czekaliśmy na posiłek… 

W tym samym casie w lokalu, zajętych było kilka stolików, a przy jednym z nich siedziało dwóch Niemców. Wtem, gdy postawiono przed nimi talerze z jedzeniem, jeden z nich poprosił o keczup. Dziewczyna, która przyniosła posiłek, szybko pobiegła do kuchni, skąd wyłonił się syn - szef kuchni - naprawdę kawał chłopa, który stanął przed „niemieckim” stolikiem i zaczął przyglądać się przeciągle, z niejakim politowaniem na mężczyznę, by w końcu po dłuższej chwili zapytać: -keczup?! Jednak klient nie dał się zastraszyć i potwierdził. Na co usłyszał, że przecież ma tzatziki (notabene genialne), ale tamten wciąż upierał się przy swoim. Wówczas Grek wzruszył tylko ramionami, wzniósł oczy do nieba i powiedział „Keczup?! Mój Boże on chce keczup.” Odwrócił się, poszedł do kuchni, po czym wrócił jakby przygarbiony, żeby nie napisać, zdruzgotany tą zachcianką i postawił plastikową butelkę z „drogocennym” sosem przed Niemcem. Potem wyprostował się, rozejrzał po sali, jakby chciał się upewnić, czy komuś jeszcze podobne głupstwo do głowy nie strzeli i natrafiając na uśmiechnięte twarze pozostałych turystów, którzy ewidentnie stanęli po jego stronie, mrucząc pod nosem, wrócił na swój posterunek. No cóż, muszę Wam napisać, że ta scena bardzo nas rozbawiła i jak to się mówi: zrobiła nam dzień.

Jeżeli chodzi samo o Rodos, to tym razem mieliśmy okazję pozwiedzać je w ciągu dnia. Naszą wcześniejszą wizyta w nocy opisałem tutaj klik-klik. Po zachodzie słońca klimat starego miasta jest większy, ale mimo wszystko niezależnie od pory dnia uwielbiamy chodzić tymi zabytkowymi uliczkami, przyglądać się fasadom budynków, chłonąć tę niepowtarzalną aurę. Naprawdę warto odwiedzić Rodos. Przejść się uliczkami i na własne oczy zobaczyć ten kawał historii związany międzyinnymi z joannitami, ale nie tylko. Obejrzeć miejsce, gdzie według legend stał Kolos Rodyjski i skonfrontować się z tym prawdziwym, którego lokalizację potwierdzają archeologowie i historycy. Zobaczyć na ścianach budynków herby państw, ówczesnych mocarstw, których siedziby znalazły się w tym ważnym dla ówczesnego świata mieście. Ale nie tylko, można też pooglądać, jak obecnie wygląda codzienność mieszkających w stolicy wyspy Greków.

Zdjęcie restauracji, o której piszę, jest na drugim miejscu, przy okazji wyjaśniam, że na jednym ze zdjęć z „Bramą Morska” widać - wydawać by się mogło - żebrzącego chłopca. Nic z tych rzeczy. Miałem okazję zobaczyć całe zdarzenie. To taki zgryw. W pewnym momencie na rowerach podjechało pięciu chłopców, jeden z nich zaskoczył, a pozostali zabrali jego jednoślad i zaśmiewając się do rozpuku, odjechali. Chłopak usiadł przy bramie, wyciągnął kartkę, na której było napisane: „mam pięciu braci, z którymi naprawdę ciężko wytrzymać. Pomóżcie”. 


Through the streets of Rhodes... Rodos Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Rodos Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes Vacation in Rhodes

wtorek, 9 czerwca 2026

Powrót na Rodos i wizyta w Lindos

Nie udało się na jakiś wypoczynkowy wypad w długi majowy weekend, co nadrobiliśmy długim czerwcowym weekendem, bardzo długim. W każdym razie udało się otworzyć okres letni wyjazdem na Rodos. Oznacza to, że po ośmiu latach ponownie wróciliśmy na tę piękną grecką wyspę.

W międzyczasie byliśmy już w różnych miejscach Grecji, ale Rodos podobało nam się najbardziej. I choć dzięki lokalnym wycieczkom i znajomym, z którymi w tamtym czasie objechaliśmy niemal cały region, to mieliśmy się do policzenia z jednym miejscem. Tak chodzi o Lindos, którego do tej pory nie odwiedziliśmy.

W tym wpisie skupię się wyłącznie na tym przepięknym miejscu. W planie mam jeszcze wpis na temat Kolymbii oraz miszmasz z wyspy, w tym samego miasta Rodos. Zapraszam 👇

Lindos to jedno z najpiękniejszych i najchętniej odwiedzanych miejsc na wyspie, które łączy malowniczą białą architekturę z bogatą historią i spektakularnymi widokami na morze. 

Lindos zostało założone około X wieku p.n.e. przez Dorów (według mitów pod wodzą Tlepolemosa). W starożytności było jednym z trzech najważniejszych miast-państw Rodos (obok Kamiros i Ialissos). Dzięki strategicznemu położeniu rozwinęło się jako potężny ośrodek handlowy i morski, zwłaszcza w VI–V w. p.n.e. (m.in. za czasów Kleobulosa, jednego z Siedmiu Mędrców Starożytnej Grecji). 

Akropol był sukcesywnie fortyfikowany przez Greków, Rzymian, Bizantyjczyków, Rycerzy Joannitów i Osmanów. Najsłynniejszą budowlą jest Świątynia Ateny Lindii (IV w. p.n.e.). Miejsce to przyciągało pielgrzymów już w starożytności. 

Lindos — absolutny highlight. Na stromym wzgórzu (ok. 116 m n.p.m.) znajdują się ruiny starożytnej świątyni Ateny, hellenistyczna stoa (portyk), teatr, propyleje oraz średniowieczne fortyfikacje joannitów. Widok na zatokę i białe domy miasteczka jest zapierający dech. Wejście wymaga wspinaczki (lub skorzystania z osiołków). 

Białe miasteczko Lindos — labirynt wąskich uliczek z domami w stylu kapitańskim (z XV–XVIII w.), ozdobionymi kamiennymi schodami i dziedzińcami. Pełno tu tawern, sklepików i klimatycznych zakątków.

Plaże — Lindos Beach (główna, piaszczysta zatoka pod akropolem) oraz piękna Zatoka św. Pawła (Agios Pavlos) — malownicza, mniejsza plaża w skalistej zatoczce, gdzie według tradycji apostoł Paweł miał zejść na ląd. 

Kościół Panagii (Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny) — bizantyjska świątynia z XV w. z pięknymi freskami wewnątrz miasteczka. (Więżę widać na jednym ze zdjęć)

Nie ma też co ukrywać, my byliśmy jeszcze przed typowym sezonem. Dlatego, jeżeli ktoś z was pojawi się tutaj wakacje, to najlepiej przyjechać rano lub późnym popołudniem, by uniknąć tłumów i największego upału. Bo warto odwiedzić Lindos - to jedno z tych miejsc na Rodos, które naprawdę zapada w pamięć.

Poniżej tez linki relacji z pierwszego wyjazdu na wyspę:




Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes Lindos in Rhodes