Nie, to nie jest prowokacja z mojej strony, a subiektywna ocena. Zdaję sobie sprawę, że na świecie jest wiele takich miejsc, których piękno zwaliłoby mnie z nóg, a ja nie widziałem nawet ich ułamka.
Mimo wszystko uważam, że nad Morzem Egejskim, Jońskim, Śródziemnym czy Czerwonym zachody są przewidywalne, a nad Bałtykiem nic z tego. Zmienna pogoda sprawia, że jednego wieczoru masz czystą tarczę, drugiego chmury rodem z Hadesu, a jeszcze innym jedynie słoneczną poświatę.
Zresztą przekonacie się sami. Poniżej seria z trzech wypadów w ciągu czterech dni. Zobaczcie, jaka mieszanka!