poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Nie traćmy nadziei

Jeszcze nigdy tak ciężko nie mogłem znaleźć w sobie powodów do radości z nadejścia wiosny. Świat stanął na łowie i nie widać kiedy miałoby się to zmienić. Właśnie słucham, że zdaniem Premiera: szczyt zachorowań w naszym kraju ma nastąpić w maju lub czerwcu. Czyli jeszcze strasznie długo.

Nie możemy jednak tracić nadziej. Życie wróci do normalności. Po prostu żyjąc w czasie w miarę stabilnego dla naszego kraju pokoju, do tej pory jedynym problemem jaki wzbudzał w nas niepokój była aneksja Krymu przez Rosję. 

Życie jednak toczy się dalej, a jedyna naukę jaką powinniśmy z tego co się stało zaczerpnąć to ta, że często nasze plany są niewiele warte. Od razu przypomina mi się ten fragment z Listu Świętego Jakuba: 
Teraz wy, którzy mówicie: «Dziś albo jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski»,  wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, co się ukazuje na krótko, a potem znika. Zamiast tego powinniście mówić: «Jeżeli Pan zechce, i będziemy żyli, zrobimy to lub owo». 
 Tak więc, warto cieszyć się obecną chwilą. Tym co nas teraz spotyka. Czerpać radość z rzeczy małych. Nie popadać w smutek, że to czy tamto się nam nie udało. I jeszcze raz - nie możemy tracić nadziej. Bo bez nadziej ludzka dusza popada w smutek, a ten czym trwa dłużej sprowadza rozpacz, rozpacz zaś zaciemnia obraz. Przesłania jasność patrzenia i pokazuje fałszywy obraz rzeczywistości! 







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza